Sweetie, bo tak nazywa się dziewczynka z Filipin, staje się ofiarą setek pedofilów działających na czatach. Mężczyźni piszą do niej tak długo, jak długo pozostaje online. Nie wiedzą jednego – Sweetie nie jest prawdziwa.
Dziewczynka z Filipin została stworzona z wykorzystaniem nowoczesnych technik komputerowych, w celu wykrywania potencjalnych pedofilów w Internecie. Spisała się na medal – przy jej pomocy badaczom udało się określić dane tysiąca mężczyzn, którzy wykorzystywali dzieci w sieci. Warto jednak zastanowić się, jak dużą skalę ma obecnie zjawisko pedofilii? Tysiące pedofilów wciąż pozostaje nieuchwytnych, a przestrzeń wirtualna stwarza wiele niebezpieczeństw dla najmłodszych. Światowe organizacje wciąż próbują zapobiec temu niepokojącemu zjawisku. Jednak dopiero projekt organizacji Terre des Hommes, która stworzyła Sweetie, zwrócił uwagę ludzi na powagę zjawiska, z którym mamy do czynienia. Setki tysięcy ludzi na całym świecie uświadomiło sobie, że pedofile kryją się w domowych zaciszach, małych wsiach, być może gdzieś za ścianą.
Niemały skandal wywołały w ostatnim czasie doniesienia amerykańskich mediów na temat nowego zapisu w jednym z podręczników diagnostycznym chorób i zaburzeń. Zmienił on klasyfikację pedofilii mianując ją „orientacją seksualną”. Konserwatywne media oraz Kościół ostro zareagowały na tę informację, żądając zmiany w dokumencie. Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne obiecało zmienić zapis, argumentując nietakt pomyłką. Ile było w tym prawdy nie wiemy, przerażającą wydaje się jednak perspektywa, że pedofilia może zacząć być akceptowana w pewnych kręgach. Tolerując podobne zjawiska i mianując je chorobą, zgadzamy się na jawną krzywdę wobec dzieci. Warto zastanowić się czy chcemy brać bierny udział w ich cierpieniu.
Osoby wykorzystujące dzieci seksualnie, często cieszą się ich zaufaniem i sympatią. Dziecięca naiwność pozwala im zbliżyć się do ofiary, dla której podobne doświadczenie najczęściej jest największym horrorem. Wiele gwiazd polskiego i zagranicznego show biznesu wspomina o tym, że była molestowana w dzieciństwie. Joanna Szczepkowska czy Kora śmiało przyznają, że zostały wykorzystane przez księdza. Kościół wciąż jednak chroni duchownych, którzy przejawiają skłonności pedofilskie. Paulina Młynarska wspominała o reżyserach rozbierających niepełnoletnie dziewczyny w filmach, aby przejąć męską widownię. Britney Spears była wykorzystywana przez ojca… Te i wiele innych przypadków pokazują nam, jak wielką skalę ma to zjawisko i jak często występuje. Pewni jesteśmy jednego: zawsze najbardziej cierpią dzieci. Fizyczna i psychiczna krzywda odbija się traumą, a tzw. „zły dotyk” boli przez całe życie.
Dzieląc się swoimi doświadczeniami, sławni ludzie starają się uczulać społeczeństwo na ten problem i próbują przeciwdziałać jego rozpowszechnianiu. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że ich świadectwo oraz działania specjalnych organizacji przyniosą oczekiwane skutki.
Wiktoria Kuźniak
(wiktoria.kuzniak@dlalejdis.pl)
Fot. sxc.hu
Komentarze