Nic chyba tak nie przeszkadza kobietom jak pupa – oczywiście poza biustem, wzrostem, kolorem włosów, wagą… ;). Jedne narzekają na to, że jest za duża, inne, że zbyt płaska, jeszcze inne, że ich pośladki to bezkształtna masa.
Droga do pupy jak marzenie jest prosta, a na imię jej… PRZYSIADY.
Pamiętasz je zapewne już z podstawówki z ćwiczeń w-fu. Tak, tak, to te same przysiady, którymi cię kiedyś męczono. Teraz mają ci pomóc w pozbyciu się kompleksu nie takich pośladków jak trzeba.
Podczas wykonywania przysiadów zaangażowane są nie tylko mięśnie pośladkowe, ale i mięśnie ud, łydek oraz mięśnie brzucha. Mięśnie te w miarę ćwiczeń wzmacniają się, uelastyczniają, ponadto zwiększa się ruchomość stawów, poprawia poczucie równowagi i zwiększa gęstość kości. Przysiady wykonywane z obciążeniem np. szatngą, czy ciężarkami wpływają dodatkowo na mięśnie ramion.
Jak prawidłowo je wykonywać?
Zapomnij o tym, co było na lekcjach w-f, o przysiadach/kucaniu, rękach trzymanych proso przed siebie itp., prawidłową technikę przysiadów znajdziesz poniżej:
W czasie wykonywania przysiadu twoje ręce też powinny pracować. Jeżeli nie będziesz ćwiczyła z obciążeniem, w początkowej fazie ruchu trzymaj ręce wyprostowane po obu stronach ciała. Gdy zaczniesz wypychać pośladki w tył i zginać kolana, zegnij również ręce przed sobą, jak do modlitwy, a potem wróć do ich poprzedniej pozycji.
Wykonując kilka do kilkunastu powtórzeń przysiadów codziennie szybko zauważysz zmiany w wyglądzie twojej pupy. Pośladki nabiorą kształtu, uniosą się, uda i łydki wzmocnią i zarysują się na nich mięśnie. Pupa będzie warta pokazywania.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com
Komentarze