Paweł Ochman od wielu lat jest weganinem. Swoim zamiłowaniem do kuchni, w której nie znajdziemy produktów pochodzenia zwierzęcego, dzieli się z czytelnikami na prowadzonym przez siebie blogu weganon.pl, a niebawem też z tymi, którzy z półek księgarń zabiorą do domu jego debiutancką książkę „Pyszności z roślin”.
Od jakiegoś czasu śmiało można stwierdzić, że książki kucharskie weszły na nowy poziom. To już nie są opasłe tomiszcza z setkami przepisów i kilkoma zdjęciami na krzyż, wydrukowane na byle jakim papierze z byle jakimi okładkami. Wydawane obecnie książki są niemalże małymi dziełami sztuki, w twardych okładach, na eleganckim, miłym w dotyku, bądź sztywnym papierze, z pięknymi, artystycznymi zdjęciami potraw wewnątrz.
Tak wizualnie prezentuje się również debiutancka książka Pawła Ochmana zatytułowana „Pyszności z roślin”, w której potrawy zdają się dosłownie „wychodzić” ze zdjęć (swoją drogą robionych przez niego samodzielnie). Patrząc na nie, aż trudno uwierzyć, że są zdjęciami potraw roślinnych.
Ciekawa jestem, czy Pawłowi w przekonaniu ludzi do weganizmu przyświecała myśl, aby zachęcić ich słodkościami. Nawet jeśli nie, to wątpię by ktokolwiek po nawet pobieżnym przejrzeniu jego książki, nie poczułby się namówiony. Aż trudno uwierzyć, że proponowane przez niego cuda nie zawierają jajek, nabiału i są wykonane z nieprzetworzonych, zdrowych i pełnowartościowych składników.
Paweł książkę podzielił na kilka niesamowicie smacznych rozdziałów, w których znajdziemy przepisy na: wegańskie tarty, słodkie śniadania, typowo świąteczne desery, lody, czy wegańskie potrawy z różnych stron świata na słodko.
Zdecydowanym plusem tej książki jest znaczna szybkość przygotowywania przepisów – ogromna zaleta w kontekście wiecznie zapracowanych, a także proste, łatwo dostępne składniki. Wśród proponowanych przez niego słodkości zachwyciły mnie tarty, które wprost uwielbiam - w wersji jaglanej z frużeliną wiśniową, czy tofurnikowej z dynią i gruszkami. Na zbiżające się święta zdecydowanie wypróbuję ziemniaczane (tak, tak) pierniczki. Smak z dzieciństwa przypomną mi kokosowe krówki z makiem, na niedzielne leniwe śniadanie przyszykuję ciecierzycowe crepes suzette, a w gorszy dzień poprawię sobie humor wegańskim blokiem czekoladowym.
Paweł Ochman pokazuje, że będąc weganinem nie trzeba cierpieć. Ba! Jest się dalekim od tego, bo można cieszyć się mnogością smaków i aromatów tak samo, a może i bardziej niż osoba jedząca produkty pochodzenia zwierzęcego. Proponowane przez niego wegańskie słodkości na kartach „Pyszności z roślin” prezentują się świetnie, więc w rzeczywistości są pewnie obłędnie smaczne. Ta książka na stale wyląduje na mojej półce kuchennych propozycji i ze względu na zawartość i wygląd polecę ją niejednej osobie.
Weganizm jest Ci obcy? „Pyszności z roślin” Pawła Ochmana rozkochają Twoje podniebienie słodkościami bez jajek, cukru i nabiału. A od tego już tylko krok do zdrowej roślinnej diety, o co zapewne autorowi chodziło.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Pyszności z roślin, Paweł Ochman, Wydawnictwo Znak, Kraków 2017
Komentarze