Potem, niestety trzeba się mierzyć z pewną łatką i koniecznością zerwania z poprzednią postacią. Właśnie to usiłuje zrobić Daniel Radcliffe.
Rogi to już trzeci film po serii Harry Potter, w którym występuje Daniel, z niewiadomych przyczyn znów mamy do czynienia z horrorem. Nadmienić trzeba, że mamy do czynienia z horrorem nie byle kogo a reżysera „Wzgórza mają oczy”, „Pirania 3D”, „Piramida” i wszystkiego co związane z niższą klasą filmową. Można tylko domniemywać, że posucha w angażach i zbyt duże zaszufladkowanie wśród publiczności zmusza Radcliffa do takich działań.
Film rozpoczyna się w momencie, gdy postać głównego bohatera o imieniu Ig Perrish jest oskarżona o zamordowanie swojej długoletniej miłości Merrin Williams. Śledztwo jest w toku. a on stara się za wszelką cenę przekonać lokalną społeczność, że nie jest sprawcą haniebnego czynu. Na domiar złego za diabła nie pamięta co się działo w noc popełnienia zbrodni. Jedynymi osobami, z którymi może w miarę normalnie rozmawiać są jego rodzice, brat i przyjaciel prawnik. Sprawa zmienia swój obrót, gdy na głowie wyrastają mu tajemnicze rogi o przedziwnych właściwościach. Z ich pomocą na własną rękę będzie starał się rozwiązać zagadkę śmierci Merrin.
Film, który ma wszelkie przesłanki by być katastrofą, a w najgorszym przypadku miałkim, zaskakuję. Nie ma sztampowego schematu, tak jak w „Kobiecie w czerni”, gdzie wszystko było powtarzalne aż do bólu. Tutaj, baśniowe rogi wprowadzają pewien element niepewności i widz nie do końca jest w stanie powiedzieć co się stanie dalej. Diabelska nieobliczalność staje się znakiem firmowym. Można wielu rzeczy się domyślać, ale teraz przestajemy być wyrocznią i wszystko co było początkowo prawdopodobne ulega zamgleniu.
Sam Daniel Radcliffe też zaskakuję. Ma się wrażenie, że za chwilę rzuci jakiś czar przez ramię, ale to tylko echa dawnej roli. Nie jest to aktor spektakularny, nie umie zerwać z pewnym schematem, który determinuje on sam, ale w filmie nie wkurza i nie jest jego słabym punktem.
Do kina może nie warto iść na „Rogi”, film nie wnosi specjalnie nic nowego do kinematografii a sama historia choć strawna nie porywa. Natomiast po prostu obejrzeć (choćby na DVD) to już się powinno, bo wydawać się może jest jedną z udanych prób dawnego Harrego Pottera zerwania ze swoją czarodziejską twarzą.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
Rogi, reż. Alexandre Aja, Kanada, USA 2013
Komentarze