Romansowy – kryminalny mix

Recenzja książki Bez skrupułów.
Nie będę dochodziła wyższości romansu nad kryminałem i odwrotnie. Każdy z pewnością znajdzie rzeszę zwolenników. Bez wątpienia swoich fanów ma też mix obu gatunków. I to właśnie rozwiązanie zastosowała w książce „Bez skrupułów” Tess Gerritsen.



„Bez skrupułów”
to w rzeczywistości dwie odrębne opowieści. Każda z nich zbudowana jest wokół zagadki kryminalnej. W obu historiach zbrodnia i śmierć przeplata się z miłością i pożądaniem. W obu opowieściach sylwetki bohaterów są bardzo zbliżone. Ona – na co dzień niezależna, nagle staje się potencjalną ofiarą, na którą z nieznanych przyczyn poluje morderca. On – bohater, chcący uchronić jeszcze jedno niewinne (i piękne!) stworzenie. Łączy ich zakazana namiętność – związana z konfliktem interesów i chęć rozwiązania zagadki, w którą niezależnie od siebie zostali wplątani i która ma na zawsze odmienić ich życie. Obie powieści łączy coś jeszcze – szczęśliwe zakończenie, rzecz jasna.

Pierwszą powieścią w tym mini zbiorze twórczości Tess Gerritsen jest historia o wiele obiecującym tytule „Z zimną krwią”. Niestety, tytuł ten oddawał przede wszystkim stopień zaangażowania czytelnika w przedstawianą historię. Fabuła właściwie oparta była na dobrym klasycznym schemacie konstruowania kryminałów, ale zabrakło w niej jednego elementu, jak dla mnie najważniejszego. Na próżno szukałam bowiem dreszczyku emocji. Trzeba przyznać, że tworząc wątek kryminalny, autorka sięgnęła po najcięższe działa – bomby. Nie udało im się jednak przyćmić historii miłosnej, która niezaprzeczalnie zdominowała całą opowieść „Z zimną krwią”. W konsekwencji otrzymaliśmy romansik z mało przekonującym wątkiem kryminalnym, bardzo wolno rozwijającą się akcją i sztampowym zakończeniem.

Drugą opowieścią w książce „Bez skrupułów” jest „Czarna loteria”. I tu, w porównaniu z poprzednią historią, mogę powiedzieć, że jest o niebo lepiej. Co prawda w dalszym ciągu kryminał jest schematyczny, ale akcja zdecydowanie szybciej nabiera tempa, punkt kulminacyjny jest rzeczywiście kulminacyjny, a wątek miłosny nie przysłania pozostałych aspektów powieści. W „Czarnej loterii” zaangażowanie czytelnika wzrasta. W tej historii Tess Gerritsen nie odbiera czytelnikowi najlepszej zabawy z tropienia prawdziwego mordercy. Szkoda tylko, że „Czarna loteria” jest tak krótka. Nie, żeby ta opowieść miała potencjał kryminału z prawdziwego zdarzenia. Jednak można wysunąć przypuszczenie, iż to z powodu ograniczonej objętości niektóre wątki tej historii zostały potraktowane po macoszemu, a cała fabuła jest nieco spłycona. Być może zamiast się rozdrabniać na dwie oddzielne historie, lepiej było skoncentrować się na jednej?

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Tess Gerritsen, „Bez skrupułów”, Wydawnictwo Mira/ Harlequin, Warszawa 2011


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat