Różne życia, jedna melodia

Recenzja filmu „Atlas chmur”.
Od twórców Matrixa wymaga się wiele, a nawet bardzo wiele. Nie mogą obniżać poprzeczki, którą sami zawiesili tak wysoko, stąd oczekiwania na Atlas chmur przynoszą tyle niewiadomych.

Przed samym pójściem do kina, jak człowiek dowiaduje się, że film został kiepsko odebrany w Stanach i pretenduje do miana największego przegranego tego roku, to można mieć obawy czy 3 godziny nie sponiewierają gałek ocznych na tyle, że ślepota to pestka. Ale! Jak sobie człowiek przypomina, że w filmie „Jestem Legendą” dystrybutor zdecydował się na szczęśliwe zakończenie, by nie nadwyrężać procesorów myślowych Hamburgeiros, to pozostaje promyk nadziei.

Film „Atlas chmur” jest splotem wielu opowieści o bohaterach i ich losach, zarówno z przeszłości jak i z przyszłości. Wszystko ma jednak cel i wszystko się ze sobą przeplata. Mamy do czynienia z historiami kolonialnego podróżnika udającego się do rzeczywistości czarnych niewolników, młodego kompozytora z początku XX wieku, dziennikarkę z pięknego okresu hipisów, wydawcę ze współczesności, projektowaną genetycznie kobietę z przyszłości i w końcu pasterza z bardzo odległej przyszłości. Tyle postaci, ale wszystko opowiada właściwie jedną melodię, ukazując jak bez znaczenia są realia, znaczenie mają tylko wybory – te dobre i te złe, dla każdego życia i wcielenia, które przyszło przeżyć bohaterom.

Wielowątkową opowieść nie powinno omawiać się w jednym akapicie. Ważne są wrażenia. Pierwsza godzina była jednym wielkim mętlikiem, w którym bardzo ciężko było się połapać, ale z czasem wszystko układało się w zgrabną całość ma tyle, by prawie trzygodzinny film minął niesamowicie szybko. Fenomenalna jest charakteryzacja i bez wątpienia będzie walczyć o Oskara, bo to głównie ona buduje klimat filmu. Bez tak udanej i dobranej charakteryzacji „Atlas chmur” straciłby jeden z pozytywnych tonów.

Trzeba mieć nadzieję, że europejska publika przyjmie o wiele lepiej „Atlas chmur” niż jego zaoceaniczny odpowiednik. Film z przesłaniem, ale nie na tyle głęboko, by zmuszało wszystkie szare komórki do myślenia. „Atlas chmur” to opowieść o różnych chmurach, ale  wszystkich z jednego nieba, pod którym i my mieszkamy.

Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)

reż. Tom Tykwer, Larry Wachowski, Andy Wachowski, „Atlas chmur”, USA 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat