Dzień dla Fryderyka rozpoczął się dosyć niezręcznie, ponieważ za namową mamusi udał się do... psychoterapeutki (Ilona Ostrowska). Był tą całą sytuacją nieco zażenowany, bo nigdy z nikim nie dzielił się tak intymnymi sprawami.
Gdy wrócił do domu, przypomniała o sobie Patrycja, która założyła sobie za cel zdobycie samotnego mężczyzny. Kobieta nachodzi Fryderyka w jego mieszkaniu, ale ten szybko pozbywa się natrętnej Patrycji. Jakiś czas później, dzwonek do drzwi znowu dzwoni. Tym razem za drzwiami staje Marta ze Stasiem.
Staś nie jest zachwycony perspektywą pozostania u taty. Ucieka mu przy pierwszej okazji i jest bardzo wybredny. Ojciec, goniąc chłopczyka, dostaje w głowę książką-prezentem wyrzuconą z czyjegoś okna. Tak poznaje Mariannę, zwariowaną młodą mamę Oli.
Historia Marianny jest równie zwariowana co historia Fryderyka. Kobieta jest właśnie w trakcie pozbywania się rzeczy byłego chłopaka, który okazał się być żonaty. Wyrzuca rzeczy mężczyzny w ataku furii. Niestety, ale za chwilę dzwoni jej telefon i musi interweniować w sprawie dziadka, który po raz kolejny testuje na wózku inwalidzkim publiczny budynek i jego przyjazność osobom niepełnosprawnym. W ten sposób Marianna zostawia Olę pod opieką Fryderyka.
Serial pomału zaczyna się rozkręcać. Poznaję nowe oblicze Piotra Adamczyka, który w roli Fryderyka odnajduje się doskonale. Niestety trochę smuci mnie rola Romy Gąsiorowskiej, która w „Samej słodyczy” gra kobietę infantylną i nieodpowiedzialna. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jej mały synek jest dużo mądrzejszy od matki.
Zapraszam wszystkich przed telewizory w poniedziałki o 21.30. Dla rewelacyjnej roli Adamczyka, warto poświęcić 45 minut.
Katarzyna Kratiuk
(katarzyna.kratiuk@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze