Za próbę oddania materii sponsoringu zabrała się nagradzana i doceniana w świecie filmowym Małgorzata Szumowska, której twórczość i artystyczny kunszt pozwolił nie spłycić problemów, z jakimi styka się prostytucja młodych i inteligentnych ludzi. Właściwie czy można mówić o prostytucji? Reżyser i twórczyni scenariusza bardzo ostrożnie podejmują tematykę, koncentrując się przede wszystkim na nich, tytułowych trzech kobietach (francuski tytuł brzmi "One"), których losy się splatają na drodze do zrozumienia.
Główna bohaterka Anne, grana przez Juliette Binoche pracuje dla redakcji magazynu Elle, pisząc właśnie artykuł na temat zjawiska sponsoringu wśród młodych mieszkanek Paryża. Jej życie stanowi rodzinny standard, nie odbiegający od tego jaki znamy z polskich domów. Zapracowany mąż, dwójka synów, z czego jeden na skraju dorosłości i ona, spełniająca się zawodowo dziennikarka, której obecnym celem jest poznanie szalonego świata Charlotte i Alicji.
Obie młode kobiety są studentkami paryskich uczelni. Jedna pochodzi z Francji, przeprowadziła się do Paryża, by tam rozwijać się naukowo na prestiżowej uczelni, natomiast Alicja to zaradna Polka, która stanowi część zagranicznych studentów przybyłych do miasta uczuć i żądz. Francuska delikatność i polska buta, obarczone wspólnym mianownikiem, jakim jest sponsoring. Anne poznaje je i wprowadza się w świat zależności za pieniądze.
Kino europejskie jest zupełnie inne od tego, jakim jesteśmy raczeni codziennie zza oceanu. Nie uświadczymy tutaj jasnej oceny, zdecydowanego stanowiska twórcy licytującego się z opinią o to, czy ma rację. Problem jest nakreślony wyraźnie, ale sądy są subtelne, pozwalając widzom na samookreślenie. Bohaterki są silne, wiedzą co robią, nie ma w nich lubieżności prostytutek. Zwykłe dziewczyny, których życie jest może nieco bardziej rozwiązłe w stosunku do rówieśników i wszystko przyozdobione w złoty ozdobnik pieniędzy za seks. Małgorzata Szumowska stworzyła bardziej dokument, niż trzymający w napięciu film fabularny.
Trudno zrobić film, który nie będzie zabierał jasnego stanowiska w sytuacji, gdzie emocje same chcą się określić. Problem jest na tyle nękający, że można poczuć niepokój, patrząc z jakim spokojem i z istną pasją reżyser relacjonuje nam kolejną rozterkę XXI wieku. Film „Sponsoring” można uwielbiać za wyzwoloną naturę kobiet, nienawidzić za to, że niezależnie od pochodzenia niewinność ma cenę, ale obok takiego filmu nie można przejść obojętnie.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
"Sponsoring", reż. Małgorzata Szumowska
Komentarze