Silne kobiecością

Recenzja filmu „Siła kobiet”.
Filmom dokumentalnym trudno sprostać moim oczekiwaniom, zwłaszcza jeśli nie są dziełem o zwierzątkach, kulturze lub turystyce. Ludzie mają trudniej, chyba, że... nie są zwyczajni i nie są z Europy.

"Siła kobiet" to pięknie nakręcony (zabrzmi to szalenie dziwnie, ale: miło się patrzy!) film o kobietach z całego świata żyjących w najbiedniejszych i niebezpiecznych jego zakątkach. Mieszkanki Brazylii, Kenii i Kambodży, kobiety i dziewczynki w różnym wieku opowiadają o trudach życia, o przemocy, przestępczości, dyskryminacji. Reżyser pozwala uważnie wsłuchać się w słowa bohaterek, umożliwia im opowiedzenie własnych historii, bolączek, nadziei, marzeń. Każde wypowiedziane przez nie zdanie jest tak prawdziwe, że wbija widza w fotel i zaskakuje niewyczerpanymi pokładami odwagi i siły tych kobiet. Nie sposób nie uwierzyć w ich słowa: „Jesteśmy takie same jak wy”.

Dokument jest oparty na projekcie artystyczno-społecznym portretującym kobiety. Autorem projektu i całego filmu jest fotograf i jeden z najsłynniejszych, francuskich twórców street-artu - JR. Ma to zarówno swoje wady jak i zalety: projekt fotograficzny często wysuwa się na pierwszy plan, przysłaniając to co widz (ja) chciałby najbardziej zobaczyć (te kobiety, te emocje). Z drugiej strony: w całym filmie czuć profesjonalizm i niesztampowość reżysera, który nie popada w melodramatyczny ton. Jego wartość dostrzegam nie tylko w historiach kobiet, ale i w całości, która je dopełnia: krajobrazach, strojach, różnicach kulturowych. Strona wizualna, montaż, kolory i muzyka (Massive Attack) to elementy, które za które warto chwalić JR. W dwóch słowach: piękny i poruszający film. Jeden z tych dokumentów, których piękno wizualne warto zobaczyć na dużym ekranie.

Dokument „Siła kobiet” kończy się wzruszającą sceną podsumowującą projekt. I od tej chwili w głowie widza (myślę, że nie tylko mojej) tkwi dręczące pytanie: I co dalej? Albo dobitniej: I co w związku z tym? Nic? Jakie wnioski, jakie konsekwencje, jakie działania? Pytanie, na które reżyser nie odpowiedział (bo i będąc artystą nie musiał), a które powinno pojawić się w głowie myślącego człowieka. Pytanie, na które warto we własnym życiu poszukać odpowiedzi.

Po wyjściu z kina, zastanawiałam się, dla kogo najbardziej interesującym i inspirującym dziełem może okazać się „Siła kobiet”. Zdecydowanie dla street art workerów. A zaraz za nimi… dla każdego z odpowiednią dawką empatii, ciekawości świata i wrażliwości na egzotyczne piękno.

Milena Kwasek
(milena.kwasek@kobieta20.pl)

reż. JR, „Siła kobiet” (ang. Women Are Heroes), Francja 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat