"Okazuje się, że jestem trochę dziwką" - odpowiedziała z figlarnym uśmiechem.
Od rozwodu Jane (Meryl Streep) i Jake'a (Alec Baldwin) minęło 10 lat. Wszystko w tym czasie udało się poukładać. Żyją w przyjaznych stosunkach. Trójka ich dzieci jest już dorosła. On zdążył znaleźć sobie partnerkę, piękną i o wiele młodszą Agness (Lake Bell), matkę 5-letniego Pedro, z którą starają się usilnie o dziecko. Jane zaś, właścicielka świetnie prosperującej restauracji, postanawia przebudować swoją posiadłość. Z pomocą przychodzi jej interesujący architekt - Adam (Steve Martin). Wydaje się, że po tylu latach każde z nich znalazło dla siebie wreszcie wymarzone miejsce. Wszystko komplikuje się na uroczystym zakończeniu edukacji syna Luca. Przypadkowa wspólna kolacja, alkohol i niczym nie skrępowana rozmowa rozbudzają w rozwiedzionej parze dawną namiętność. Po powrocie spontanicznie decydują się na powtórkę. Oboje zaczynają zastanawiać się, dlaczego nagle wspólny seks stał się "bardziej seksowny" niż dawniej. Zmienili się psychicznie, ale przede wszystkim fizycznie. Jake wysnuwa teorię, że wszystkie rzeczy, które ich podzieliły nie są już problemami. Ona nie jest wciąż zmęczona, zajęta dziećmi i wiecznie gotująca. On przestał mieć obsesję na punkcie pracy, jest spokojniejszy. Według niego wreszcie dorośli do bycia osobami, jakimi wzajemnie chcieli być. Jednak czy to naprawdę dobry pomysł, by wejść ponownie do tej samej rzeki i "odgrzać małżeński kotlet"?
Produkcja obsadzona takimi gwiazdami wcale nie musiała być sukcesem. Jednak w tym przypadku dobór aktorów był strzałem w dziesiątkę. Wspaniała Streep już dawno stała się gwarancją dobrego kina (w tym roku została nominowana do Oskara za główną rolę w Julie i Julia). Alec Baldwin także stanął na wysokości zadania. Rola adwokata, który nagle szaleje z namiętności jak dwudziestoletni chłopiec, przy wyglądzie dojrzałego Casanovy pasuje do niego znakomicie. Także Steve Martin, tym razem w poważnej roli, doskonale dopełnił ten nietypowy trójkąt.
Nancy Meyers w tym roku skończy sześćdziesiąt jeden lat. Sama przeżyła rozwód, zostając z dwójką córek. Zapewne własne doświadczenia sprawiają, że film, chociaż w amerykańsko-cukierkowatym stylu, zdaje się być prawdziwy. Reżyserka po raz kolejny (pierwszy raz w filmie Lepiej późno niż później z Diane Keaton i Jackiem Nicholsonem w rolach głównych) bierze na warsztat ludzi po pięćdziesiątce, a nie młode piękności, o które starają się półbogowie. Pomimo lekkiej konwencji, "To skomplikowane" porusza niezwykle ważne kwestie, mając na uwadze, że chociażby w Polsce w 2008 roku rozwiodło się 66 tys. małżeństw przy tendencji zwyżkowej. Zahacza także o pewne tabu, o sprawy łóżkowe dojrzałych już osób. W trakcie dwóch godzin nie zabraknie jednak znakomitych gagów, przyprawiających publiczność o wybuchy radości. Idąc do kina nie należy także brać sobie do serca tytułu?
Iwona Kusiak
(iwona.kusiak@dlalejdis.pl)
Komentarze