„Słodka pułapka” - recenzja

Recenzja książki „Słodka pułapka”.
Mimo, że ruszamy się mniej niż 30 lat temu, a jemy więcej niż 30 lat temu to wciąż nie do końca z tego powodu jest tylu otyłych ludzi.

Autor zapewnia, że w ciągu ostatnich lat wzrosła nawet masa ciała szczurów doświadczalnych. O truciźnie powszechnie dostępnej w naszych domach opowiada dr Robert Lustig.

Według autora winni otyłości nie są tylko dorośli jedzący za dużo cukru i podającego go swoim dzieciom, a również rząd i koncerny spożywcze, które ponoć sterują administracją rządową. Co ciekawe, doktor Lustig uważa, że w mediach zatajana jest prawda o otyłości, a błędne informacje są podawane również przez służbę zdrowia. Okazuje się, że bardzo krzywdzące jest ocenianie osób otyłych, przypisując im metkę obżartuchów. Istnieją pewne defekty genetyczne, zmiany w kodzie, które odpowiadają za przekazywanie do mózgu błędnego sygnału odnośnie sytości. Tym sposobem takie osoby czują się ciągle głodne. Z tego powodu ciągle jedzą, a w konsekwencji tyją. Nie przestają jeść bo są głodni i tak w kółko. Sporo jest w tej książce danych, procentów, statystyk na temat Amerykanów chorych na otyłość. Nie jest to fascynujące, ale jednak uświadamia skalę problemu. Zamiast śmiać się z Amerykanów i ich miłości do niezdrowej żywności, warto zapoznać się z drugą stroną medalu. Czy rzeczywiście sami są sobie winni, czy może żyją nieświadomie w błędnym kole. Najbardziej zainteresowała mnie część o uzależnieniu od jedzenia i o tym, jak nasz mózg jest „zaślepiony” różnymi substancjami, którymi faszerowane jest jedzenie, a później zajadamy konkretnym deserem smutki. Otóż żyjemy dla nagrody, czyli czegoś co jest naszą motywacją i sensem życia. Odpowiada za to uwalnianie dopaminy przy przyjmowaniu tłustych, słodkich posiłków. Stąd biorą się nawet nieświadome uzależniania od konkretnej słodkości, soku czy innych z pozoru nieszkodliwych pokarmów. Bardzo ciekawe były też wzmianki o tym, jak koncerny spożywcze manipulują klientami, by przykładowo zwiększyć liczbę uzależnionych od nikotyny.

Ta wielka anty-fruktozowa księga jest niczym odkrywanie przed narodami zagadki kryminalnej skrywanej od dziesięcioleci. Nie ukrywam, że czasami miałam wrażenie podczas czytania, że autor chyba oszalał na tym punkcie i lekko postradał zmysły, że przesadza. Biorąc jednak pod uwagę amerykańskie pochodzenie i tamtejszą skalę problemu, jest to zrozumiałe. Jako Polacy możemy się tylko cieszyć, że nie dotyczy nas jeszcze ten problem aż tak bardzo, ale niestety podążamy za „zachodem” i może to być tylko kwestią czasu. Jeśli czujecie nad sobą dziwną siłę przyciągania jakiegoś dania czy deseru, lepiej przeczytajcie tę książkę.

Katarzyna Picz
(Katarzyna.picz@dlalejdis.pl)

Robert H. Lustig, Słodka Pułapka; Galaktyka, Łódź 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat