„Stres na detoksie” – recenzja

Recenzja książki „Stres na detoksie”.
Nadchodzące święta będą sprzyjać pysznym daniom, niepowtarzalnej aurze, ale dla niektórych niestety będą oznaczać katusze. Przerwę w diecie lub jej początek z nerwowym oczekiwaniem na koniec karnawału.

Jeśli należysz do osób, które co roku zaczynają od stycznia nową dietę, rzucają palenie albo ustalają długie listy nowych zachowań, a jednocześnie ponoszą fiasko – sięgnij po „Stres na detoksie”. Wprawdzie książka autorstwa Urszuli Mijakoskiej i Moniki Stachury to poradnik przeznaczony dla osób mających problemy głównie z nadwagą. Niemniej jednak sugerowane sposoby ich rozwiązania mogą przydać się także w innych sytuacjach życiowych. „Stres na detoksie” to książka napisana przez specjalistki zajmujące się tzw. diet coachingiem. Angielskie określenia przywołuje inne rodzaje „coachingu” czyli nauki postępowania w określonym procesie, który ma służyć osiągnięciu naszego celu. Nadwaga często nie jest wyłącznie sprawą diety. Zależy bowiem również od naszych nawyków żywieniowych rozumianych jako zajadaniu emocji lub sposobom radzenia (i nie radzenia) z problemami w życiu. Sięgamy po słodycze lub tłuste i niezdrowe jedzenie ponieważ staje się ono najprostszą metodą na chwilowy relaks. Następnie wyzywamy się w myślach lub ustalamy karę. Aż do następnego razu. Jeśli więc nie poświęcimy chwili na analizę tego co nami kieruje i co powoduje, że zachowujemy się właśnie tak, a nie inaczej – niestety mamy małe szanse na sukces. Może zdarzyć się, że wytrzymamy reżim diety, ale po niej i tak powrócimy do tego jak jedliśmy wcześniej. Autorki „Stresu na detoksie” przedstawiają porady w zróżnicowany sposób. Sugerują jakie jedzenie warto jest jeść, by odpowiednio zaspokoić głód w organizmie. Omawiają zasady równowagi kwasowej i zasadowej, teorię diety Pięciu Przemian, a także jakie produkty warto wybrać. Prezentują także szereg ćwiczeń i sposobów na to, by rozpoznać schematy swoich działań, zgłębić emocje, po prostu poznać i zaakceptować siebie. Tak holistyczne podejście według mnie jest również jak najbardziej słuszne. Jedzenie jest bardzo ważną rzeczą w naszym życiu i jeśli nie potrafimy nawet w taki sposób okazać sobie miłości, to znaczy, że być może nie ma jej również w innych sferach naszego życia. Kochać siebie to znaczy niekoniecznie jeść codziennie kilogram cukierków. To może raczej oznaczać dobór określonych produktów, właśnie z myślą o tym, by rzeczywiście dobrze się czuć. Jedzenie cukierków czy batoników często jest tylko przykrywką dla czegoś co tak naprawdę nas w życiu boli. Może jest to brak miłości, a może zwyczajnie np. brak czasu dla samych siebie, na własną chwilę relaksu i ucieczki psychicznej od rzeczywistości. Jeśli więc mamy problemy z nadwagą albo nie wiemy jak się zabrać do zrealizowania innego życiowego celu, warto sięgnąć po „Stres na detoksie”, który sięga nieco dalej niż zwykły poradnik żywieniowy.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Urszula Mijakoska, Monika Stachura „Stres na detoksie” wydawnictwo MUZA SA 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat