Przez ostatnich kilka dni byłam odcięta od świata i to nie dlatego, że ktoś zamknął mnie w piwnicy. Mój telefon komórkowy przestał działać, a konkretnie przyciski dotykowe przestały być dotykowe. Czułam się niepewnie, że coś się stanie, ktoś z moich współpracowników zadzwoni, będzie mnie szukał, potrzebował. W czasie godzin pracy może zadzwonić do redakcji, może wysłać maila, ale co później? Nie mam telefonu służbowego. W punkcie sprzedaży zagrozili, że nie odpowiadają za moją skrzynkę kontaktową i naprawa może wiązać się z jej usunięciem. Nie mogłam w żaden sposób jej skopiować, więc sama pojechałam do serwisu, błagać techników o pomoc. W tym telefonie było cale moje życie, kontakty, znajomi, klienci. Na szczęście się udało, mój świat się nie zawalił.
W każdej firmie i w każdej branży telefon komórkowy jest podstawowym narzędziem pracy. Nie tylko umożliwia ci kontakt z klientami. Szef również może do ciebie zadzwonić, że niby przypadkiem, o coś zapytać, a naprawdę sprawdzić, co robisz. Może dlatego w każdej ofercie pracy w akapicie "wymagania" jest formułka "odporny na stres, umiejętność pracy pod presją czasu."
Gdy jeszcze nie robiłam w życiu tego, co chciałam, wieczorem nie mogłam spać, w nocy budziłam się co godzinę, a otwierałam oczy na dwie minuty przed dzwonkiem budzika. Rano czekałam na telefon, bo może coś już trzeba załatwić. Wstawałam zmęczona i niewyspana, ale jakoś dziwnie nakręcona i podminowana, z tragicznie ściśniętym żołądkiem. Ilu jest niewolników komórkowych? Ile z nas na dźwięk telefonu po godzinach pracy reaguje atakiem serca? Jedno jest pewne, nie ma ludzi odpornych na stres!
Problemy ze zdrowiem
Każdy człowiek, pod wpływem długotrwałego stresu, staje się jednostką chorobową. Wrzody, bóle głowy, bóle mięśni, lęki, depresja, a co za tym idzie problemy z sercem i krążeniem. Pośpiech staje się trendy, kawa staje się trendy, bycie ciągle zajętym też jest trendy. Czas ucieka, a my chcemy go przegonić. Są dwie teorie i obie prawdziwe. Jedna mówi, że mamy mało czasu, życie trwa tylko jeden moment i należy jak najlepiej je wykorzystać, zrobić jak najwięcej, zobaczyć, przeżyć. Druga teoria mówi, żeby się zatrzymać, kontemplować chwilę, wysiąść z pędzącego pociągu, bo życie "dzieje się" za szybko. Jak we wszystkim, należy poszukać złotego środka odpowiedniego dla nas samych.
Gdy wracałam z serwisu, gdzie naprawili mi telefon, pomyślałam, że to mógł być dobry pretekst, żeby odpocząć od ciągłej inwigilacji i potrzeby załatwiania spraw na wczoraj. Nie chodzi przecież o to, żeby znienawidzić swoją pracę, ale uniknąć wypalenia zawodowego, które jak się okazuje nie dotyczy już tylko nauczycieli i lekarzy. Nie zawsze da się wyeliminować stresogenny bodziec, nie zawsze możemy zrezygnować z pracy, możemy jednak zmienić do niej stosunek.
"Całkowita wolność od stresu to śmierć" H. Seyle
Właściwie każde nowe wydarzenie, zmusza organizm do mobilizacji i jest źródłem wewnętrznego niepokoju, ale reakcja na takie stresowe sytuacje i sposób ich przeżywania jest rzeczą indywidualną. Stresująca może być: wizyta w supermarkecie, u dentysty, stanie w korku, skok ze spadochronem, rozmowa w sprawie pracy, realizacja zlecenia wartego milion złotych. Nie ma ludzi odpornych na stres, których tak bardzo poszukują wszyscy pracodawcy. Ludzie różnią się jedynie tym, jaki posiadają próg pobudzenia, czyli jaka musi zadziałać siła bodźca, aby wywołał on stres organizmu. Bodźce, na które człowiek reaguje stresem mogą być różne - od hałasu po jadowite węże na jego drodze. Jedni reagują napięciem, gdy dzieje się coś, co zaburza ich codzienne zwyczaje, wypracowany rytuał działania, inni potrzebują większej ilości adrenaliny i skaczą na bungee z mostu Akashi. To nie sama sytuacja jest bowiem źródłem stresu, tylko to, w jaki sposób ją zinterpretujemy. To prawda, że uodparniamy się na stres. Rzeczy, które kiedyś bardzo przeżywaliśmy, dziś wydają nam się śmieszne. O innych często mówimy: "I czym on się denerwuje" Przecież nie ma czym!?. Stres "żony przy mężu" jest zupełnie innym stresem od tego, jaki przeżywa Prezes Rady Ministrów RP, ale nie mniej ważny!
W zdrowym ciele zdrowy duch
Kiedyś uważałam, że wszyscy ci prawnicy, biznesmani i chirurdzy, którzy grają w tenisa, biegają, jeżdżą na rowerze to jakiś snobizm, moda, w skrajnych przypadkach prywatny PR (jak bywanie na salonach). Teraz wiem, że czasami to dla nich jedyna deska ratunku, żeby nie zwariować. Mąż mojej przyjaciółki jest weterynarzem, ćwiczy codziennie, żeby nie przenosić emocji z pracy do domu. Pomaga. Nawet bardzo. W tenisa grają razem, na rowerach też jeżdżą całą rodziną. Według wszystkich specjalistów przede wszystkim aktywność fizyczna, hobby i co najmniej dwutygodniowy urlop raz w roku bez służbowej komórki, to podstawowe minimum dla zdrowia. To lek zupełnie bezpieczny, stosować bez recepty jako profilaktykę lub sposób na pierwsze dolegliwości związane ze stresem!
Aneta Olkowska
(redakcja@dlalejdis.pl)
Komentarze