„Sufrażystka” – recenzja

Recenzja filmu „Sufrażystka”.
06 listopada bieżącego roku na ekrany polskich kin wchodzi film „Sufrażystka. Matki, córki, buntowniczki”, w reżyserii Sarah Gavron.

Główne role w filmie zagrały Carey Mulligan  w niezapomnianej roli Maud Watts, Meryl Streep jako Emmeline Pankhurst  oraz Helena Bonham Carter, która wcieliła się w postać Edith Ellyn.

Sufrażystki to kobiety, które przywróciły nam godność. Wywalczyły prawa wyborcze oraz równouprawnienie, które zapoczątkowało udział kobiet w życiu publicznym. Miało to miejsce pod koniec XIX i na początku XX wieku w Anglii i Stanach Zjednoczonych. Ochoty do walki nie odebrały im nawet szykany jakich doznawały na ulicy oraz w pracy. Nie demotywowały ich zwolnienia z pracy i wielokrotne aresztowania. Kosztem życia osobistego walczyły o równouprawnienie dla kobiet, w tym prawa wyborcze, bo wierzyły, ze to ma sens i jest warte nawet poświęcenia życia.

Sufrażystki musiały walczyć o swoje prawa używając przemocy, ponieważ tylko w ten sposób mogły zwrócić uwagę władz na swoje  sprawy i zostać wysłuchane.

Kobiety w Polsce uzyskały prawo wyborcze w 1918 roku. Dało im to możliwość samodecydowania o sobie.

Dzisiaj trudno wyobrazić sobie, że kobieta nie może głosować oraz, że nie ma prawa w pełni decydować o swoim losie i nie ma prawa do samodzielnego wychowywania swojego dziecka, które jej mąż, bez jej zgody, może oddać do adopcji. Teraz jest to do nie do pomyślenia,  w początkach ubiegłego wieku było normą.

Jedynie mężczyzna mógł wybierać władze, jak również decydować o losie dziecka. Rola kobiety ograniczała się do bycia przykładną żoną, czyli gotowania oraz sprzątania w domu, rodzenia dzieci i pracy, często w fabryce. Mogła kochać, karmić i pracować, ale nie mogła żyć jak chciała. Była nikim …

Nie ma nic gorszego niż być zawsze pod pantoflem swojego męża, pracować cały dzień w fabryce ponad siły, nie móc się kształcić oraz wiedzieć, że takie same życie czeka własną córkę i jej córkę, jak i wszystkie inne kobiety, które urodzą się w kolejnych pokoleniach.

Najgorsze jest to, że już dwunastoletnie dziewczynki zaczynały pracę w fabryce, żeby pomóc załatać dziurę w domowym budżecie.

Prawo wyborcze dało początek tysiącom innych praw, które pozwoliły nam żyć godnie  i tak jakbyśmy same tego chciały.

Powyższa tematyka jest przedstawiona w filmie „Sufrażystka. Matki, córki, buntowniczki”, autorstwa  Sarah Gavron, w którym scenarzystką jest Abi Morgan, ta sama osoba, która napisała scenariusz „Żelaznej Damy”.

Jest to film o kobietach stworzony przez kobiety  dla kobiet. Powinny obejrzeć go wszystkie matki, córki  i babki, żeby docenić tą „władzę”, którą teraz mamy, a którą tak trudno było uzyskać.

Film obejrzałam na pokazie przedpremierowym pod koniec października bieżącego roku w warszawskim kinie Luna dzięki uprzejmości Stowarzyszenia Kongres Kobiet. Jest to jeden z tych filmów, które będę oglądać wielokrotnie z tą samą przyjemnością co za pierwszym razem.

Agnieszka Krakowiak
(agnieszka.krakowiak@dlalejdis.pl)

Sarah Gavron, Sufrażystka. Matki, córki, buntowniczki., Film 4 Ingenious Media Pathe, Wielka Brytania, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat