Niedzielne popołudnie w jednej z podwarszawskich miejscowości, gdy wchodzimy do miejscowego kościoła po lewej stronie leżą jakieś kartki i chyba z pięć długopisów, tak żeby dla nikogo nie zabrakło. Patrzę co się dzieje, jednak zaczyna się msza, więc kończę się rozglądać i słucham księdza. Pod koniec kazania dowiaduję się, że kartki są protestem przeciwko temu, co spotkało profesora Chazana, są adresowane do Prezydenta Warszawy i powinniśmy się pod petycją podpisać. Akcję aranżuje jedna z organizacji kościelnych. Lekarz staje się bohaterem, bo nie pozwolił „zabić” dziecka. Pod protestem podpisują się głównie starsze panie, które mają piękne zdrowe wnuki i Bóg oszczędził im wychowywania chorych dzieci. Ich „katolickie” sumienie nie pozwala im czuć choć odrobiny solidarności i współczucia dla kogoś, kto tyle szczęścia nie miał.
Klauzula sumienia czy konstytucja?
Dużym cierpieniem musi być życie z mózgiem, który nie jest do końca rozwinięty, z wodogłowiem i jednym okiem, które nie ma oparcia na twarzy. Takie niemowlę odczuwa wielki ból, który zmniejszyć może tylko spora dawka morfiny, należąca do najsilniejszych środków przeciwbólowych, podawanych w najbardziej beznadziejnych przypadkach.
Męczy się dziecko, ale i jego matka, która wie, że ono niedługo umrze. Nosiła pod sercem dziewięć miesięcy płód, którego deformacja nie pozwoli cieszyć się jej radością macierzyństwa. Polskie prawo z uwagi na, jak można przeczytać w przepisach, „ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu”, zezwala w takich przypadkach na aborcję. I nie jest to aborcja na żądanie jak niektórzy uważają, tylko zabieg z przyczyn medycznych. Jest to najbardziej przyzwoite załatwienie sytuacji, z której nie ma już innego wyjścia. Z drugiej strony jest „klauzula sumienia” dla wielu osób nie do zaakceptowania po zastosowaniu jej przesz profesora Chazana, dyrektora Szpitala Specjalistycznego św. Rodziny przy ulicy Madalińskiego, ponieważ z prawdziwym sumieniem wiele wspólnego ona nie ma. Moim zdaniem ktoś, kto ma sumienie nie krzywdzi świadomie drugiego człowieka, nie niszczy mu życia. Doktor Chazan swoim postępowaniem zniszczył życie rodziców dziecka, którym uniemożliwił aborcję.
Synek
Syn pani Agnieszki i pana Jacka urodził się pod koniec czerwca bieżącego roku. Przyszedł na świat z wodogłowiem, bez jednego oka i nie do końca wykształconym mózgiem.
Chłopczykowi podawano morfinę, żeby nie odczuwał okropnego bólu, w coraz większych ilościach. Jak wiadomo jest to lek, który podaje się chorym w ostatnich stadiach najcięższych chorób, na przykład raka. Można sobie tylko wyobrazić jak bardzo cierpiało to dziecko.
Doktor Chazan odmówił jego matce legalnego przerwania ciąży, ponieważ doszedł do wniosku, że nie pozwala mu na to sumienie, często podkreślał w wywiadach, że takie dziecko może żyć i można jego wady zoperować. Świadomie opóźniał swoją decyzję o odmowie aborcji do okresu po dwudziestym drugim tygodniu ciąży, tym samym zmuszając kobietę do urodzenia.
Sumienie dyrektora Chazana sumieniem szpitala
Pod koniec marca bieżącego roku doktor Maciej Gawlak prowadzący ciążę pani Agnieszki na podstawie przeprowadzonych badań zdiagnozował wady płodu, które zgodnie z polskim prawem kwalifikowały ciążę kobiety do aborcji. Poinformował o tym swojego przełożonego profesora Chazana, dyrektora szpitala. W tym momencie cała sprawa zaczęła się komplikować. Pacjentce przepisano wiele badań, wielokrotnie konsultowano jej przypadek i za każdym razem wychodziło na to, że jej dziecko jest bardzo chore. Dyrektor szpitala wiedział, że pani Agnieszka chce dokonać aborcji i ma do tego prawo, jednak on nie chciał aby tego dokonała, dlatego wciąż przeciągał decyzję o tym czy zgodzi się, czy nie na wykonanie zabiegu. O fakcie, że ze względu na swój światopogląd nie może udzielić zgody na przerwanie ciąży poinformował kobietę, gdy już było za późno na aborcję. Rodzina pacjentki, ani ona sama, jak zresztą większość z nas, nie wiedziała, że w szpitalu na Madalińskiego nie przerywa się ciąży nawet, gdy są do tego podstawy medyczne i prawne, nie przepisuje się tabletek antykoncepcyjnych oraz nie wykonuje badań prenatalnych, które w dzisiejszych czasach ratują życie wielu dzieciom. Poza tym poglądy profesora Chazana muszą respektować wszyscy pracownicy szpitala, co jest wyjątkowo trudne do zaakceptowania.
Kara
Jaka kara powinna spotkać doktora Chazana za to, co zrobił? Złamał prawo, zniszczył ludzkie życie. Wiele osób mówi, że dożywotnia utrata prawa wykonywania zawodu, ja myślę, że tak, ale nie wiem czy to wystarczy. Jednak wtedy nikt więcej nie będzie już przez niego cierpiał.
Każda kobieta będąc w ciąży modli się, aby urodzić zdrowe dziecko, ponieważ tylko tego pragnie. Jednak nie wszystkie dzieci przychodzą takie na świat, ale każda matka powinna mieć prawo wyboru czy mając świadomość, że jej dziecko będzie chore, chce je urodzić czy nie.
Straszne jest przez dziesięć dni patrzeć na to jak umiera dziecko, na którego narodziny tyle czasu się czekało. Ciężko przeżyć fakt, że ono tak bardzo cierpi i nie można mu pomóc. Trudno jest je pochować i wybaczyć komuś, kto zrobił z niego męczennika.
Agnieszka Krakowiak
(agnieszka.krakowiak@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com
Komentarze