Większość ludzi nie chce nawet słyszeć o dietetycznych zamiennikach light świątecznych potraw. Nawet te kobiety, które wiecznie są na diecie, ten jeden raz w roku zapominają o kaloriach. W końcu święta to święta - czas, w którym powinniśmy myśleć przede wszystkim o rodzinie, a nie o płaskim brzuchu. Jednak ciężko zapomnieć o corocznym kacu moralnym, który czujemy, kiedy goście znikają za drzwiami, a fałdki niestety pozostają. Obiecujemy sobie, że za rok do tego nie dopuścimy i.. znowu powtarzamy te same błędy. Makowiec, kutia, zasmażana kapusta z grochem, pierogi, bigos, mięsne pieczenie sowicie oblane sosem, kremowe desery. To tylko niektóre z potraw, które tradycyjnie zagoszczą w tym roku na naszych stołach. Jak dochować tradycji, ale uniknąć przykrych konsekwencji?
Obowiązkowa „dwunastka”
Wszystko zaczyna się już od wigilijnej kolacji (o ile nie mamy za sobą już kilku innych - służbowej, szkolnej, akademickiej..) - 12 potraw, a każdą z nich trzeba spróbować. I oto właśnie klucz - "spróbować" to nie to samo, co zjeść lub pochłonąć i poprosić jeszcze o dokładkę. Rozkoszujmy się każdym kęsem. Jeśli zjemy miskę barszczyku z dwoma uszkami, porcję ryby w galarecie czy kawałek makowca - nasza waga na pewno nam to wynagrodzi. Słodkie likiery zastąpmy czerwonym, wytrawnym winem, a "tradycyjną" coca-colę - wodą z cytryną. Będzie lżej nie tylko naszej wątrobie, ale i duszy.
Na co uważać? Ryby w panierce smażonej w głębokim tłuszczu, śledzie w oleju, bigos z boczkiem, zasmażaną kapustę, sałatki z majonezem, kutię, ciasta z lukrem lub kremem. Najlepiej ogranicz lub całkiem zrezygnuj z pieczywa.
Obiad u teściowej
To wydarzenie mogłoby stać się inspiracją dla scenariuszy horroru klasy B. Mało kto potrafi odmówić propozycji kolejnej porcji pieczeni, przy przyrządzeniu której matka naszego ukochanego tak strasznie się napracowała. A pierożki z okrasą? Czemu nie, są pyszne! No to jeszcze kutia, makowiec, ciasteczko? Nie możesz nie spróbować.
Teściowa lustruje nas wzrokiem i sprawdza, czy nie zostawiamy resztek, teść podaje kolejny kieliszek nalewki, a nasz wybranek kopie pod stołem, kiedy odmawiamy trzeciej dokładki. Co robić? Złota zasada - nauczmy się stanowczo, ale grzecznie odmawiać. Możemy powiedzieć, że już od rana zmagamy się z trawiennymi dolegliwościami. Ważne, żeby konsekwentnie dziękować za wszystko, czego nie mamy ochoty jeść. Na początku teściowa może się trochę gniewać, ale nie oszukujmy się - to nic poważnego, za kilka dni zapomni. Po drugie - jedzmy tak powoli, jak to tylko możliwe. Przecież nikt nie wepchnie nam kawałka ciasta, jeśli będziemy w trakcie jedzenia karpia.
Idealna pani domu
Jeśli to my jesteśmy gospodyniami, mamy pełne pole do popisu. Możemy zastosować kilka prostych sztuczek, by świąteczne potrawy uczynić minimalnie mniej tuczącymi.
Jako deser możemy podawać także suszone śliwki, morele, figi i orzechy. To słodkie i bardzo zdrowe przekąski, które zapewniają mnóstwo wartości odżywczych i pomogą naszemu układowi trawiennemu w "sprzątnięciu" zalegających w nim świątecznych resztek.
Zimowe szaleństwo
Jeśli jednak nasza asertywność wciąż wymaga popracowania, teściowa kolejny raz wygrała bitwę pt. "zjesz, nawet gdybyś miała pęknąć", a nasza rodzina wymogła na nas przygotowanie "normalnych" potraw - nie musimy się od razu poddawać. Zamiast wskakiwać pod koc i pochłaniać czekoladowego Mikołaja z żalu, że "i tak będę gruba", wyciągnijmy bliskich na spacer lub poczujmy się znowu jak dzieci i urządźmy bitwę na śnieżki, kulig albo zjazdy na sankach i nartach. Co, jeśli za oknem nie widać nawet mikroskopijnej warstewki śniegu? Możemy też wybrać się na łyżwy albo dyskotekę - poćwiczyć kroki przed Sylwestrem. Ruch nie musi być nudny ani męczący.
I ostatnia rada. Nawet, gdy zdarzy nam się zjeść za dużo, nie zadręczajmy się wyrzutami sumienia. Gdy jesteśmy zestresowane, zdenerwowane, zmartwione lub żyjemy w ciągłym napięciu, kora nadnerczy wydziela hormon stresu, czyli kortyzol. Nie pomoże on naszej sylwetce, wręcz przeciwnie! Kortyzol spowalnia przemianę materii oraz wpływa na szybsze i łatwiejsze magazynowanie tłuszczów (zwłaszcza w okolicy brzucha i bioder). Wysoki poziom tego hormonu sprawia również, że mamy większą chęć na słodycze.
Spróbujmy więc potraktować naszą wagę z przymrużeniem oka, a ewentualną dietą będziemy martwić się w czasie noworocznych postanowień. Wesołych Świąt!
Agata Knapek
(agata.knapek@dlalejdis.pl)
Komentarze