Syndrom Scarlett O’Hary

Pomyślę o tym jutro, czyli syndrom Scarlett O’Hary
Śliczna Scarlett O’Hara, bohaterka znanej wszystkim książki „Przeminęło z wiatrem”, zwykła mawiać w obliczu konieczności podjęcia decyzji, że „pomyśli o tym jutro”.

Mogło to budzić irytację u czytelników, mogło też rozczulać. W życiu zdecydowanie częściej spotkamy się z tą pierwszą reakcją.

U Scarlett takie zachowanie mogło wynikać po prostu z rozpieszczenia. Jednak być może jest ona pierwszą tak znaną postacią z wręcz podręcznikowymi objawami prokrastynacji. Okazuje się bowiem, że odkładanie problemów na przyszłość (najlepiej bliżej nieokreśloną) nie musi być koniecznie przejawem lenistwa czy „słabości charakteru”.

Zdolni do prokrastynacji
Na prokrastynację zapadają przede wszystkim osoby zdolne, u których talent objawił się już w wieku szkolnym. Zbyt wygórowane oczekiwania, jakie takim dzieciom stawiają nauczyciele i rodzina sprawiają, że maluchy wpadają w pułapkę perfekcjonizmu. Niejednokrotnie brak możliwości spełnienia pokładanych w nich nadziei, a także strach przed rozczarowaniem, sprawiają, że dziecko samo się wycofuje i odwleka do granic możliwości moment uporania się z zadaniem. Ileż to razy słyszeliśmy, że uczeń jest bardzo zdolny, tylko leniwy?

Lenistwo kontra prokrastynacja
Syndrom Scarlett O’Hary najczęściej przypisuje się studentom. Ucieczka przed nauką do obowiązków domowych, gotowanie wymyślnych obiadów, mycie okien i archiwizacja notatek sprzed dwóch lat to typowe zjawiska w czasie sesji. Tu też swoje źródła ma legendarna studencka kreatywność w wymyślaniu powodów, dla których oddanie pracy na czas było po prostu niemożliwe. Z pewnością nie wszystkie takie przypadki można wytłumaczyć chorobą, ale bardzo często prokrastynację myli się ze zwykłym lenistwem.

O ile na studiach ta dolegliwość może być traktowana z przymrużeniem oka, o tyle już w dorosłym życiu stanowi niewyczerpane źródło problemów, zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej. Ogromne problemy z mobilizacją (a nie brak chęci!), realizacja na ostatnią chwilę powierzonych zadań, wynajdowanie wymówek usprawiedliwiających „nic-nie-robienie”, odwlekanie w nieskończoność podjęcia decyzji, lęk przed porażką i lęk przed odniesieniem sukcesu, utrudniają życie nie tylko chorym , ale także osobom z ich otoczenia.

Niestety, leczenie prokrastynacji jest bardzo trudne, a terapie farmakologiczne nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Dlatego warto wziąć byka za rogi i samemu stawić czoła tej chorobie (w końcu radzić musiał z nią sobie ponoć także sam Leonardo da Vinci!). Hellspin Pomocne może okazać się sporządzanie listy zadań na dziś, w miarę dokładne zaplanowanie sobie dnia, a przede wszystkim nie uleganie złudzeniu, że „pomyślę o tym jutro”, bo jutro mogą już czekać nowe wyzwania…

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat