Piłka w grze
Po kolejnym ciężkim tygodniu, przepełnionym pośpiechem i nerwami, marzy ci się relaksujący wieczór z ukochanym mężczyzną. Odświeżona i zrelaksowana prysznicem, liczysz już tylko na ciepłe łóżko, może lampkę wina i interesujący film. Jednak twoją rozmarzoną wizję przerwa krzyk „GOL!” - i już wiesz, że z planów nici. On – rozanielony skanduje nazwę ulubionej drużyny. Zniechęcona zerkasz na ekran telewizora i zaczynasz zastanawiać się, dlaczego nikt nie ogląda biegających za piłką kobiet.
Od dłuższego czasu media informują o mającym odbyć się na terenie Polski i Ukrainy Euro 2012. Całe zamieszanie może przyprawić o zawrót głowy. Kibice starego kontynentu z niecierpliwością czekają na występy swoich męskich reprezentacji. Otóż to – męskich. Co z kobietami? Czy ich jedynym miejscem są trybuny? Czy skazane są wyłącznie na bierne uczestnictwo w sporcie?
To dziewczyny kopią piłkę?
Popularność piłki nożnej, mimo wielu afer na tle korupcyjnym, wcale nie maleje, wręcz przeciwnie - jej fanów ciągle przybywa. Jednak informacja, która pojawiła się jakiś czas temu w wieczornym wydaniu wiadomości sportowych, niejedną osobę wpędziła w dezorientację. Dotyczyła zwycięstwa Japonek na Mistrzostwach Świata w piłce nożnej kobiet. Szok czy zmieszanie, to chyba jedyne emocje, które odczuwał widz, podczas oglądania tejże relacji. Nawet sam prezenter wydawał się zaskoczony przekazywaną treścią. Winą można by obarczyć media, które zignorowały odbywające się w Niemczech Mistrzostwa Świata. Przecież każdy pamięta piosenkę Shakiry „Waka, waka”, reklamującą męski odpowiednik zawodów w RPA, cały ten zamęt i rozbicie emocjonalne wielu kibiców. A może to kobiety same dla siebie są ignorantkami, które nie zdają sobie sprawy, że mają podobne możliwości co mężczyźni? Pora przybliżyć portret współzawodnictwa sportowego w wydaniu kobiet.
Kto wygra mecz?
Zostawiając za sobą wspomniane mistrzostwa świata, wróćmy na własne podwórko. Kobiety grające w sporty zespołowe w Polsce, rywalizują ze sobą na kilku szczeblach, w zależności od tego, jaki poziom gry reprezentują. I tak najwyższe w hierarchii są: piłka nożna - Ekstraliga, siatkówka – Plusliga, koszykówka – Polska Liga Koszykówki Kobiet oraz w piłce ręcznej – PGNiG Superliga. Jednak nie oszukujmy się, tylko drużyny najwyższej rangi, mają szansę na uwagę telewizji czy uzyskanie dobrego sponsora.
Dla osoby spragnionej wiadomości o niewiastach kopiących piłkę, wybawieniem staje się internet. Skoro szklany ekran ubogi jest w tego typu materiały, warto zwrócić się do źródła wszechwiedzy. I tu zaskoczenie. Z pozoru nieistniejąca dziedzina sportowa, posiada sporo odnośników, mogących zaspokoić pragnienie wiedzy sportowego zapaleńca. Uwagę jednak zwraca to, jak ubogą treść zawiera strona Polskiego Związku Piłki Nożnej, która powinna być promotorem i czystą reklamą dla (podobno) słabszej płci, zamiast faworyzować nie odnoszących od dłuższego czasu sukcesów facetów.
Dużo lepiej niż damska piłka nożna, mają się koszykówka, ręczna czy siatkówka. Można nawet stwierdzić, że panuje tu sportowe równouprawnienie. Posiadają własne serwisy z informacjami o aktualnych wydarzeniach z rozgrywek czy też o samych zawodniczkach. A ich propagowanie wśród kibiców jest o wiele bardziej zauważalne. Biorąc pod lupę piłkę siatkową, można pokiwać głową z uznaniem. Plusligowe rozgrywki transmitowane są zarówno w męskim jak i żeńskim wydaniu, a większość miłośników tego sportu na bieżąco śledzi poczynania drużyn obu płci. Właściwie odnieść można wrażenie, że to jedna wielka siatkarska rodzina.
Dziewczyny do domu
Może warto bliżej przyjrzeć się koleżankom z boiska, tym samym udzielając im kobiecego poparcia. Czasami oprócz siły fizycznej i doskonałej formy, muszą umieć radzić sobie z psychiczną presją. Nie tylko tą związaną z przeciwnikiem z boiska, ale i z całym otoczeniem. Ciągle jeszcze spychane są na margines, ze względu na mniejsze możliwości fizyczne, zwykle bardzo niedoceniane. Nie wspominając już o tym, że często plany macierzyńskie odkładają w daleką przyszłość czekając na 'zielone światło' od trenera.
Poza tym, to także dobry pretekst do tego, aby samej zacząć trenować, chociażby od czasu do czasu, w ramach towarzyskiej rozrywki. Sport pomaga utrzymać szczupłą sylwetkę, świetną kondycję i z pewnością sprawia wiele radości. Trzymajmy kciuki za rozwój damskich drużyn, ich promocję w telewizji i innych mediach, same dbajmy o naszą aktywność. Więc? Do boju!
Patrycja Barowicz
(patrycja.barowicz@dlalejdis.pl)
Komentarze