Tak gotuje się w Tarnowie!

Ugotowani - sezon 5, odcinek 12.
W dwunastym odcinku Ugotowanych przekonaliśmy się, że tarnowskie kobiety w kuchni nie mają sobie równych.

Tragiczny Grzegorz
Wieczny aktor, odtwórca kilkudziesięciu ról, konferansjer i choleryk, a wszystko to w osobie pierwszego gospodarza - Grzegorza. Po rozpoczęciu kolacji okazało się, że aktorstwo to nie tylko jego zawód, ale także sposób bycia, co trochę denerwowało współzawodników. Niczego jednak nie dali po sobie poznać, pozwalając mężczyźnie rozwinąć skrzydła i ugościć ich tak, jak to sobie zaplanował. Najważniejszym elementem planu były oczywiście potrawy, którymi chciał skraść serca jedzących. Zaczął od Prologu a la Pinokio, później podał Trylogię smaku, by zakończyć Sekretem Balladyny. Deserem tym rozpoczął malinowe szaleństwo, które trwało przez kolejne dwa dni, bowiem każdy z gospodarzy zaplanował uczynić owe słodziutkie owoce składnikiem podwieczorku. No cóż, natury i witamin nigdy za wiele. W ramach atrakcji Grzegorz zapewnił gościom wątpliwą rozrywkę, jaką było przeczytanie po jedynym zdaniu z repertuaru ćwiczeń na dykcję, jakie można spotkać na zajęciach w szkole teatralnej, czy też w gabinecie logopedy. Cała kolacja została oceniona na 14 punktów, co, szczególnie w porównaniu z pozostałymi wynikami, jest rekordem tego sezonu. Nic dziwnego, że zajął ostatnie miejsce. Co za wstyd.

Czarownica Agnieszka
Królowa przypraw, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego, córka zielarki oraz miłośniczka medycyny naturalnej. Kiedyś pracowała w hotelu, dziś ma na koncie aż sześć lat prowadzenia własnej działalności. Po godzinach masuje, czaruje w kuchni oraz sadzi roślinki. Dla swych gości przygotowała wielobarwne, dobrze doprawione menu, w którego skład wchodziły: Pomarańczowa moc natury, Kolorowe smaki późnego lata oraz Czerwony przysmak Hindusa. Po jedzeniu rzuciła na współzawodników urok, dając pokaz masażu twarzy, w którym za model posłużyła Krystyna. Jej dom był mało domowy, gościom przypominał raczej bar, ale później udało im się rozluźnić i poczuli się dobrze. Za pomocą relaksującej i miłej atmosfery, Agnieszka wyczarowała sobie trzy szczęśliwe siódemki, otrzymując łącznie 21 punktów. Strach jednak pomyśleć, jakie zaklęcia miała przyszykowane na wypadek, gdyby wynik jej nie zadowolił!

Doktor Tomasz i pan Barman
Za dnia spokojny, niepozorny lekarz stomatolog, w nocy żywiołowy barman i właściciel pubu w stylu PRL. Uważa, że zęby są odzwierciedleniem człowieka. Choć w swoim gabinecie dba o ich zdrowie, wieczorami nie przeszkadza mu dolewanie klientom kolejnych porcji ulubionych drinków. Opowiadając o sobie starał się wyjść na człowieka energicznego i lubiącego zabawę, ale podczas odcinka był bardzo spokojny, nieco osowiały. Gościom zapewnił atrakcję ruchomą, gdyż deser - Coś na ząb, podał w pubie, później autobusem przewiózł ich do gabinetu dentystycznego, skąd udali się prosto do domu. Tam zaznajomił współzawodników z resztą przygotowanych dań - Złotym butem generała, którego powinien był podać w całości, bo pokrojony wyglądał nieco mizernie, oraz Gorzkim wulkanem, który wcale nie był gorzki. Za całość otrzymał 19 punktów. Warto jeszcze wspomnieć, że chociaż podał czerwone, a potem białe wino w takich samych kieliszkach (czym zniesmaczył Krystynę), zdecydowanie można mu to wybaczyć, gdyż kieliszki były po prostu fantastyczne.

Krystyna, co ma klasę
Ostatnia gospodyni ma klasę, a do tego pilnuje, by inni także ją mieli. Na co dzień zajmuje się zarządzaniem w Centrum Paderewskiego, którego zresztą jest dyrektorką. Swoją pracę traktuje jako misję, a kultywowane tam wartości chciałaby w przyszłości przekazać dzieciom. Dodatkowo potrafi śpiewać operowo, co też poczyniła w ramach atrakcji, już po kolacji. W ramach posiłków przyrządziła: Błękitną rapsodię, Przysmak wirtuoza i Pikantne wariacje. Biorąc pod uwagę fakt, że goście byli otoczeni przez stojące w domu dekoracje muzyczne, pytanie o nazwy potraw nie było konieczne. Ostatecznie, by pokazać mężczyznom ich miejsce, Krystyna dobiła do 21 punktów, remisując z Agnieszką. Wspólnie zawojowały ten odcinek Ugotowanych, udowadniając, kto rządzi tarnowską kuchnią. Panowie byli niepocieszeni, ale cóż zrobić? Kubków smakowych oszukać się nie da, a królowa może być tylko jedna. No, ewentualnie dwie.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat