Słodyczoholiczka
Pierwszą gospodynią dziewiątego odcinka Ugotowanych była Justyna – wesoła, młoda dziewczyna, na co dzień kierująca karetką w pogotowiu oraz dająca upust swemu uzależnieniu i opychająca się po kątach słodyczami. Poza pracą studiuje zaocznie, wycisza się chodząc po górach i beztrosko uzupełniając energię czekoladkami oraz gotuje. Dla swych gości przygotowała Zrolowane na trzy, Wypas na sygnale oraz Kurzy rarytasik. Atrakcję zaplanowała w oparciu o posiadaną wiedzę medyczną, serwując przybyłym pokaz pierwszej pomocy w przypadku zakrztuszenia. Gościom brakowało współuczestnictwa, jako że pokaz zakończył się na samym pokazie, nie dając szans na wypróbowanie nowo nabytej wiedzy. Ten mankament, w połączeniu ze średnim smakiem dań, wpłynął na – adekwatnie – średnie noty dla Justyny, która łącznie zdobyła 18 punktów, lądując na trzecim miejscu.
Mistrz gry
Drugim gospodarzem odcinka był coach prowadzący warsztaty motywacyjne, głównie dla młodzieży, singiel oraz były student zarządzania zasobami ludzkimi – Przemysław. Poza pracą interesuje się sportami, biega, a kiedyś trenował piłkę nożną i siatkówkę. Dania na swojej kolacji podał w bardzo ładnej zastawie, estetycznie je układając. Zaczął od Tu i teraz, następnie zaprezentował Las Vegas, zakończył zaś deserem zrobionym na skróty, bo z gotowych produktów, o nazwie Wreszcie ja. Jego atrakcją były gierki rodem z prowadzonych na co dzień warsztatów, a cała kolacja przypominała gościom trening. Z tego powodu, a także w wyniku niedocenienia przez konsumujących walorów smakowych dań, Przemysław otrzymał 16 punktów i sprawił, że słodyczoholiczka Justyna przestała być ostatnia.
Żona Dextera
Trzecią gospodynią tego odcinka była Ewa – żona Dextera, pomagająca prowadzić mu jego słynne laboratorium. Z wykształcenia biolog, z zawodu specjalistka do spraw analiz molekularnych. „Zielony ludek” – jak sama o sobie powiedziała. W jej przypadku miłość do natury nie wyklucza jednak miłości do śledzenia wszelkiego rodzaju Pudelków, z którymi stara się być na bieżąco. Tym razem pozwoliła sobie jednak przegapić parę newsów, by przygotować dla gości Grunt to niezłe jaja, Za Chiny Ludowe oraz Wisienki z polotem. W ramach atrakcji, z racji iż Dexter nie pozwoliłby wkroczyć obcym do swego laboratorium, jego żona postanowiła przenieść część tegoż laboratorium do gości. Pokazała im – krok po kroku – jak uzyskać płynną duszę cebuli, za co przyznali jej dodatkowe punkty. Łącznie otrzymała ich 22, cicho licząc na wygraną. Na koniec należałoby jeszcze dodać, że uczestnicy tego odcinka szczególnie upodobali sobie narzekanie, marudzenie i wyszukiwanie mankamentów w potrawach współzawodników, a Ewa prawdopodobnie wiodła w praktykach owych prym. W związku z tym trudno było oprzeć się myślom, że wszyscy jeleniogórzanie to marudy. Na szczęście znam parę takich osób, co z Jeleniej pochodzą, a na świat patrzą optymistycznym okiem. Tak czy owak duża liczba punktów Ewie się jak najbardziej należała, bo – jakby to pewien znany Czesław powiedział – „wszystko się zgadzało”.
Podniebny Kacper
I na koniec ostał się kierownik cynkowni ogniowej, były student Politechniki Wrocławskiej oraz pasjonat latania, który swe hobby przejął od taty – Kacper. Właściciel potencjalnie najpiękniejszego mieszkania tego sezonu Ugotowanych, choć i „chacie” Ewy niczego nie brakowało. Dla gości upichcił Przysmak Myszki Miki, Balbinę na trawie – przy czym nikt nie skojarzył nazwy potrawy z bajką o Gąsce Balbince, no jak można! – a także Siedmiu krasnoludków. Bajkowe menu, lot samolotem w ramach atrakcji, a także kulinarne mini-show przed podaniem deseru zaprowadziły Kacpra aleją gwiazd aż do księżyca, skąd sięgnął po pięć tysięcy złotych. Jego wynik to równe 26 punktów, a więc niemalże maksymalna możliwa nota. Brawo, brawo, czapki z głów i samoloty z ziemi!
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze