Torba została spakowana w niewielki pokrowiec, który można z powodzeniem spożytkować podczas pakowania, umieszczając w nim mniejsze elementy garderoby lub kosmetyki. Pierwsze, co rzuca się w oczy po wyjęciu torby z pokrowca to solidna, gruba, lekko sztywna tkanina. Thule Chasm 30L została wykonana z recyklingowanego poliestru 900D, co przekłada się na realną odporność na codzienne użytkowanie. Torba nie boi się kontaktu z ziemią, trawą czy bagażnikiem samochodu – choć przyznam, że mnie było zwyczajnie szkoda, stawiać ją na nie do końca czystej powierzchni.

Materiał jest wodoodporny, więc lekkie mżawki są nam niestraszne podczas podróży. Nie testowałam wytrzymałości Thule Chasm podczas prawdziwej ulewy, ale opady śniegu zawartość przetrwała bez uszczerbku. Jesienią radziłabym jednak mieć przy sobie parasol, tak na wszelki wypadek. Zamek, tak jak często w przypadku walizek, można zabezpieczyć kłódką. Nie jest ona jednak dołączona do torby, trzeba się w nią zaopatrzyć indywidualnie.
Kolorystyka jest naprawdę bogata i różnorodna – od standardowej czerni, przez odcienie brązu, oliwki, aż do mojego ukochanego niebieskiego, który wpada w szarość. Paleta łączy stonowaną elegancję z kilkoma odważniejszymi propozycjami, więc bez trudu można dobrać wariant do własnego stylu.
Jeśli pakowanie nieodłącznie kojarzy Ci się z narastającą frustracją, to tutaj czeka na Ciebie prawdziwy relaks. Duże, szerokie otwarcie torby Thule Chasm 30L sprawia, że wkładanie, wyjmowanie ubrań, butów, kosmetyków jest przyjemne i nie przypomina testu cierpliwości.

W środku na klapie znajdziesz kieszenie z siatki, które idealnie nadają się na drobiazgi, które z reguły giną najszybciej w czeluściach torby podróżnej. Na uwagę zasługuje również kieszeń zewnętrzna, w której można schować najpotrzebniejsze drobiazgi (na przykład bilet, ładowarkę). Jest to bardzo funkcjonalne rozwiązanie podczas podróży. Oczywiście zwolennicy tysiąca małych schowków mogą poczuć się zawiedzeni, ale pamiętajmy, że ograniczają nas tu gabaryty.
To jedna z tych funkcji, która nie jest konieczna, ale potem nie możesz bez niej żyć. Kiedy chcesz, możesz nosić ją klasycznie, a gdy torba wydaje się zbyt ciężka, dopinasz szelki i dumnie zakładasz Thule Chasm na plecy. Szelki są szerokie, wygodne, a torba jako plecak wygląda genialnie i zgrabnie. Zakochałam się w tej możliwości i byłam zaskoczona wygodą tego rozwiązania.

Wiadomo, że 30 litrów pojemności nie wystarczy na tygodniowe wakacje, ale weekendowy wypad, wizyta na siłowni, trening z pełnym ekwipunkiem są jak najbardziej w naszym zasięgu. Spakujemy tu też całą rodzinę na jednodniową wycieczkę, zabierając wodę, bilety, kurtki, buty, przekąski.
Torba waży nieco ponad kilogram, więc nie można jej zaliczyć do wagi piórkowej, ale, zwłaszcza jako plecak, nie obciąża zbytnio ramion. Uchwyty są solidne i cechuje je spora ergonomia, więc podnoszenie jej z półki w pociągu nie przysparza trudności. Przy maksymalnym wypełnieniu zamek może stawiać lekki opór – nic niezwykłego, choć w pośpiechu może nieco potęgować stres.
Torba Thule Chasm 30L wygląda świetnie, ale nie jest to jej jedyna zaleta. Jest przede wszystkim pakowna i cechuje ją elastyczność w podróży – możliwość noszenia jako plecak sprawia, że to bagaż, który prosi, by zabrać go na każdą wycieczkę.

To torba dla kobiet, które podróżują aktywnie, często i bez zbędnych ceregieli. Dla tych, które chcą jednego bagażu na siłownię, weekendowy wypad i jednodniową wycieczkę z rodziną. Na pewno nie jest to idealna opcja na długie wakacje z połową garderoby.
To wybór praktyczny, trwały i bardzo rozsądny – taki, który po kilku wyjazdach przestaje być dodatkiem, a zaczyna być sprzętem, na którym naprawdę można polegać.
Anna Wasyliszyn