Kulturysta Henryk
Kulturysta z serca i duszy, trener, radny Sopotu i miłośnik piersi… kurczęcych. Wzrusza się na filmach miłosnych, ale także kręci nosem, gdy ktoś nie przykłada wagi do jakości przygotowywanych dań. Jego dietetyczna wiedza jest bardzo rozległa, czym też pochwalił się podczas przygotowywanej przez siebie kolacji. W menu zamieścił smacznego, ale niezbyt estetycznego Łososia po sopocku, śliczne kolorystycznie Danie kulturysty oraz Truskawkowy rarytas. W ramach atrakcji zaserwował kilka minut ćwiczeń, co nie spodobało się Elżbiecie. Według uczestników nie sprawdził się w roli gospodarza, jako że poprosił Piotra o otwarcie wina, a sam w tym czasie szukał kieliszków, których w końcu nie znalazł. W końcu to Natalia udała się do kuchni, by przepłukać te stojące już na stole. Ja na ich miejscu nie byłabym tak krytyczna, jednak decyzja nie należała do mnie. Henryk dostał 17 punktów, co nie było najgorszym wynikiem, ale z historii „Ugotowanych” wiemy, że bywało o niebo lepiej.
Tata Piotr
„Chwilowo emerytowany” przedstawiciel handlowy, znajdujący się na urlopie tacierzyńskim i wychowujący małego Jasia. Do programu zgłosiła do żona, co dało mu do myślenia i podniosło samoocenę. Dla gości przygotował nieco gumowate Kalmary w tempurze, Polędwiczki z próżni w asyście kontrowersyjnych brukselek oraz Egzotykę w karmelowej pikanterii, która wyglądała dość biednie. W ramach atrakcji zaprosił wszystkich do „pokoju gier”, gdzie na ścianie wisiał ogromny telewizor. Uczestnicy mieli okazję zagrać na konsoli bez użycia padów, za to posługując się własnym ciałem, dzięki kamerce. Piotr stracił kilka punktów za zbyt twardą tempurę, długi czas oczekiwania na posiłki oraz deser. Łącznie zdobył ich 17, remisując z Henrykiem.
Nie-kosmetyczka Ela
Stylistka, wizażystka, ale nie kosmetyczka. Lubi wyzwania, dlatego zgłosiła się do programu. Dla gości, poza menu, przygotowała ręcznie wyciskany sok z arbuza. Przed podaniem kolacji mieliśmy okazję obejrzeć jej dom. Wyglądał dość prosto i surowo, ale zarazem nowocześnie i czysto. Szczególnie urzekł mnie wielki taras, choć niestety nie było nad nim dachu. W słoneczne dni to raj, w deszczowe i śnieżne raczej przyczyna dodatkowej pracy. Na stół przynosiła kolejno: oszukanego, bo śledziowego Ślimaka w dwóch odsłonach, Ogień Jamajki i Niespodziankę wzburzonego Bałtyku. Jej potrawy były zdecydowanie najsłabsze, toteż Ela otrzymała od swych gości tylko 14 punków, zajmując tym samym ostatnie miejsce. Nie uratowała jej nawet oryginalna, świetna atrakcja, którą było kosmetyczne postarzenie współzawodników o 20 lat. Wszyscy wyszli od niej głodni, Natalia nawet wstąpiła do pizzerii, oraz rozczarowani. Cóż… w końcu ktoś musiał przegrać.
Żuławska Natalia
Strażniczka wałowa, członkini Koła Gospodyń Wiejskich, nauczycielka zasad zdrowego żywienia oraz wielka miłośniczka Żuław. Jako jedyna przygotowała tematyczne, bo regionalne menu, w którym znalazły się: Biały przysmak Mennonitów, Król z depresji – zdecydowany numer jeden, jeśli chodzi o dania dzisiejszego odcinka, oraz sernik Niebo nad deltą Wisły. Na pierwszej kolacji, u Henryka, pojawiła się w prześlicznej, różowej, koronkowej sukience. Później także ubierała się bardzo ładnie, a na własnym przyjęciu przebrała się w regionalny strój, proponując podobne przebrania także gościom. Jej kolacja była prawdziwym show, zaczynając od oryginalnego dźwięku dzwonka i niecodziennego powitania u progu – poczęstunku piernikiem i wódką, a kończąc na pożegnaniu. Żeby przedłużyć czas trwania atrakcji i zapoznać współuczestników z regionem, po posiłku zaproponowała krótką naukę tańca. O dziwo, tym razem Elżbiecie nie przeszkadzał ruch. Natalia, tak jak chłopacy, zdobyła 17 punktów. Nie podzielili jednak kasy na trzy. Żeby Elżbieta nie czuła się przegrana, uznali, że podzielą się z nią także. Tym sposobem uniknięto zażenowania i smutku, a także powtórzono sytuację, która już miała miejsce w „Ugotowanych”.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze