Przygodę z nową serią kulinarnych rewolucji zaczęliśmy w podlaskim Knyszynie – mieście leżącym na skrzyżowaniu kultur. Choć jego nazwa może nie wydawać się znajoma, lokalizacja jest atrakcyjna turystycznie, na małym obszarze zbierając wiele zabytków takich jak cerkwie, zamki, kościoły, synagogi, a także miejsca wypoczynkowe: lasy i puszcze. To tam „Bar u Marka” otworzyło małżeństwo, które do kraju wróciło niedawno. Wcześniej przez siedemnaście lat Marek i Agnieszka pracowali w Niemczech, on jako lakiernik, ona jako sprzątaczka. Do powrotu zmusiła ich choroba synka. Agnieszka została z nim w domu, Marek zaś zajął się rolnictwem. By mieć dodatkowy dochód, otworzyli bar.
Niestety, sprawy nie szły tak dobrze, jak by tego chcieli właściciele. Nie wystarczyło zatrudnić paru kucharek i zająć się własnymi sprawami. Mieszkający dookoła ludzie ani turyści wcale nie mieli ochoty na nudne kebaby i zapiekanki, a po zmianie menu także na domowe obiady i piwo. Restauracji zabrakło serca i uwagi ze strony restauratorów, w związku z czym musieli zgłosić się do programu.
Gdy Magda Gessler stanęła u progu „Baru u Marka”, stwierdziła, że śmierdzi tam cebulą, przy okazji wyrażając zdziwienie, jak pracownikom może to nie przeszkadzać. Była przekonana, że oszukują ją co do aktualności menu, z racji iż wszystkie ściany i okna poobklejane były starą, kebabową ofertą. Z podanej przez właściciela karty wybrała nowe dania, takie jak schabowy, kartacze, krokiety ziemniaczane, pierogi. Ostatecznie posmakowały jej tylko te pierwsze, bo zrobiono je według przepisu Gessler, wcześniej mocząc w wodzie i cebuli oraz smażąc na smalcu. Na szczęście nic jej nie obrzydziło, a i do wystroju wnętrza nie miała zbyt wielkich zastrzeżeń. Można się było spodziewać, że wszystko pójdzie sprawnie i szybko.
Rewolucja rzeczywiście przebiegła pozytywnie. Nazwa „Bar u Marka” została zastąpiona „Kuglem”, czyli babką ziemniaczaną. Mało spektakularne, nieco zasmucające wnętrza nabrały żydowskich kolorów, łącząc krem, czerń, ciemną szarość, szafir i błękit. W kuchni oczywiście postawiono na lokalne specjały, odwołując się do korzeni. Po rewolucji wizualnej zmianie musiała ulec już tylko postawa właścicieli, a szczególnie Agnieszki, która była rozdarta między domem i chorym dzieckiem a restauracją i zarządzeniem nią. Niestety odbijało się to w jej postawie, minie i zachowaniu. Ponieważ jednak po powrocie Magda Gessler była zadowolona z rezultatów, a główną salę wypełniali goście, można stwierdzić, że trzynasty sezon Kuchennych Rewolucji rozpoczął się naprawdę dobrze.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze