Szalona Benita
Wyluzowana DJ’ka z tatuażami, kolczykami i krótkimi włosami, a do tego psiara, czyli osoba sympatyczna, otwarta i dobra. Ostra i zaskakująca w ocenianiu innych, ale cóż – nikt nie jest idealny. Dla swych gości przygotowała tatusiną wiśniówkę, z którą próbował na własnej kolacji konkurować Michał, niestety z marnym skutkiem. W jej menu znalazły się: Egzotyczny rarytas, Pork na bogato (z bardzo ciekawą kolorystycznie surówką!) oraz Rainbow freak. Z racji, że deser nie wyszedł taki, jaki był w planach, gospodyni wykazała się kreatywnością i poczuciem humoru, robiąc z jedzenia konkurencję smakową. Zawiązała współuczestnikom oczy, dzięki czemu kierowali się kubkami smakowymi, a nie wzrokiem. Czar prysł po zdjęciu opasek, ale to nic. Benita zasłużyła sobie na miano sprytnej i pomysłowej kucharki. Niestety, poza tą jedną, nieplanowaną atrakcją, nie przygotowała nic więcej. Szkoda, bo spodziewałam się po niej czegoś wyjątkowego. Przez swoich gości została oceniona na 19 punktów, dzięki czemu zajęła zaszczytne trzecie miejsce, a więc zmieściła się na podium.
Elvisowy Michał
Jeśli dotąd uważaliście, że Elvis nie żyje, dziś mieliście okazję zmienić zdanie. Albo i nie. Michał to zakochany w amerykańskim piosenkarzu prawnik i twórca najlepszych – niestety wyłącznie we własnym przekonaniu – nalewek. Dla gości przygotował Płynną wariację na temat sera, Paprykę z mięsem oraz Winną gruchę na lodzie, która może i nie zachwyciła degustatorów, ale za to mnie owszem. Tym razem nie obyło się bez atrakcji, którą stanowił mały występ wokalny, bo jakżeby inaczej. Z pomocą wpadł znajomy – Marco. Kiedy zaczęłam mówić „Dziwne, że nie Elvis”, pojawił się i on. Wszystko było w porządku, ale nic ponad to, w związku z czym Michał zdobył tylko 15 punktów, nie kwalifikując się do postawienia stopy na podium.
Uśmiechnięta Dorota
Wesoła blondyneczka, właścicielka agencji promocyjno-reklamowej, absolwentka filologii polskiej oraz morderczyni nachosów. Dla wszystkich była bardzo miła, miała ciepły, łagodny głos i raczej nie dało się jej nie polubić. W jej menu znalazły się Nachos maczo (w związku z którymi popełniła zbrodnię, wrzucając je do zupy, przez co rozmiękły na papę), Pesto pollo (które nie było prawdziwym pesto, ale za to danie okrzyknięto zdecydowanym numerem jeden, jeśli chodzi o wszystkie dzisiejsze kolacje) oraz Czekoladowy wulkan. Atrakcji zabrakło, ale za uśmiech i smak potraw Dorota otrzymała 23 punkty i wygrała odcinek.
Muzyczny Tomasz
Muzyczny, albo i nie muzyczny – nie mogłam znaleźć dla niego żadnego dobrego przymiotnika. To kolejny wesoły, uśmiechnięty uczestnik, który zarażał dobrym humorem przez ekrany telewizorów. Na co dzień właściciel studia nagrań, producent muzyczny oraz posiadacz wspaniałej łazienki z przeogromną, przecudowną wanną. Przygotowana przez niego atrakcja – tajnie nagrywane, szybko zmiksowane i puszczone słuchowisko, było jedną z najlepszych rozrywek, jakie widziałam w tym programie, włączając w to wszystkie wcześniejsze sezony! Tomasz ugotował Nadziewane francuskie igraszki, Mięsne turlaczki oraz Czarną dziurę (na którą goście nieco narzekali, ale mi się bardzo spodobała i z chęcią bym ją za nich zjadła). Niestety, pomysłowe gotowanie nie ustrzegło go przed zostaniem ugotowanym. Zabrakło mu dwóch maleńkich punkcików, żeby wygrać, a jednego, żeby zremisować z Dorotą. Mówi się trudno i żyje się dalej. Może jeszcze kiedyś wystąpi w „Ugotowanych” i uda mu się nieco poprawić. Koniec końców, choć pieniędzy nie dostał, drugie miejsce wcale takie złe nie jest.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Ugotowani, 2013.02.22, Fot. TVN/PiotrLitwic.com
Komentarze