Pierwsze eM
„M” otwierającym dzisiejszy odcinek był Marcin – bardzo przedsiębiorczy i pomysłowy człowiek o niemalże białej głowie. Swój pierwszy interes założył tuż po maturze. Dziś jest właścicielem firmy zajmującej się odwożeniem samochodów i ich nietrzeźwych właścicieli do domów. Po godzinach zarządza także firmą walczącą z otyłością. Ma dość specyficzny charakter i raczej nie można określić go jako „stuprocentowo sympatycznego”. Na jednej z kolacji podpadł dziewczynom, nazywając je babciami, przez wzgląd na ich wiek. Na swoim przyjęciu podał Lazurowego bakłażana, Browarowy przysmak, który smakiem śmiało konkurował z żeberkami mamy Marty, oraz Chatkę Baby Jagi. Choć atrakcji nie zapewnił żadnych, ja dodałabym mu punkt za deser. Jest to bowiem ciasto mojego dzieciństwa, które niewielu ludzi zna. Bardzo słodkie, bardzo kaloryczne, bardzo uzależniające i podbijające serca łasuchów. Mmm. Wracając jednak do Marcina, zdobył on 21 punktów, nie wygrywając pieniędzy.
Drugie eM
Drugie „M” dzisiejszego odcinka było w rzeczywistości Zet’em – Zofią – która nadrobiła tę małą nieścisłość swoim M-menu. Każda z jej potraw nazywała się bowiem „Mniam”, tyle że w innym wydaniu. Zobaczyliśmy zatem Mniam różowe, Mniam czerwono-bordowo-zielone, a także Mniam biało-czarne. Kim jest kobieta, która nadała daniom tak pomysłowe nazwy? Jeśli chodzi o wykształcenie – polonistką, jeśli o serce – projektantką biżuterii i właścicielką galerii rękodzieła. Przez cały odcinek mogliśmy podziwiać jej wymyślne kolczyki vel Kasia Bosacka, a podczas kolacji w jej mieszkaniu zostaliśmy zapoznani z całą kolekcją gadżetów i rupieci, które sama wytwarza. M-Zofia przygotowując posiłki zdradziła, że będą one letnie, smaczne i tradycyjno-zaskakujące, a przy tym nie muszą być symetryczne, bo „symetria jest estetyką idiotów”. Dla swych gości przygotowała atrakcję w postaci słuchania chóru i puszczania ogromnych, wielobarwnych baniek mydlanych. Pomyślałam, że to całkiem zabawne, gdyż podobne bańki śniły mi się tej nocy. Ależ zbieg okoliczności! Bo niby jak często śnią się ludziom mydlane bańki?! Zofia otrzymała 20 punktów i zajęła miejsce, które sprawiło jej radość.
Trzecie eM
Trzecim „M” dzisiejszego odcinka był Michał – agent nieruchomości po dziennikarstwie, mężczyzna żądny życia i przygód, okazjonalny kucharz, pasjonat samochodów (miał ich ponad dwadzieścia!, a każdy traktował jak człowieka), a także śmieszek. Po menu można było wywnioskować, że lubuje się również w oglądaniu horrorów. Potrawy nazwał bowiem Coś, Szczęki i Ptaki – jak widać, sięgnął do klasyki. W ramach atrakcji zaproponował gościom malowanie farbkami na białych koszulkach. Wszyscy się świetnie bawili, ale koniec końców przyznali Michałowi najmniej, bo tylko 19 punktów. Kiedy to usłyszał, zrobił smutną minę. W gruncie rzeczy i tak powinien się cieszyć, bo skoro przedstawił się jako „okazjonalny kucharz” to miał szczęście, że na jego kolacji nikt nie pluł w chusteczkę.
Czwarte eM
Ostatnie „M” to Marta – literatka, ale nie pisarka, co sama podkreśla. Autorka powieści o miłości, a także dziennikarka lubująca się w felietonach. Mówi o sobie „egoistka i pedantka”, taka perfekcyjna pani domu. Mieszka na dwudziestym drugim piętrze w cudownym, dwupiętrowym mieszkaniu wyglądającym jak pałac. Posiada ogromną biblioteczkę z książkami. Istne cudo! Oprócz tego lubi biegać i wydziwiać w kuchni. Dla swych gości przygotowała To (nie) rybę, Zdublowanego pijanego króla i Utarte na żółto. To już drugi deser w dzisiejszym odcinku, który psychicznie przeniósł mnie do dzieciństwa. I myślę, że nie tylko mnie. W ramach atrakcji Marta wzięła gości na oszklony taras, gdzie każdemu wręczyła swoją powieść, opatrzoną imienną dedykacją w formie wierszyka pasującego do osobowości i upodobań obdarowywanego. Ponieważ jednak smak podanych przez nią potraw pozostawiał pewne „ale”, wynik odcinka zawisnął na włosku. Ostatecznie przeważyła najwyższa przyznana dziś nota – 9, czyniąc z Marty zwyciężczynię z 23 punktami. Zapewne bardzo ucieszyła się z pieniędzy. W końcu będzie mogła kupić noś nowoczesnego do mieszkania!
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. Archiwum TVN
Komentarze