Miłosny Krzysztof
Pierwszym gospodarzem piętnastego, warszawskiego odcinka Ugotowanych był Krzysztof, fotograf ślubny, przykładny mąż i tata. Fotografią zajmuje się od sześciu lat, choć wcześniej studiował zarządzanie i marketing. W wolnej chwili grywa w piłkę nożną, nie zapominając o wdrażaniu w sport maleńkiego syna. W kuchni lubi niebanalne połączenia składników, a także finezyjne nazwy, co znalazło oddźwięk w przygotowanym dla gości menu. Znalazł się tam Seks na pierwszej randce, Czy ten Pan i Pani są w sobie zakochani? oraz Noc poślubna, składająca się z "artystycznych pierdzielników". Po tym iście miłosnym menu, Krzysztof zapewnił współzawodnikom weselne zabawy, które - jak się okazało - nie tylko mi kojarzą się z najgorszym koszmarem. Koniec końców gospodarz zebrał 20 punktów, sytuując się na ostatnim miejscu podium.
Lodowa Anna
Kapryśna podczas oceniania, prowadząca wraz z mężem firmę produkującą różne rzeczy z lodu, a także robiąca torty na zamówienie mama Anna. Wcześniej studiowała psychologię, ale podczas ciąży zajęła się wcześniej wspomnianymi tortami i tak już zostało. Dla swych gości przygotowała Kaczkę dziwaczkę, Statek Gumpa i Mango love. W ramach atrakcji dała współzawodnikom szansę wyrzeźbienia czegoś w lodzie, w którym wcześniej zatopiła owoce - banany, ananasa, cytryny. I choć zapewniona przez nią rozrywka była naprawdę fajna, dania pozostawiły zbyt duży niedosyt, by mogła je przysłonić. W rezultacie Annie dostało sie punktów 21, dzięki czemu zajęła drugie miejsce.
Pocieszny Jarosław
Któż nie zna określenia "pocieszny"? Gdyby zapytano mnie, co ono oznacza, bez wahania zaprezentowałabym postać Jarosława, który stuprocentowo oddaje jego sens. Ten ciepły, żartobliwy mężczyzna ma do siebie ogromny dystans. Na co dzień pełni rolę urzędnika, a dla relaksu ogląda wyścigi konne, które są jego ogromną pasją. Z nagrania wynika, że ma zarówno partnerkę, jak i małe dziecko. Lubi eksperymentować w kuchni i gotować... zasadniczo wszystko. Mówi w śmieszny, dziwny sposób, co tylko dodaje mu uroku i jeszcze bardziej wpisuje w "pocieszność". Dla gości przygotował Jesiennego liścia, Patyczaki i Pacanowskie figi. Atrakcją uczynił molekularne tworzenie drinków, których najlepszym elementem - wg gości - było to, że nie wychodziły tak, jak powinny. W efekcie Jarek otrzymał aż 24 punkty, wygrywając odcinek. Udowodnił, że naprawdę umie ugotować wszystko... i wszystkich!
Czarna Dominika
Najbardziej alternatywna, ale jednocześnie bardzo sympatyczna, optymistyczna i wiecznie roześmiana uczestniczka tego odcinka. Na co dzień kelnerka, wokalistka w zespole muzycznym oraz inicjatorka i założycielka ruchu bezgotówkowej wymiany odzieży. Na studiach zajmowała się grafiką. Prowadziła też kulinarnego bloga, gdzie z różnych resztek znalezionych na dnie lodówki, próbowała stworzyć coś zjadliwego. Obecnie jest mamą sympatycznego kota, a także wegetarianką, której etyka podczas odcinka została trzykrotnie wystawiona na próbę... i trzykrotnie poległa. Dopiero na własnej, ostatniej kolacji, miała szansę zaprezentować, jak i zjeść, coś zupełnie nie-mięsnego. Podała bowiem Pink Formaggi Trio, Wysuszoną słońcem florę oraz Kremową perkusję pterodaktylową. Dla gości to menu było stanowczo "zbyt zdrowe", a zdrowe jedzenie na ogół kojarzy się z gorszym smakiem. Atrakcja, którą było malowanie wzajemnych portretów na t-shirtach, również nie powaliła. Dominika zdobyła tylko 17 punktów i znalazła się poza podium. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Gdyby przyznawali nagrody za sympatyczność, Dominika zajęłaby pierwsze miejsce, remisując z pociesznym Jarkiem.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze