Ugotowani w Białymstoku

Ugotowani - sezon 6, odcinek 7.
Dość już Warszaw i innych dużych miast z centrum. Siódmy odcinek Ugotowanych przypomina, że na obrzeżach Polski również się gotuje!

Estetyczny Sebastian
Pierwszym gospodarzem białostockiego odcinka Ugotowanych był Sebastian – współwłaściciel studia budowlanego, w którym realizuje się nie tylko zawodowo, ale i sam dla siebie, z pasji. W życiu prywatnym mężczyzna jest szczęśliwie żonaty oraz wychowuje dwójkę dzieci – dziewczynek, a mając „dom pełen bab”, nauczył się cierpliwości, spokoju, no i oczywiście gotowania. Dla swych gości postanowił przygotować tradycyjne dania, jednak w nowych wersjach smakowych. W menu zawarł Zieleń św. Jakuba, Płonącego Donalda oraz Zimę w Wiedniu. Do dania głównego cudownie pokroił warzywa – jeszcze nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak ładnie wycinał z jarzyn figury geometryczne – deser zaś upiekł w niesamowitej foremce, która nadała sernikowi niebanalnego kształtu. Ponadto użył bardzo ładnej, nowoczesnej, ale jednocześnie eleganckiej zastawy, a przy każdym talerzu ustawił wielki, przepiękny kielich do czerwonego wina. Choć nie zaplanował żadnej atrakcji, jego kolacja była estetycznym majstersztykiem. Dla mnie 10/10, dla gości zaś 22/30.

Joanna od BHP

Drugą gospodynią była młoda specjalistka do spraw BHP imieniem Joanna, a inaczej „pani od BHP”. W czasie wolnym robi też meble z palet, na co wpadła całkiem niedawno. Zbyt dużo na swój temat nie zdradziła, no może oprócz tego, że nie lubi tańczyć i kiepsko znosi tłuste potrawy, dopatrując się każdego oka zawieszonego na spokojnej tafli zupy. Dla gości przygotowała Czerwoną rozgrzewkę, (Nie)bezpieczne związki i Francuski pocałunek. Deser jej się udał, bo – jak planowała – czekolada w środku babeczek pozostała płynna, natomiast przystawka i danie główne, które podobno zawierały imbir, raczej nie dały tego odczuć. Pod koniec kolacji Joanna zaproponowała grę-zgadywankę z pytaniami dotyczącymi BHP, w której udział wziął tylko nazbyt entuzjastyczny Paweł. Koniec końców gospodyni otrzymała 22 punkty, remisując z poprzednikiem.

Paweł Mistrz Żartu

Trzecim gospodarzem był Paweł, Mistrz Żartu, żeby tak od razu nie napisać Mistrz Suchara. Na co dzień właściciel firmy sprzedającej klimatyzatory, a także nagrodzony wieloma medalami kierowca rajdowy, który jazdą rozładowuje złe emocje. Choć skończył prawo na poziomie magisterskim, szybko rozstał się z zawodem, z wyboru lądując na budowie. Jak sam powiedział, znajomi określają go „świrem” i „ADHD-owcem”. Okiełznując na chwilę swój temperament, przyrządził dla gości Kolektora na starcie, Dogrzany slik i Rajdową faworytkę. Przed kolacją zabrał gości na małą i szybką przejażdżkę, która z pewnością podbiła mu parę punktów. Tym sposobem Mistrz Żartu otrzymał... 22 punkty, remisując z poprzednikami.

Pogodna Sylwia

„S jak sukces” – mawia Sylwia, ostatnia gospodyni tego odcinka. Na co dzień właścicielka mobilnej szkoły tańca dla dzieci i dorosłych, okazjonalnie tancerka na pokazach tańca orientalnego, w życiu prywatnym zaś szczęśliwa żona. Żoną została w ciekawych okolicznościach, gdyż obecny mąż oświadczył jej się podczas występu w Mam Talent (oczywiście jej występu), i to po dwóch tygodniach znajomości! Ponadto, gdyby ktoś chciał narysować optymizm, radość i pogodność w postaci człowieka, powinien się udać właśnie do Sylwii, by mu pozowała. Ten program nie polega jednak na byciu wesołym, a przynajmniej nie tylko, w związku z czym gospodyni musiała się zdecydować na ugotowanie trzech potraw. Postanowiła, że przygotuje „menu z energią”, włączając w nie Tańczącą z cebulami, We mnie jest siła oraz Uśmiech Adama. Deser, moim skromnym zdaniem, wyglądał obrzydliwie, jak niskobudżetowy podwieczorek dla niedowidzących dzieci, na szczęście cała reszta była w porządku. Po kolacji Sylwia zaciągnęła gości do tańca, co spodobało się głównie mężczyznom. Nic dziwnego, gospodyni miała czym potrząsnąć. Niezadowolona była za to Joanna, czując się skrępowana brakiem poczucia rytmu. Tak czy owak Sylwia wyszła na swoje, bo otrzymała 22 punkty, tak – dobrze myślicie, remisując ze wszystkimi. I tym sposobem nikt nie wygrał pięciu tysięcy, choć wygrał każdy.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat