Mistrzyni saksofonu
Za dnia zajmuje się dystrybucją kawy, wieczorami woli chodzić na piwo. Kocha grę na saksofonie i swojego męża – gitarzystę. Justyna pięknie śpiewa, jest entuzjastyczna i radosna, a radością tą z powodzeniem zaraża innych. Na swej kolacji była obecna niemalże przez cały czas, z małymi przerwami na wyniesienie brudnych naczyń i przyniesienie nowych dań. Gospodyni idealna. W przygotowanym przez nią menu znalazły się: Czerwony jak cegła, Chick’n’roll oraz Vanilla dream. Nawiązując do nazw dań, atrakcją uczyniła swój mały występ, gdzie dała popis śpiewu i gry na ukochanym instrumencie, przy akompaniamencie gitarowego męża. Wszyscy bardzo ją polubili, a wieczór ocenili na 23 punkty.
Rowerowy włóczykij
Wszędzie porusza się rowerem, a obiekt ten jest jego miłością, która konkurować może wyłącznie z dziewczyną. Nawet na koszulkach Macieja widniał rower. Jego dom urządzony jest dość prosto, a w pokoju stoi regał z ponad setką książek kucharskich, być może dla zmylenia lub przerażenia przeciwnika. W swoim, również rowerowym, menu gospodarz zawarł: Porę na rower, Łopatkę z wolnobiegu oraz Nakaz pedałowania. Atrakcji niestety brak, choć miał ku temu niezłe warunki – wystarczyłaby prezentacja kolekcji retro dwukołowców albo krótka przejażdżka. Jednakże z atrakcją czy bez, gościom i tak się podobało. Tak jak Justyna, Maciej zdobył 23 punkty. Tu zdradzę, że oboje zajęli trzecie miejsce.
Miłośniczka secondhandów
Właścicielka cukierni o wyglądzie właścicielki klubu fitness. Kobieta o długiej i zgrabnej nodze oraz wyrazistym kolorze włosów. Joanna kocha ciuchy z lumpeksu i swoją rodzinę, w tym adoptowane dziecko, o którym chętnie opowiadała współzawodnikom. Jej motto brzmi „co nie dosmakuje, to dowygląda”. Niestety, w praktyce niekoniecznie się ono sprawdza. Dla swych gości przygotowała Pana Bulwę w czapie, Świńskie kawały inaczej oraz Egzotykę na zimno. Otrzymała o jeden punkt więcej, niż poprzednicy, ale i tak nie zapewniło jej to wygranej. Cóż, nie ubolewam. Joanna była bowiem dość chłodną i specyficzną osobą.
Właściciel okazałego Wacka
Na co dzień zajmuje się promocją miasta i regionu, pracując w agencji reklamowej. W życiu najbardziej ceni sobie trzy wartości: jedzenie, dobrą zabawę oraz mamę. Michał posiada także pięknego i długiego Wacka, którego pokazanie gościom stanowiło część atrakcji. Nie uprzedzajmy jednak faktów. Na kolację podał Senne marzenie, Dymne cygara oraz Kopaninę pod chmurką. Ostatnie danie, czyli deser, okazał się być własnoręcznie przygotowywanymi lodami. W ramach drugiej części atrakcji prosił każdego z gości o pomoc przy ich robieniu. Niestety, efekt rozminął się z założeniami, ale sam pomysł był dobry i oryginalny. Równie oryginalny był sposób przygotowywania mięsa na danie główne, co polecam samemu obejrzeć, np. w TVNplayerze. Po kolacji pokazał Wacka raz jeszcze – tym razem ów tajemniczy bohater – wąż, domowe zwierzątko Michała, skrył się pod przykrywką tacy z pieniędzmi. Tak okręcił się dookoła koperty, że trudno go było zdjąć, by odczytać wyniki. Prawdopodobnie przeczuwał wygraną swojego pana. Ostatni gospodarz otrzymał bowiem 26 punktów, nie pozostawiając reszcie cienia szansy na zwycięstwo. Brawo Michale!
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze