Upadek wielkiego kreatora mody

Aleksander McQeen - upadek wielkiego kreatora mody.
Ostatnimi czasy światem mody wstrząsają kolejne szokujące wydarzenia.

Wszyscy pamiętamy jeszcze jako żywo niewyjaśnioną śmierć Alexandra McQeena, który za życia tworzył niezwykłe kreacje, a niedawno zaczęło być głośno o innym równie kontrowersyjnym projektancie – Johnie Galliano.

Obaj kreatorzy wielkich domów mody wyróżniali się swą oryginalnością. Wydaje się to być z pewnością niezwykłe, biorąc pod uwagę fakt, iż świat projektantów, modeli i modelek sam w sobie jest pełen indywiduów. Mimo to ci dwaj szczególnie zwracali uwagę mediów i wielbicieli mody. Alexander McQeen, który przez sześć lat tworzył dla domu mody Givenchy, by potem zacząć projektować dla Gucciego, wyróżniał się przede wszystkim podejściem do swoich projektów prezentowanych na pokazach. Przypominały one raczej dzieła sztuki, konstrukcje rodem z sal muzeów. Często wzniosłe, patetyczne, zadziwiały swym rozmachem. Budziły podziw wśród znawców mody, jak i zupełnych ignorantów. Po prostu trudno było przejść obok nich obojętnie.

Podobnie, aczkolwiek w innym trochę wymiarze ma się sprawa z projektami Johna Galliano. Budzą one kontrowersje poprzez swe odważne i śmiałe kroje. Stroje zaprojektowane przez kreatora domu mody Dior są dziwne, wyglądają jakby składały się z doczepionych naprędce do siebie elementów, które nie tworzą wizualnie spójnej całości. Oprócz projektów Galliano, on sam wyróżnia się swoim wyglądem. O ile McQeen wyglądał jak miły, tak zwany chłopak z sąsiedztwa, o tyle John ze swoimi czarnymi wąsami i makijażem a'la Johny Deep z „Piratów z Karaibów”, zawsze prezentował się co najmniej dziwacznie. Stroje przypominające kostiumy z „Rocky Horror Picture Show” czy przywołujące na myśl skojarzenia z transwestytami czy transseksualistami, przyciągały spojrzenia wszystkich. Często przebierał się za różne postacie: kelnera, marynarza, etc. Jego własne ubrania też zazwyczaj przypominały zlepek różnych elementów i stylów.

Zaskakująca śmierć Alexandra spowodowała smutek i żal u większości osób interesujących się modą. Najnowszy występek Galliano zaszokował cały świat mody i najprawdopodobniej przekreśli dalszą karierę znanego projektanta. Całe zdarzenie nie jest do końca znane wraz ze wszystkimi szczegółami. Prasa i inne media podają, iż w jednej z paryskich restauracji czy też kawiarni, będąc pod wpływem alkoholu, John wymamrotał słowa opiewające czyny Hitlera. Miały one zdecydowany wydźwięk antysemicki, mówiący o gładzeniu Żydów przez faszystów, z Hitlerem na czele. I to wystarczyło, by lawina się potoczyła.

Temat faszyzmu nie powinien być jawnie poruszany w żadnym innym kontekście niż historyczny. W wielu krajach Europy, elementy związane z tą ideologią, typu swastyka, są zabronione w użyciu, a wypowiadanie się w jakkolwiek pozytywnym kontekście o poczynaniach Hitlera, może być srogo ukarane. Nie dziwna jest więc reakcja świata. To co mniej więcej mógł powiedzieć słynny kreator mody, wzbudziło ogólne zniesmaczenie. Gwiazdy Hollywoodu odsyłają Johnowi kreacje, które on sam im podarował. Mówi się, iż wszelkie szanse na kontynuację współpracy z domem mody Dior zostały zaprzepaszczone. Jako osoba publiczna nie miał prawa wypowiadać takich słów. Nie tłumaczy go też alkohol. Są pewne granice, których przekraczać nie można. Może gdyby ktoś inny powiedział tak do znajomego, nic wielkiego by się nie stało. Najwyżej zostałby uznany za niepoczytalnego i stracił grono przyjaciół, którzy go słuchali. Będąc osobą znaną, trzeba uważać na każdy swój czyn i gest. To ograniczenie, które nie pozwala poczuć się gwiazdom swobodnie w wielu sytuacjach. Wiedzą, że każda ich wypowiedź będzie poddana krytyce. Czy jednak John Galliano powiedziałby to po cichu do najbliższej osoby, czy wydał oficjalne oświadczenie, nie zmienia to faktu, że przerażającym jest, iż może tak uważać.

Antysemityzm, faszyzm – nikt nie chce mieć z tym do czynienia w XXI wieku. Czy jednak niektórzy wstawią się za projektantem? Czy nie zapomną o jego kreacjach, które tworzył? Nie wiem, czy należy skreślać go z listy osób zajmujących się modą. Jako człowieka można go skreślić, ale jako projektanta? Z pewnością o jego strojach długo nie zapomnimy. Czy o wybryku, który może zaważyć nad jego losem, zapomnimy szybko? Możemy to zrobić w imię mody. Ale o tym i tak zadecydują za nas inni.

Sylwia Pardej
(sylwia. pardej@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat