Eksperci oceniają ten ruch jako próbę wywarcia presji zarówno na Ukrainę, jak i na Europę. – To sygnał dla Kijowa, że powinien jak najszybciej przystąpić do negocjacji, w przeciwnym razie Stany Zjednoczone przestaną go wspierać – twierdzi dr Jan Smoleński z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodaje również, że to ostrzeżenie dla Europy, by podporządkowała się polityce USA.
W ubiegły piątek w Białym Domu doszło do napiętej rozmowy między Wołodymyrem Zełenskim a Donaldem Trumpem, zakończonej kłótnią. Spotkanie przerwano, a Ukraińcy zostali wyproszeni. W efekcie nie podpisano zapowiadanej umowy dotyczącej minerałów.
Trump wciąż ma możliwość przekazania Ukrainie broni o wartości 4 mld dolarów, lecz podkreślił, że liczy na ograniczenie dalszej pomocy. Jego decyzja o zamrożeniu dostaw wywołała niepokój, ponieważ może to wzmocnić pozycję Kremla i wpłynąć na dalszy przebieg wojny.
Ilona Podsiadła
(ilona.podsiadla@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com
Komentarze