Virginia Woolf - pisarka z depresją

Pisarka z depresją - Virginia Woolf.
Uwielbiała szokować, jej cięty język znany był na salonach. Jednocześnie jak nikt inny potrafiła sportretować wiktoriańską Anglię w powieściach i opowiadaniach, ale także w szkicach i dziennikach.

Dziś możemy sobie tylko wyobrazić, jak ciężko było w tamtych czasach żyć kobiecie mającej własne zdanie i pasje.

Polska poznała jej twórczość dzięki filmowi "Godziny", w którym w jej postać wcieliła się Nicole Kidman, a po którym do naszych księgarń trafiły utwory pisarki: "Pani Dalloway", "Do latarni", "Fale" i prowadzony przez całe życie "Dziennik".

Doris Lessing twierdzi, ze reżyser zrobił krzywdę pamięci Woolf, portretując ją jako wiecznie smutną, nigdy nie uśmiechającą się kobietę. A przecież miedzy okresami depresji uwielbiała bywać wśród ludzi, śmiać się i bawić. Być może na portretach jest przedstawiana bez uśmiechu, gdyż brakowało jej kilku zębów po kuracji zaordynowanej przez doktorów w szpitalu psychiatrycznym.

Urodziła się w Londynie, 25 stycznia 1882 r., jako dziecko 36-letniej Julii Duckworth i 50-letniego Lesliego Stephena. Obydwoje byli wdowcami i mieli dzieci z pierwszego małżeństwa, dlatego w olbrzymim wiktoriańskim domu w dzielnicy Kensington zamieszkało aż ośmioro dzieci. Najbliższą przyjaciółką została dla Virginii trzy lata starsza Vanessa.

Od najmłodszych lat Virginia miała kontakt ze środowiskiem literackim Londynu. Jej ojciec słynny historyk i publicysta był redaktorem wielkiego słownika biograficznego. W domu pojawiali się wybitni pisarze: William Thackeray, Thomas Hardy czy Henry James. Brak wykształcenia nadrabiała studiowaniem literatury angielskiej i filozofii klasycznej w ogromnej bibliotece. Najbardziej lubiła jednak przebywać w letnim domu w St. Ives, którego piękny krajobraz barwy bladej żółci, srebra kwiatów passiflory i zieleni morza opisywała w swoich utworach: "Pokoju Jakuba", "Falach", "Do latarni morskiej".

Po śmierci matki, zmarłej nagle na grypę, prowadzeniem domu zajęła się najstarsza córka, Stella. Jej śmierć dwa lata później Virginia przypłaciła załamaniem nerwowym. Traumatycznym doświadczeniem musiało być także molestowanie dziewcząt przez przyrodniego brata George'a Duckwortha, który jak pisze Virginia w swoich szkicach "był nie tylko ojcem i matką, bratem i siostrą dla tych biednych sióstr Stephen, był także ich kochankiem." Obraz molestowania, których doświadcza bohaterka Rachel, zawarła także w powieści "Podróż w świat" (1915). "Mężczyźni to bydlęta. Nienawidzę mężczyzn!" - pisze Woolf.

Śmierć ojca w 1904 r. wywołała u Virginii drugie silne załamanie nerwowe. Po nieudanym samobójstwie - skoku z okna, została umieszczona w zakładzie psychiatrycznym. Pisała stamtąd: "Nigdy w życiu nie przeżyłam tak nieszczęśliwych ośmiu miesięcy. Doprawdy, doktor to gorsze niż mąż!".

Po wyjściu ze szpitala rodzeństwo Vanessa, Virginia i Adrian sprzedają ponury dom w Kensington i przeprowadzają się do Bloomsbury, który wkrótce staje się zalążkiem intelektualnego fermentu zwanego jako Grupa Bloomsbury, do której należał Lytton Strachey, Clive Bell, Saxon Sydney-Turner, Duncan Grant i Leonard Woolf, mąż Virginii. Siostry wolne od nakazów i zakazów wiktoriańskiej Anglii zapraszały przyjaciół na intelektualne dysputy i szybko stały się równoprawnymi partnerkami dyskusji. Nieokiełznana inteligencja Virginii sąsiadowała z niezwykłą w tamtych czasach tolerancją dla innego sposobu życia. Dlatego dom tętnił energią przyjaźni, ale też romansów i "dziwnych" związków.

Kiedy siostra i najlepsza przyjaciółka, Vanessa wyszła za mąż, Virginia poczuła się samotna. Siostra próbowała zaaranżować jej małżeństwo z Lyttonem Strachey'em, który jednak nie krył swojego wstrętu do kobiet i przekonała do Virginii Leonarda Woolfa, urzędnika z Cejlonu. Poślubiła go w 1912 r., ale nieukrywała przed nim, że całe życie interesowały ją kobiety. Pierwowzorem Sally Setton z powieści "Pani Dalloway" była jej pierwsza miłość, kuzynka Madge Vaughan. Największą jej przyjaciółką i miłością była pisarka i poetka Vita West. Pociągała Virginię fizycznie, a sama Vita uczciwie przyznawała się do swych preferencji seksualnych. W pięćdziesięcioletniej Virginii zakochała się także Ethel Smyth, 70-letnia kompozytorka. O ile spoiwem małżeństwa Virginii nie było pożądanie, wynagradzała to głęboka przyjaźń i więź intelektualna.

Leonard nie chciał mieć dzieci. Być może obawiała się, że odziedziczą one chorobę matki. Virginia najbardziej obawiała się głosów pojawiających się w ostrych nawrotach choroby. W 1913 r. po miesiącach depresji próbowała popełnić samobójstwo, połykając veronal, w wyniku czego znowu trafiła do zamkniętej kliniki. Aby odciągnąć myśli Virginii od choroby Leonard kupił w 1917 r. prasę drukarską i założyli wydawnictwo Hogarth Press, w którym wydali "Dwa opowiadania", "Znak na ścianie" oraz "Trzech Żydów" Leonarda. Wydawali rosyjską prozę, Katherine Mansfield, Roberta Gravesa, Italo Svevo, Christophera Isherwooda, poezje R.M. Rilkego i T.S. Eliota, komplet dzieł Freuda.

26 lutego 1941 r. pisarka skończyła pisać powieść "Antrakt". Miesiąc później, w słoneczny i zimny piątek 28 marca napisała do siostry "Walczyłam z tym, ale już dłużej nie mogę" i popełniła samobójstwo. Nie ma zgodności wśród uczonych, czym była jej choroba. Nawracające okresy depresji i bardzo aktywnej twórczości dzisiejsi lekarze skłonni są opisywać, jako chorobę afektywną dwubiegunową. Nie bez znaczenia pozostał fakt molestowania jej przez przyrodnich braci. Musimy jednak pamiętać, że w czasach, w jakich żyła, choroby duszy leczono bromem czy wyrywaniem zębów.

Pomimo okresów choroby była spełniona jako pisarka. Otaczała się przyjaciółmi, podróżowała i wbrew pozorom kochała życie. Jako wyzwolona intelektualistka próbowała wyzwolić się z ról społecznych, ale zbyt przywiązywała się do ludzi. Z jednej strony radykalna i odważna błyszczała ostrymi ripostami, z drugiej uwielbiała życie towarzyskie z podwieczorkami i przyjęciami. Brakowało jej życia rodzinnego a szczególnie dzieci, co musi zaskakiwać w obrazie wyniosłej artystki z koła cyganerii, stworzonym przez popkulturę. Jak bardzo wielowymiarowa była to postać widać właśnie w "Dziennikach".

Chociaż do dziś zostaje wzorem feministek, jej feminizm nie był feminizmem walczącym. Polegał bardziej na poczuciu własnej wartości i przekonaniu, że kobieta, tak samo jak mężczyzna zasługuje na wykształcenie, decydowanie o sobie i prawo do życia tak jak chce. "Gdyby Szekspir miał siostrę, nikt prawdopodobnie nie usłyszałby o niej" - twierdziła we "Własnym pokoju", cyklu esejów z 1928 dla na temat pisarstwa kobiet dla żeńskich kolegiów uniwersytetu Cambridge. "Utalentowana kobieta, której zdarzyło sie urodzić w XVI w., musiała niechybnie zwariować, palnąć sobie w łeb albo dokonać życia w samotnej chacie na skraju wsi jako wyśmiewana albo budząca strach ni to wróżka, ni to czarownica."

Joanna Olczyk
(kobieta@dlalejdis.pl)


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat