W tych czasach wypływają takie rodzynki ja najnowszy film Setha Gordona „Złodziej tożsamości”.
Przy absolutnym braku innych opcji, nie chcą eksperymentować wybór oczywiście pada na komedie. Zwykłe, przeciętne, niczego nie wnoszące komedie… Kryminalne.
Sandy Patterson, główny bohater „Złodzieja tożsamości” grany przez Jasona Batemana jest pracownikiem korporacji, który ma niesamowitego pecha. Posiada imię niewskazujące na płeć. Fakt ten wykorzystuje Diana grana przez Melisse McCarthy, która trudni się kradzieżą tożsamości. Niefrasobliwość Sandiego skutecznie ułatwia jej zadanie, ale nie zmienia to faktu, że wszystkie przestępstwa, zaciągane długi, hulaszczy tryb życia odbija się na koncie i kartotece głównej postaci. By ratować swoje dobre imię i nową posadę oraz doprowadzić Dianę przed wymiar sprawiedliwości, Patterson rusza w pościg – niestety, nie tylko on chce dorwać złodzieja tożsamości.
Film „Złodziej tożsamości” jest nieprzeciętnie głupi. Na taką głupotę nie można się jednak gniewać. Oczywiście, pierwsze skrzypce grają główni bohaterowie, ale dodatki w postaci złych charakterów nieco przyspieszają akcję – choć wydają się być przyklejone na siłę. Wszystko ma bardzo sztampowy charakter, identyczny jak w wielu filmach tego typu – sekwencje postępują po sobie. Widz nie ma co liczyć na zaskoczenie.
Film jest niezły i można się pośmiać, ale nie ma szans na to, by zapadł w pamięć i by z własnej, nieprzymuszonej woli chciało się oglądać go ponownie.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
„Złodziej tożsamości”, reż. Seth Gordon, USA 2013
Komentarze