Na wystawach księgarń widać całe kolekcje wampirzych sag, które zachęcają nas ponętnymi postaciami na okładkach. Wśród magazynów pojawiają się tematyczne czasopisma lub kolekcje z filmami DVD o wampirach. Niewiele z nas zdaje sobie zapewne sprawę, że pierwowzorem ociekającego seksem, groteskowego i nieszczędzącego ostrych scen serialu telewizyjnego „Czysta krew” jest osiem opowieści o Sookie Stackhouse autorstwa Charlaine Harris. Większość z nich została już przetłumaczona na język polski.
Podobnie rzecz ma się ze „Zmierzchem.” Bez względu na to, czy naszą uwagę zwrócił przystojny Robert Pattinson grający romantycznego inteligenta – wampira Edwarda, czy też męski i silny Taylor Lautner, wcielający się w rolę wilkołaka Jacoba, obie postacie pochodzą z sagi autorstwa Stephenie Meyer, która została już częściowo zekranizowana. W tym przypadku wydaje się, iż wiele osób zaznajomiło się jednak najpierw z papierową wersją „Zmierzchu”, a dopiero później zobaczyło jego wersję kinową. Nawet, jeśli było na odwrót i do obejrzenia filmu skusiły nas główne postacie z filmu „Twillight”, dobrze byłoby zaznajomić się z papierową wersją sagi.
Z ekranu telewizora kuszą nas kolejne wampiry. Ledwo co bowiem udało nam się obejrzeć trzeci sezon „True Blood” (oryginalny tytuł „Czystej krwi”), a już kolejny serial przykuwa naszą uwagę - „Pamiętniki wampirów”. Podobnie jak i przy poprzednich dziełach, tutaj także serial został oparty na podstawie serii książek pod tym samym tytułem autorstwa amerykańskiej pisarki L. J. Smith. Główna postać Stefana Salvatore, grana przez Paula Wesley'a przypomina współczesną wersję Jamesa Deana. Jego brat Damon (w tej roli Ian Somerhalder) to schwarz charakter „Pamiętników...”, ale i tak ma za zadanie przykuwać uwagę swą urodą i wzbudzać zainteresowanie damskiej części publiczności.
Zresztą już się chyba przyzwyczailiśmy do seksowego wizerunku wampira, do którego od stulecia stara nas się przyzwyczaić Hollywood. Postać opisana przez Briana Stokera w „Draculi” nie była raczej ponętną istotą. Owszem, umiała zniewolić swą przyszłą ofiarę, ale raczej poprzez swe niezwykłe umiejętności, nie zaś urok osobisty. W każdym bądź razie, wszystkie główne wampirze role grają przystojniacy, z Pattinsonem na czele. Chociaż moim osobistym faworytem jest Alexander Skarsgard, który wciela się w postać wampira Erica w „Czystej krwi”. Bardziej przemawia do mnie zimny typ urody – ten wydaje się być bardziej odpowiedni dla wampira. Może mają tu znaczenie skojarzenia – Skandynawowie kojarzą się z czymś nieprzeniknionym, w odróżnieniu od temperamentnych południowców. A Skarsgard pochodzi właśnie ze Szwecji.
Co jeszcze tak bardzo pociąga nas w tej tematyce? Kiedyś wampiry i wszystko, co z nimi związane fascynowało głównie albo fanatyków kina grozy lub gotów – subkulturę związaną ze wszystkim, co mroczne. Skąd więc tak wielkie zainteresowanie ze strony młodzieży, ale i także osób dorosłych? Z pewnością damską część publiczności kuszą aktorzy, którzy grają główne role. Ale przecież wysysanie krwi, zabijanie ludzi czy spanie w trumnach, nie należą do najmilszych i najchętniej oglądanych rzeczy. Mimo to, fascynacja wciąż rośnie i trudno ją do końca zrozumieć. Choć sama jestem wielką fanką „True Blood”, dziwię się wciąż ogólnemu zainteresowaniu wampiryzmem. Rzecz jasna, jeśli większość społeczności coś ogląda lub czyta, będą za tą większością podążać inni – tak właśnie działa moda. Jeśli pozostanie to zwykłą fascynacją i nikt nie będzie chciał upodobnić się do wampira, czy to dosłownie, czy to w przenośni – wszystko jest pod kontrolą.
Sylwia Pardej
(sylwia.pardej@dlalejdis.pl)
Komentarze