Warstwa ozonowa naprawdę się regeneruje. Internet mówi o latach 2040-2066, ale jest jeden ważny szczegół
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu dziura ozonowa była jednym z największych globalnych problemów środowiskowych.
Naukowcy ostrzegali, że dalsza emisja freonów i innych substancji niszczących ozon może doprowadzić do znacznego zwiększenia ilości szkodliwego promieniowania ultrafioletowego docierającego do powierzchni Ziemi.
Dzisiaj sytuacja wygląda znacznie lepiej.
Światowa Organizacja Meteorologiczna potwierdza, że warstwa ozonowa znajduje się na drodze do odbudowy. W 2025 roku dziura ozonowa nad Antarktydą była piątą najmniejszą od 1992 roku, czyli od momentu, gdy skutki międzynarodowych działań ograniczających substancje niszczące ozon zaczęły być wyraźniej widoczne.
2040, 2045 czy 2066? Wszystkie te daty mogą być prawidłowe
Właśnie tutaj internetowe grafiki często upraszczają sprawę.
Nie istnieje jedna data, w której cała ziemska warstwa ozonowa nagle "wróci do normy".
Według najnowszej pełnej oceny naukowej przygotowanej pod auspicjami ONZ, przy utrzymaniu obecnej polityki poziom ozonu powinien wrócić do wartości z 1980 roku mniej więcej:
- około 2040 roku w większości świata,
- około 2045 roku nad Arktyką,
- około 2066 roku nad Antarktydą.
Rok 1980 jest tutaj ważnym punktem odniesienia, ponieważ oznacza okres sprzed pojawienia się bardzo dużych ubytków ozonu związanych z działalnością człowieka.
Dlatego zdanie, że warstwa ozonowa "zregeneruje się w latach 2040-2066", jest dużym uproszczeniem.
Bardziej precyzyjnie należałoby powiedzieć:
różne części warstwy ozonowej mają osiągnąć poziom zbliżony do tego sprzed powstania dziury ozonowej w różnych momentach między około 2040 a 2066 rokiem.
Czy rzeczywiście regeneruje się szybciej niż oczekiwano?
Tutaj viral wymaga większej ostrożności.
Najnowsze obserwacje są bardzo dobre, ale naukowcy nie ogłosili, że cała warstwa ozonowa nagle odbudowuje się znacznie szybciej od wcześniejszych prognoz.
Co więcej, wcześniejsze raporty przewidywały podobne terminy.
W ocenie naukowej z 2018 roku zakładano, że ozon nad Antarktydą wróci do poziomu z 1980 roku około lat 60. XXI wieku. W najnowszej pełnej ocenie z 2022 roku wskazano około 2066 roku.
Nie jest więc tak, że naukowcy oczekiwali odbudowy np. dopiero pod koniec XXII wieku, a teraz nagle przesunęli prognozę o kilkadziesiąt lat.
Można natomiast powiedzieć coś innego:
proces odbudowy rzeczywiście działa, jest mierzalny i przebiega zgodnie z oczekiwaniami naukowców.
A to samo w sobie jest bardzo dobrą wiadomością.
W 2025 roku pojawił się kolejny pozytywny sygnał
Dziura ozonowa nad Antarktydą pojawia się sezonowo każdego roku.
Jej wielkość mocno się zmienia w zależności od warunków atmosferycznych, temperatury i cyrkulacji powietrza, dlatego jednego roku może być większa, a kolejnego mniejsza.
Nie można więc oceniać długoterminowego trendu na podstawie jednego sezonu.
Mimo tego dane z ostatnich lat wyglądają obiecująco.
W 2024 roku dziura ozonowa była mniejsza niż w kilku poprzednich latach. W 2025 roku jej średnia powierzchnia w najważniejszym okresie sezonu wyniosła około 18,7 mln km kw., co oznaczało piąty najmniejszy wynik od 1992 roku. Zanikła również wcześniej niż przeciętnie w ostatniej dekadzie.
WMO podkreśla jednak, że pojedyncze lata są częściowo kształtowane przez naturalne warunki atmosferyczne.
Znaczenie ma więc przede wszystkim długoterminowy trend.
A ten wskazuje na odbudowę.
Dlaczego warstwa ozonowa w ogóle została zniszczona?
Problem rozpoczął się na ogromną skalę wraz z powszechnym wykorzystywaniem substancji chemicznych zawierających chlor i brom.
Jedną z najważniejszych grup były CFC, czyli chlorofluorowęglowodory, w Polsce powszechnie kojarzone z freonami.
Przez dziesięciolecia stosowano je między innymi:
- w lodówkach,
- klimatyzacji,
- aerozolach,
- produkcji pianek,
- niektórych procesach przemysłowych.
Na powierzchni Ziemi wydawały się stosunkowo nieszkodliwe.
Problem zaczynał się dopiero po dotarciu do stratosfery.
Promieniowanie UV rozkładało cząsteczki CFC, uwalniając atomy chloru. Te z kolei mogły wielokrotnie uczestniczyć w reakcjach niszczących ozon.
Świat zrobił coś niezwykle skutecznego
W 1987 roku przyjęto Protokół Montrealski, czyli międzynarodowe porozumienie dotyczące wycofywania substancji niszczących warstwę ozonową.
I w przeciwieństwie do wielu innych problemów środowiskowych, tutaj współpraca państw okazała się wyjątkowo skuteczna.
Według UNEP wycofano już niemal 99 procent kontrolowanych substancji niszczących ozon.
Ich stężenie w atmosferze zaczęło stopniowo spadać.
Tyle że atmosfera reaguje bardzo wolno.
Niektóre z tych substancji utrzymują się w niej przez dziesięciolecia, dlatego nawet po zaprzestaniu ich produkcji potrzebujemy wielu lat, aby ich wpływ wyraźnie osłabł.
To właśnie dlatego na pełną odbudowę ozonu nad Antarktydą trzeba prawdopodobnie czekać jeszcze około czterech dekad.
Co by się stało, gdyby świat nic nie zrobił?
To być może najbardziej spektakularna część całej historii.
NASA przeprowadzała symulacje pokazujące, jak wyglądałaby atmosfera bez Protokołu Montrealskiego.
Według modeli dalszy niekontrolowany wzrost emisji substancji niszczących ozon doprowadziłby do dramatycznego spadku jego zawartości w atmosferze. Około 2040 roku problem dziury ozonowej mógłby mieć już charakter globalny.
Do powierzchni Ziemi docierałoby znacznie więcej promieniowania UV.
Konsekwencją byłoby zwiększone ryzyko nowotworów skóry, uszkodzeń wzroku oraz negatywnego wpływu na rośliny, plankton i całe ekosystemy.
Ten scenariusz udało się w ogromnej mierze uniknąć.
Ochrona ozonu pomogła również klimatowi
Jest jeszcze jedna korzyść.
Wiele substancji niszczących ozon jest jednocześnie niezwykle silnymi gazami cieplarnianymi.
Dlatego ograniczenie ich emisji pomogło nie tylko warstwie ozonowej.
Według UNEP i WMO działania wynikające z Protokołu Montrealskiego pozwoliły uniknąć dodatkowego ocieplenia klimatu. Sama poprawka z Kigali, ograniczająca część gazów HFC, ma potencjalnie zapobiec około 0,3-0,5 stopnia Celsjusza dodatkowego wzrostu temperatury do końca wieku.
To ogromna wartość jak na jedno międzynarodowe porozumienie.
Czy dziura ozonowa już zniknęła?
Nie.
I prawdopodobnie jeszcze przez wiele lat będzie pojawiać się nad Antarktydą.
W sezonie 2025 roku nadal osiągała ogromne rozmiary. Jej maksymalna powierzchnia 9 września wyniosła około 22,9 mln km kw.
Dla porównania jest to powierzchnia wielokrotnie większa od całej Unii Europejskiej.
Dlatego określenie "warstwa ozonowa się odbudowała" byłoby zdecydowanie przedwczesne.
Prawidłowe jest stwierdzenie:
warstwa ozonowa odbudowuje się, a długoterminowe pomiary wskazują, że proces zmierza we właściwym kierunku.
Dlaczego w jednym roku dziura jest większa, a w kolejnym mniejsza?
To często prowadzi do nieporozumień.
Gdy pojawia się rok z większą dziurą ozonową, można spotkać nagłówki sugerujące, że dotychczasowe działania nie zadziałały.
Kiedy rok później dziura jest znacznie mniejsza, internet ogłasza, że problem został rozwiązany.
Oba wnioski są błędne.
Na wielkość dziury w konkretnym roku wpływają między innymi temperatura stratosfery i cyrkulacja atmosferyczna. Dlatego naturalne różnice pomiędzy poszczególnymi sezonami są bardzo duże.
Naukowcy patrzą na trend liczony przez dziesięciolecia.
I właśnie ten trend daje powody do optymizmu.
16 września poznamy najnowszy raport
Co ciekawe, nowe dane pojawią się dosłownie za kilka dni.
Światowa Organizacja Meteorologiczna zapowiedziała publikację kolejnego WMO Ozone and UV Bulletin na 16 września 2026 roku, czyli w Światowy Dzień Ochrony Warstwy Ozonowej.
Pełna kolejna naukowa ocena stanu warstwy ozonowej również ma zostać przygotowana w 2026 roku.
Dopiero ona może przynieść ewentualne korekty prognoz dotyczących 2040, 2045 i 2066 roku.
Czy viral mówi prawdę?
W dużej części tak, ale wymaga doprecyzowania.
Prawdą jest, że:
- warstwa ozonowa się regeneruje,
- dziura ozonowa wykazuje długoterminową poprawę,
- większość świata może osiągnąć poziom ozonu z 1980 roku około 2040 roku,
- Arktyka około 2045 roku,
- Antarktyda około 2066 roku.
Nie jest natomiast precyzyjne twierdzenie, że cała warstwa ozonowa osiągnie "normalny poziom między 2040 a 2066 rokiem".
Jeszcze bardziej ostrożnie należy podchodzić do hasła, że wszystko dzieje się "szybciej, niż oczekiwano". Aktualne prognozy są w dużej mierze zgodne z kierunkiem przewidywanym już w poprzednich raportach.
Ale najważniejsza wiadomość pozostaje prawdziwa.
Ludzkość odkryła globalny problem, naukowcy wskazali jego przyczynę, państwa niemal całego świata wprowadziły ograniczenia i po kilkudziesięciu latach w atmosferze naprawdę widać efekty.
W czasach, gdy informacje o stanie planety często brzmią pesymistycznie, historia warstwy ozonowej pokazuje coś wyjątkowo ważnego.
Nie każdy problem środowiskowy jest nieodwracalny. Czasem globalne działanie naprawdę działa.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Ostatnio dodane
- Jak przestać być pogotowiem ratunkowym dla wszystkich i wreszcie zająć się sobą?
- Protest opiekunek żłobkowych wchodzi na drogę prawną! Będzie pozew zbiorowy i „Dzień bez opiekuna w żłobku”?
- Ukończyły kurs, ale mogą nie dostać pracy. Czy nowe przepisy żłobkowe naruszają Konstytucję?
- Dyplom, 310 godzin czy trzy lata stażu? Kto będzie mógł pracować w żłobku od 2027 roku?
- Dlaczego torfowiska nazywane są zielonymi skarbcami naszej planety?
- Jak przygotować się do zrobienia pierwszego tatuażu
- 16 tys. zł za tonę plastiku? Skąd wzięła się ta liczba i czy system kaucyjny naprawdę jest tak drogi?
- Piąty dzień protestu opiekunek żłobkowych. Już 757 deklaracji i ponad 3 miliony złotych potencjalnych roszczeń!
- Gatta x E.Wedel połączyli siły już po raz trzeci
- Cyberataki na lodówki w europejskich supermarketach. Czy inteligentne urządzenia są bezpieczne?

Komentarze