Wielu z nas pewnie miało takie marzenia, a jednak niewielu starczyło odwagi na to, aby tak właśnie zrobić. Jednym z nielicznych odważnych był młody Jack Kerouack, który swoje doświadczenia z wędrówki po USA na przełomie lat 40 i 50 opisał w słynnej powieści „W drodze”, a dziś ponad 60 latach od jej publikacji, możemy obejrzeć ekranizację tej historii.
Opowieść młodego pisarza Sala Paradise’a zaczyna się wkrótce po śmierci jego ojca, kiedy to poznaje charyzmatycznego Deana Moriarty’ego i jego młodziutką żonę Marylou. Zafascynowany bezkompromisowym chłopakiem, który uwielbia dobrze się bawić i jego wyzwoloną partnerką, Sal szybko zaprzyjaźnia się tą szaloną parą. Wspólne imprezy, alkohol, narkotyki, jazz i oczywiście podróże, układają się w serię szalonych przygód, co krok przytrafiających się trójce bohaterów i ich dalszych i bliższych znajomych. „W drodze” jak przystało na kino drogi bohaterowie pozostają w ciągłym ruchu, ale nie maja konkretnego celu. Raz jadą odwiedzić przyjaciela w innym stanie, raz wyruszają gdzieś tylko dlatego, że pcha ich tam ciekawość. Pozornie to wszystko nie ma sensu, a jednak jak zauważył Marcel Proust „Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu”.
I właśnie takim nowym spojrzeniem była w swoim czasie powieść Jacka Kerouacka. Bo przecież dziś szaleństwa jego bohaterów nie bardzo widza oburzą, a tym bardziej nie zdziwią, a jednak powieść „W drodze” była na swoje czasy książką rewolucyjną. W latach 50. nie do pomyślenia było przecież, żeby ktoś brał narkotyki, uprawił przypadkowy seks, włóczył się bez celu po całym kraju… a to właśnie robił Kerouac i jego przyjaciele, których bunt był zapowiedzią nadchodzącego pokolenia bitników, a zaraz za nim rewolucji hippisowskiej. Co ciekawe książka napisana w 1951 r. została wydane dopiero sześć lat później, a młody pisarz musiał zmienić nazwiska głównych bohaterów, w tym oczywiście także swoje. Nie mniejsze kłopoty z nakręceniem filmu miał sam Walter Salles, który w jednym z wywiadów przyznał, że na przeszkodzie ekranizacji „W drodze” przez wiele lat, stało m. in. to, że producenci uważali, że owa historia o degeneratach nie powinna skończyć się happy endem. Czy jednak droga Sala Paradise’a kończy się szczęśliwie? Czy warto żyć chwilą, nie przejmować się konwenansami i opiniami innych? Na to pytanie każdy widz będzie musiał sam znaleźć odpowiedź, a dla mnie najwymowniejsza sceną filmu jest ostatnie spotkanie głównych bohaterów.
„W drodze” to zdecydowanie męski film, jego narratorem jest wszak mężczyzna, ale choć Garet Henludn w roli buntowniczego Deana i Sam Riley jako wrażliwy Sal wypadają na ekranie przekonująco, to, co zauważam z zaskoczeniem, najbardziej podobała mi się kreacja Marylou Kirsten Stewart. Młoda aktorka kojarzona głownie z sagi Zmierzch pokazała tą rolą, że walce nie jest jej pisane zostać gwiazdą jednego hitu, a wręcz przeciwnie – potrafi być odważna, zabawna, a nawet niegrzeczna.
Oglądając „W drodze” nie sposób nie zwrócić uwagi na świetne zdjęcia Érica Gautiera. Dzięki jego pracy oglądamy historię Sala, Deana i Marylou tak, jakbyśmy zaglądali bohaterom przez ramię, podglądali ich intymny świat, a przy tym operator nie epatowania dosłownością. Opowieść Jacka Keroucak widziana poprzez kadry Érica Gautiera tchnie nostalgią i sprawia, że film dorównuje literackim charakterem książce.
Film Waltera Sallesa nie przypadnie do gustu fanom kina akcji, wielbicielom wybuchów i spektakularnych pościgów. Nie spodoba się też amatorom komedii, thrillerów, romansów i wielu innych gatunków. Jest to jednak zdecydowanie dzieło dla miłośników literatury, fanów Beat Generation i tych, którzy oczekują po kinie czegoś więcej niż tylko rozrywki, pozostali niestety będą się nudzić.
Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)
DVD „W drodze”, reż. Walter Salles, Gutek Film 2013
Komentarze