Weganizm to taki ortodoksyjny kuzyn wegetarianizmu. Wymagająca forma codziennego życia i nieufne spojrzenia mięsożerców, a wszystko po to, żeby naszym braciom mniejszym żyło się łatwiej. Właściwie gwoli szczerości, aby naszym ewolucyjnym kuzynom w ogóle udało się przeżyć. Na wstępie rzekło się, że weganizm to filozofia, wysuniętą tezę w pełni podtrzymuję, po wytrwaniu w takim wymagającym stylu życia kilku dni.
Otóż, o ile samo odrzucenie mięsa byłoby jeszcze znośne i właściwie nawet przyjemne, o tyle rezygnacja z mięsa, ryb, jajek, nabiału, a nawet miodu i wszystkiego co „odzwierzęce”, jest naprawdę bardzo trudne. To poświęcenie w imię wyższego dobra. Bardzo skomplikowanym i złożonym procesem jest uzupełnianie diety w potrzebne witaminy i minerały, które są nam niezbędne do codziennego funkcjonowania. Zapominalstwo nie wchodzi w grę. Tutaj mam na myśli pachnącą poranną kawę z - a jakże - krowim mlekiem. Grahamka z twarożkiem na śniadanie? Niestety, nic z tego. Na obiad ryba lub mięso? Nie tym razem. Zatem co można jeść będąc weganką? Warzywa, owoce, rośliny strączkowe, zboża i nasiona.
Jednak, żeby nie było tak łatwo, weganizm nie ogranicza się tylko do sfery spożywanych posiłków, ono reguluje nasz stosunek do niemal każdego aspektu życia i tak np. nie dopuszcza używania kosmetyków testowanych na zwierzętach. Oczywiście weganie nie noszą również skórzanych ubrań, ale o tym mówić nie trzeba, to truizm. Nie wchodzą w grę również rozrywki typu rodeo, cyrk, czy inne, w których zwierzęta są pozbawione możliwości przebywania w swoim naturalnym środowisku. Widząc na ilu płaszczyznach działa filozofia wegańska, nie powinno chyba dziwić, że decyzja o przestawieniu się na taki styl życia, wywraca wszystko do góry nogami. Co rusz podnoszone są głosy jakoby „uboga” dieta wegańska, prowadziła do ubytków minerałów w organizmie. Cóż, mity mitami, a prawda jest taka, że jeżeli dieta wegańska zostanie odpowiednio zbilansowana, to będzie nawet zdrowsza od jej dalekiej mięsnej krewnej. Z jednym mały wyjątkiem witaminy B12. Otóż tę i tylko tę witaminę należy, będąc weganem, dostarczać sobie w codziennej diecie.
Dementując na koniec zarzuty jakoby, wegańskie wymysły były eko-nowością XXI, dietę przodków stosowano już przed II wojną światową za oceanem, a w Polsce promuje ten ruch Stowarzyszenie Empatia. Oczywiście nie jest to dieta dla każdego, a już z pewnością zmiany, jakie ze sobą niesie nie są, bądźmy szczerzy, dla nas - wygodnych Europejczyków - łatwe do zaadoptowania w codziennym życiu. Nie chodzi o egoizm, czy jego brak, ale o altruistyczne pobudki. Weganizm to godna naśladowania postawa i choć, fakt, założenia są trudne do zrealizowania w całej rozciągłości, to może warto, przekonać się do nich choćby w kwestii kupna nowej nie-skórzanej torebki, czy nie-testowanego na zwierzętach kosmetyku albo tylko przychylniejszego spojrzenia na warzywno-owocowe menu. Czyż nie brzmi to przyjemnie, zarówno dla ciała, jak i własnego samopoczucia?
Iwona Wachel
(iwona.wachel@dlalejdis.pl)
Fot. sxc.hu
Komentarze