Nagrania zapowiadające wydarzenie już pojawiają się w mediach społecznościowych. Na animacjach i symulacjach wygląda ono spektakularnie: jasna Wenus zbliża się do brzegu Księżyca, po czym nagle za nim znika.
Tym razem nie jest to jednak internetowa przesada.
14 września 2026 roku rzeczywiście dojdzie do zakrycia Wenus przez Księżyc, a zjawisko będzie widoczne z części Europy, w tym z Polski.
Astronomowie nazywają takie zjawisko zakryciem, czyli okultacją.
Dochodzi do niego, gdy znajdujący się znacznie bliżej nas obiekt przesuwa się na niebie dokładnie przed obiektem położonym dużo dalej.
W tym przypadku rolę "zasłony" odegra Księżyc.
Wenus znajduje się oczywiście miliony kilometrów dalej, ale z naszej perspektywy oba ciała ustawią się niemal idealnie w jednej linii. W pewnym momencie planeta dotrze do brzegu księżycowej tarczy i zniknie za nią.
Nie jest to więc żadne zaćmienie Wenus ani niebezpieczne zbliżenie planety do Księżyca. To wyłącznie efekt perspektywy.
W Polsce najciekawsza część zjawiska rozpocznie się około godziny 11:40 w poniedziałek 14 września.
Dokładny moment zależy od miejsca obserwacji.
Dla Szczecina początek zakrycia przewidywany jest około 11:38, a ponowne pojawienie się Wenus około 12:40. Planetarium EC1 w Łodzi podaje zakrycie tuż po 11:40 i ponowne pojawienie się planety około 12:44.
Oznacza to, że przez mniej więcej godzinę Wenus będzie znajdowała się za tarczą Księżyca.
I właśnie tutaj zaczyna się największe wyzwanie.
Gdyby podobne zjawisko miało miejsce nocą, byłoby stosunkowo łatwe do zauważenia.
14 września będzie inaczej.
Księżyc znajdzie się na jasnym dziennym niebie, nisko nad południowo-wschodnim horyzontem. Będzie przy tym widoczny jedynie jako wąski sierp - kilka dni wcześniej, 11 września, przypadł nów.
Samo znalezienie Księżyca może więc okazać się trudniejsze niż można przypuszczać.
Wenus będzie jednak wyjątkowo jasna. Urania podaje jej jasność na około -4,7 magnitudo, dlatego przy bardzo dobrych warunkach można próbować dostrzec ją również na dziennym niebie.
Do obserwacji może przydać się lornetka lub teleskop. I właśnie dlatego wydarzenie wymaga szczególnej ostrożności.
Nigdy nie wolno przypadkowo skierować lornetki ani teleskopu na Słońce.
Spojrzenie na Słońce przez instrument optyczny bez odpowiedniego profesjonalnego zabezpieczenia może w bardzo krótkim czasie doprowadzić do trwałego uszkodzenia wzroku.
Astronomowie zwracają na to szczególną uwagę właśnie w przypadku zakrycia Wenus 14 września, ponieważ całe zjawisko rozegra się na dziennym niebie.
Osoby bez doświadczenia w dziennych obserwacjach astronomicznych nie powinny próbować przypadkowo "szukać" Księżyca teleskopem w pobliżu Słońca.
Wenus bywa nazywana Gwiazdą Wieczorną lub Gwiazdą Poranną, choć oczywiście gwiazdą nie jest.
To planeta, która odbija światło słoneczne i potrafi świecić na naszym niebie niezwykle jasno. Jest najjaśniejszą planetą widoczną z Ziemi, dlatego w odpowiednich warunkach można dostrzec ją nawet w ciągu dnia.
14 września dodatkową pomocą będzie Księżyc. Jeśli uda się znaleźć jego wąski sierp, tuż przed zakryciem Wenus powinna znajdować się bardzo blisko niego.
Właśnie moment zniknięcia planety za nieoświetlonym brzegiem Księżyca może być najbardziej efektowną częścią całego widowiska.
Osoby, którym nie uda się zobaczyć samego zakrycia, mogą spróbować spojrzeć w niebo także później.
Wieczorem Księżyc i Wenus nadal będą znajdowały się stosunkowo blisko siebie. Zjawisko będzie jednak widoczne nisko nad horyzontem, więc potrzebne będzie miejsce z odsłoniętym widokiem.
Samo dzienne zakrycie pozostaje jednak zdecydowanie najciekawszym elementem spotkania obu obiektów.
Nie będzie huku, błysku ani widowiska przypominającego zaćmienie Słońca.
Będzie za to coś znacznie subtelniejszego.
Jasna planeta zbliży się do Księżyca, dotknie jego brzegu i nagle zniknie. Około godzinę później pojawi się po jego drugiej stronie.
Wszystko rozegra się setki milionów kilometrów od nas, choć patrząc z Ziemi będzie wyglądało tak, jakby Wenus została po prostu połknięta przez Księżyc.
I tym razem internetowe zapowiedzi naprawdę mają astronomiczne podstawy.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze