Trzech przyjaciół ze Śląska, Franczesko (Piotr Adamczyk), Fikoł (Bartosz Opania) oraz Szyja (Paweł Domagała), tego samego dnia traci pracę. W ramach odreagowania panowie postanawiają wyjechać na szalony weekend do stolicy. Imprezy, alkohol i kobiety, skrupulatnie czyszczą ich portfele, więc gdy w drodze powrotnej braknie benzyny, pojawia się problem. W małej mieścinie niedaleko Zarzecza, ktoś omyłkowo bierze ich za niemieckich inwestorów, którzy poszukują dogodnej lokalizacji dla nowej fabryki. I dopiero wtedy zaczyna się niezła przygoda...
Ach, chciałoby się napisać, że „Wkręceni” to objawienie. Chciałoby się powiedzieć, że to mądra, lekka i świetnie zagrana komedia, ale niestety, wszystko to będzie na wyrost. Prawdą jest, że było wcześniej i będzie później, wiele gorszych obrazów, ale trudno definiować to jako sukces „Wkręconych”.
W Piotrze Wereśniaku, reżyserze i scenarzyście, wielu pokłada wielkie nadzieje. To on przecież napisał scenariusz do kultowego już „Kilera”, cytowanego przez nieomal dwadzieścia lat. On także wyreżyserował zgrabną i dość pomysłową komedię „Zróbmy sobie wnuka”. W jego dorobku odnajdziemy scenariusze do seriali takich jak: „Złotopolscy”, „Na dobre i na złe”, czy „Kryminalni”, a także komedii „Zakochani”, oraz „Stacji”. Może także poszczycić się tym, że grali u niego aktorzy z pierwszych stron gazet: Bartosz Opania (dwukrotnie główne role męskie), Katarzyna Figura, Magda Cielecka, Cezary Pazura, Olaf Lubaszenko, Beata Tyszkiewicz, Jan Frycz i wielu, wielu innych.
W jego najnowszym filmie to Piotr Adamczyk (podnoszący standard), Bartosz Opania (dość zabawny) oraz doskonały jak zawsze Krzysztof Stelmaszyk, ciągną z całych sił „Wkręconych” do finału. Finału, którego lepiej, by nie było. Bo choć sam scenariusz nie jest zły, w końcu to dość zabawna historia, aspirująca nawet do amerykańskiego stylu, to finał pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Ostatnia scena z balonem, położyła ten film i sprawiła, że przestał on śmieszyć, a po prostu sam stał się śmieszny. Trudny do strawienia.
Miłym akcentem będzie piosenka Igora Herbuta, wokalisty zespołu LemON „Nie ufaj mi”, rola Kacpra Kuszewskiego jako ciapowatego i nadgorliwego policjanta oraz dwie kilkusekundowe role Czesława Mozila (złodzieja), oraz Mariana Opani (byłego milicjanta). Warto o nich wspomnieć.
„Wkręceni” mogą u niejednej osoby przywołać uśmiech na twarzy, bo w końcu jest to komedia. Komedia, której po prostu zabrakło przysłowiowej „kropki nad i”. Pomysłu na zabawne, ale i mądre zakończenie, sklejające fabułę w całość, a nie udowodniające, że jest to tylko film z kilkoma zabawnymi scenami, o którym wszyscy szybko zapomną.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
„Wkręceni”, scenariusz i reżyseria Piotr Wereśniak, producent Tadeusz Lampka, MTL Maxfilm
Komentarze