Wszystkich Świętych to dla nas czas zadumy i refleksji. Czas smutku, nostalgii i wspomnień. Tradycja nakazuje, aby w ten dzień wyciszyć się, pójść z bliskimi na cmentarz, pomyśleć nad sensem życia i przemijania. To bardzo piękne, choć trudne święto. Dzięki niemu mamy okazję oderwać się od zgiełku codzienności i zanurzyć w inny, duchowy wymiar.
Tymczasem z Zachodu przywędrowała do nas moda na Halloween, czyli zabawę której przewodnim motywem są żartobliwie potraktowane duchy i upiory. No i ta nieodłączna dynia w tle. Halloween przyjęło się u nas całkiem dobrze i z roku na rok jego popularność rośnie. Zwłaszcza wśród młodzieży. W klubach organizowane są specjalne przebierane imprezy, jest kolejna okazja do picia, śmiechu i tańca. Niektórzy są tym bardzo oburzeni, wręcz zbulwersowani. To nie uchodzi, to profanacja, to głupota!- krzyczą.
Kiedy wnuczka szykuje sobie kostium wampirzycy na halloweenowe party, jej mama patrzy na to z dezaprobatą, a babcia rwie włosy z głowy. Ale przecież dla młodych ludzi, którzy często nie stracili jeszcze w swoim życiu nikogo bliskiego, Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny są tylko formalnością. Spróbujmy spojrzeć na to z ich perspektywy. Sam fakt, że idą z rodziną na cmentarz zapalić znicz zmarłym krewnym, których nawet nie poznali, jest oznaką ich dobrej woli. Czy powinni oprócz tego udawać smutek, którego nie czują i rezygnować z wyjścia ze znajomymi? Czy powinniśmy wymagać od nastolatków aż takiego taktu? I czy przypadkiem nie uczymy ich w ten sposób zakłamania?
Krytycy Halloween powinni pamiętać, że również w naszej religii śmierć nie powinna być traktowana wyłącznie jako wydarzenie bolesne i tragiczne, bo przecież wierzymy, że wcale nie oznacza ona końca.
Trzeba jednak przyznać, że oba święta mają zupełnie różny charakter i może nie powinny być obchodzone w tym samym czasie. A z drugiej strony przecież w całym naszym życiu jest tak, że radość przeplata się ze smutkiem, śmiech ze łzami, a wielkie sprawy z drobiazgami - to naturalna kolej rzeczy. A więc co z tym Halloween? Obchodzić? Nie obchodzić? Na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie sam. I to nie opierając się na tym, „co wypada a co nie”, tylko na własnej wrażliwości.
Katarzyna Lewcun
(katarzyna.lewcun@dlalejdis.pl)
Fot. sxc.hu
Komentarze