„Wysokie progi” - recenzja

Recenzja książki „Wysokie progi”.
Dalsze losy Magdy Nieczajówny nadal ciekawią, a przemiana głównej bohaterki zmusza do refleksji nad idealizowaniem swoich marzeń.

Tadeusz Dołęga-Mostowicz jak zwykle nie zawodzi – jest sprawnym obserwatorem i surowym sędzią polskiego społeczeństwa. Nie odejmuje klasie arystokratycznej zasług, ale krytycznie patrzy na ludzi, którzy majątek i tytuł otrzymali poprzez urodzenie, a nie własną pracę. Jego spostrzeżenia są niezwykle trafne i sprawiedliwe, choć nie można im odmówić surowości.

Magda Nieczaj, bohaterka znana ze „Złotej Maski”, stoi w swoim życiu na rozdrożu. Kryzys przełomu lat 30. XX wieku sprawia, że kultura i rozrywka nie są już tak popularne, a artyści popadają w biedę. W tym momencie Magda spotyka przystojnego i pozornie bogatego ziemianina. Ksawery oświadcza się jej, a dziewczyna postanawia przyjąć propozycję i postarać się odbudować dawną świetność Wysokich Progów. Powoli opracowuje plan oddłużenia mazowieckiego majątku i przejmuje realną władzę w posiadłości.

„Wysokie progi” to fantastyczna powieść obyczajowa, która w idealny sposób opisuje reakcje społeczeństwa na mezalians. Brak odpowiedniego urodzenia jest dyskwalifikujący dla Magdy. Mimo jej usilnych starań rodzina męża traktuje ją z dystansem i często wypomina rzeźnickie pochodzenie i artystyczną przeszłość. Tymczasem sama arystokracja jawi się jako ludzie pełni frazesów, dbający o pozory, a w rzeczywistości powierzchowni, próżni często pozbawieni manier. Prawdziwą karykaturą wyższych sfer jest matka Ksawerego Runickiego – Aldona. Nie lepiej Dołęga-Mostowicz przedstawia służbę, która lekceważąco podchodzi do nowej mieszkanki Wysokich Progów. Jedynie strach przed nową panią trzyma ich w ryzach.

Powrót do literatury Tadeusza Dołęgi-Mostowicza jest dla mnie zawsze udany. Jego książki, mimo że napisane prawie 100 lat temu, nie nużą i nie odstraszają językiem. Jest to kawałek świetnej literatury obyczajowej z psychologicznym zacięciem, która obnaża ciemną stronę natury ludzkiej. Nasze wymarzone życie również obecnie często okazuje się falsyfikatem, tanią podróbką, a liczne stereotypy także w XXI wieku mają się całkiem dobrze. Jeśli w literaturze zwracacie uwagę na aspekt psychologiczny i lubicie krytyczne spojrzenie na człowieka i jego postępowanie w określonych okolicznościach, to polubicie się z „Wysokimi progami” i Tadeuszem Dołęgą-Mostowiczem.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Tadeusz Dołęga-Mostowicz, „Wysokie progi”, Kraków, Wydawnictwo MG, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat