Yamanba – szokujące wizerunkiem Japonki

Nowy japoński trend - Yamanba.
Yamanba ma na celu ukrycie wszystkiego, co typowo japońskie w urodzie młodych Japonek.

Bladość zastąpiona zostaje skórą a'la Pamela Anderson, małe oczy nienaturalnie podkreślone sztucznym makijażem, niski wzrost rekompensowany butami na wysokich koturnach.

Nie tylko gejsze
Japonia to kraj z wielowiekową tradycją, trudnym językiem, licznymi zabytkami i, między innymi, gejszami. Kwiat wiśni, który zakwita na drzewach w tym kraju położonym na wyspie, symbolizuje tradycyjne japońskie piękno. Kobiety urodzone na tych obszarach charakteryzują się szczególną urodą – bladą cerą i czarnymi prostymi włosami. Gejsze, które kiedyś były wychowywane w celu towarzyszenia i umilania mężczyznom czasu po pracy, tę specyficzną urodę podkreślały poprzez specjalny makijaż. Dodatkowo wybielały swą twarz różnymi specyfikami, usta podkreślały mocną czerwienią, by uwydatnić ich kolor. Do tego, czarne z natury włosy, okalające jasną twarz. Dla Europejczyka taka egzotyczna uroda jest ciekawa i z pewnością dla niektórych godna naśladowania. Normalnym jest jednak, że próbujemy zmieniać to co nam natura dała. Dlatego mieszkanki Skandynawii koloryzują włosy na ciemno, by wyróżnić się z tłumu blond głów. Tak samo Japonki rozjaśniają swe włosy i farbują je na wszystkie możliwe kolory tęczy.

Powiew Zachodu
Japonia jest krajem bardzo konserwatywnym i rygorystyczne zasady dotyczące wszelkich dziedzin życia musiały być respektowane przez wszystkich, dlatego bunt Japonek jest aż tak wyraźny. Gdy w końcu i do Japonii dotarła moda z Zachodu, kolorowe teledyski z MTV, Słoneczny patrol, a wraz z nim wszechogarniająca społeczeństwo opalenizna, mieszkańcy Japonii raźnie i szybko zaczęli kopiować Europę i Amerykę. Stąd ich zamiłowanie do jaskrawych, szokujących ubrań i odważnych stylizacji. Im bardziej naród był tłamszony w swej wolności wyboru czegokolwiek, w tym i wyglądu, tym bardziej ochoczo chciał zrobić na przekór temu, co znane i przyjęte przez starsze pokolenia za normę. Z pewnością, większość z nas kojarzy nastolatki z tokijskich ulic ubrane w fantazyjne stroje, często przebrane za postacie z ulubionych Mang i Anime. Chociażby tak zwane Lolitki, wystrojone w liczne koronki i falbanki. Jednakże chęć wyróżnienia się czy odżegnania od tego co japońskie, przybrała w tym kraju formę nader dziwną i szokującą – mowa tu o subkulturze Ganguro i jej szczególnym odłamie – Yamanba.

Kiczowata subkultura
Ganguro oznacza po japońsku kicz. Początki tego stylu datuje się na rok 2000, do tej pory jest on jednak wciąż bardzo popularny wśród młodzieży. Przede wszystkim charakteryzuje się on włosami mocno utlenionymi na bardzo jasne kolory blond, wręcz czasem srebrne, ewentualnie różowe czy żółte i bardzo mocną opalenizną z solarium. Do tego makijaż mający na celu podkreślenie oczu. Całe oko i powierzchnia wokół niego pomalowana jest na kolor biały, wokół linii rzęs jest ono mocno obramowane czarnym eye linerem, do tego sztuczne rzęsy i kolorowe diamenciki oraz nalepki. Plus niebieskie szkła kontaktowe. Usta pomalowane na biało, podobnie czasami też czubek nosa. Obowiązkowym elementem jest bardzo liczna biżuteria: bransoletki, naszyjniki, sztuczne kwiaty we włosach, naklejki na twarzy czy dłoniach. Dochodzi do tego komórka – gadżet akcentowany na zdjęciach, który jest równie pstrokato ozdobiony co jego właścicielka. Ubiór stanowią mini spódniczki i buty na wysokich platformach. Stroje są kolorowe, często w neonowych odcieniach. Makijaż oczu, który jest nad wyraz karykaturalny, ma na celu optyczne ich powiększenie. Przypomina on jednak misia pandę, szczególnie w kontraście ze spaloną na solarium cerą. Cały styl ma na celu ukrycie wszystkiego, co typowo japońskie w urodzie młodych Japonek. Bladość zastąpiona zostaje skórą a'la Pamela Anderson, małe oczy nienaturalnie podkreślone sztucznym makijażem, niski wzrost rekompensowany butami na wysokich koturnach.

Ucieczka od tradycji
Nie chodzi tu jednak tylko o wygląd. Odłam Yamanba wytworzył też swój własny język, który używany jest w SMS-ach – brakuje w nim japońskich znaków, są natomiast łacińskie litery i znaki interpunkcyjne – znów wszystko po to, by uciec od japońskości. Także zachowanie młodzieży należącej do tej subkultury ma zaprzeczać typowemu zachowaniu Japończyków – zamiast powściągliwości obowiązuje swoboda, hałaśliwość, zabawa. Należący do Ganguro nastolatki spotykają się głównie w dwóch dzielnicach Tokio – Shibuya i Ikebukuro, gdzie przeważnie piją piwo i palą papierosy. Mają też swój własny taniec – Para para. Podczas niego wszyscy w klubie wykonują określone kroki w synchronizowany sposób w rytm j-rocka. Są wydawane także czasopisma poświęcone tej tematyce, w których można znaleźć porady dotyczące makijażu, najnowszych trendów. Popularne tytuły to Egg i Kawaii.

Nie jest dokładnie znana geneza powstania tego nurtu. Chęć szokowania jest teraz właściwie na porządku dziennym. Coraz to bardziej śmiałe i dziwaczne stroje można oglądać także i na polskich ulicach. Różnego rodzaju subkultury również w naszym kraju trwają lub przemijają wraz z modą na nie. Yamanba jest jednak o tyle niezwykła, gdyż ekscytuje swą nienaturalnością, karykaturalnością. To nie tylko chęć szokowania, czy odcinania się od wszystkiego, co japońskie. To przekraczanie pewnych granic w codziennym wizerunku.

Sylwia Pardej
(sylwia.pardej@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat