Filmy dłuższe niż dwie godziny przerażają i w znakomitej większości produkcji męczą widzów – a co dopiero moloch, który ma prawie dwie i pół. Niemniej, istnieje mały odsetek filmów, w których fabuła się nie rozwleka, a ucisk na pęcherzu nie wygrywa z ciekawością kinomaniaka. Avengers jest jednym z takich filmów.
Fabuła nie odbiega niczym od ogólnie dopuszczalnych standardów świata superbohaterów – nikczemne siły zła zagrażają słabym i bezbronnym, zmuszając herosów do działania. Oklepany motyw, na którym opierały się mity greckie i filmidła ze Stevenem Segalem. Jak widać tematyka nie została wyczerpana i będzie karmić ambicje przyszłych rzeszy reżyserów i scenarzystów. Odmienna w Avengers jest ilość postaci stająca w walce przeciwko szwarccharakterom. Wymieniając na szybko; mamy Iron Mana, Hulka, Kapitana Ameryka, Thora i jeszcze kilku innych. Niesamowite indywidua, które najpierw muszą się zjednoczyć pod egidą organizacji S.H.I.E.L.D z Nickiem Fury na czele, a potem oddać się gładzeniu piekielnego pomiotu zła.
Do dyspozycji widza są same gwiazdy prosto z Hollywood - Scarlett Johansson, Mark Ruffalo, Robert Downey Jr., Samuel L. Jackson – grający z niesamowitą lekkością i gracją. To nie są „oscarowe „postacie, nad którymi rozpływają się krytycy, ale świetnie spisują się w kinie akcji i dostarczają niemałą dozę rozrywki. Cały film stoi rozrywką! W ponad dwugodzinnym seansie nie było miejsca na nudę.
Podsumowując, humor, odpowiednie balansowanie ważnością postaci,wartka akcja i epickość batalii dobra ze złem okazały się strzałem w dziesiątkę i po raz kolejny wyprodukowaniem filmu o superbohaterach, który jest po prostu... super!
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
„Avengers”, reż. Joss Whedon
Komentarze