Słońca coraz mniej, dzień coraz krótszy, a czas na odsłonięte, kobiece ciała minął już we wrześniu. Lada dzień przyjdzie zima, ale czy to musi być jednoznaczne ze spadkiem formy? Nie! Brzydka pogoda, czy chłodna pora roku wcale nie oznacza spadku formy, czy zaniedbanej sylwetki. Należy tylko unikać kilku złych nawyków żywieniowych powtarzanych zimą i nieco ruszyć głową, by zastąpić jogging lub wielogodzinny spacer czymś innym.
Każda z nas wie, że zimowe wieczory sprzyjają pochłanianiu kilogramów słodyczy. Więcej przebywamy w domu pod ciepłym kocykiem, przed telewizorem, zajadając się ulubioną tabliczką czekolady. Nie ma innego wyjścia, jak trochę pohamować apetyt – zamiast zjeść o kilka kostek czekolady za dużo, sięgnijmy po ciepłą herbatę z miodem. W okresie grypy i przeziębień będzie jak znalazł, a ponadto zaspokoi ona nasze zapotrzebowanie na cukier.
Zumba, BPU, salsa, siłownia, basen? Możliwości aktywnego spędzania czasu w zimie można wymieniać bez końca. Wybór zależy jedynie od twoich upodobań i odrobiny dobrych chęci. Jeśli lubisz tańczyć, wybierz wiecznie modną salsę. Z partnerem czy bez – zapewne będziesz się świetnie bawić przy latynoskich rytmach. Zumba z kolei to jeden z hitów w dziedzinie fitness na świecie na przestrzeni ostatnich kilku lat. Wszystkie panie, (bez wyjątku!) wychodzą z zajęć zmęczone, roztańczone, ale z wielkim uśmiechem na twarzy. Przy cudownej, żywiołowej muzyce i tanecznych choreografiach z pewnością oderwiesz się od codzienności i spalisz mnóstwo kalorii. Siłownia i basen to dobre opcje dla pań, które lubią trenować w pojedynkę bez muzyki w tle. Od zawsze wiadomo, że pływanie doskonale rzeźbi wszystkie mięśnie ciała, a na siłowni każdy może znaleźć coś dla siebie. Jeśli nie mamy zbyt dużych nakładów finansowych lub po prostu doskwiera nam brak czasu, spróbujmy ćwiczeń w domu. Skakanka, karimata i systematyczność to wszystkie atrybuty potrzebne do rozpoczęcia domowego fitnessu. Ćwiczeń można znaleźć bez liku, choćby w Internecie.
Możemy również zadbać o odpowiednią suplementację. Bezinwazyjnie i bezpiecznie działa na przykład L-karnityna. Dostępna w każdej aptece, sprzedawana z dodatkiem chromu zmniejszającego apetyt albo witaminami. Możemy dostać ją w formie pastylek do ssania lub kapsułek do połykania. W naturalny sposób wspomaga spalanie tłuszczu przy wysiłku lub częściowo zapobiega jego wchłanianiu przy spożyciu ciężkich potraw. Koszt jest niewielki, bo waha się w granicach 15-25 złotych za opakowanie.
W upalnym klimacie lub po prostu w lecie więcej się pocimy, wydalając tym samym toksyny z organizmu i zbędną wodę. W zimie zdecydowanie brakuje tego naszemu organizmowi, więc dobrym wyjściem będzie sauna, choćby raz na tydzień. Pomocne przy „wypoceniu” się będzie także założenie grubego dresu podczas ćwiczeń. Niehumanitarne, ale… skuteczne!
Jak widać, wachlarz możliwości zadbania o formę jest ogromny również zimą. Zadbajmy o nią już podczas chłodnych pór roku, aby wiosną i latem nie popadać w panikę związaną z ciałem, które chcemy pokazać w kostiumie kąpielowym, a którego jest za dużo.
Anna Karbowniczek
(anna.karbowniczek@dlalejdis.pl)
Komentarze