Zapał na pięć minut — dlaczego tak szybko tracimy motywację?

Dlaczego początkowy entuzjazm tak szybko gaśnie? Zapał do nowych celów czy pasji często trwa tylko chwilę. Sprawdź, co naprawdę stoi za utratą motywacji i jak odzyskać chęć do działania.
Na początku jest ekscytacja. Kupujesz farby, zeszyt do bullet journala, hantle lub nowy kurs online. Czujesz, że tym razem się uda. W końcu znalazłaś coś, co da ci radość, sens, może nawet nową wersję siebie.

A potem przychodzi zwykły dzień. Zmęczenie, praca i rozlane mleko na kuchence. Farby schną, zeszyt się kurzy, a kurs przypomina o sobie mailem z tytułem: Wróć do nauki. Wtedy pojawia się znajome ukłucie w środku. „Znowu odpuściłam”.

Znam to doskonale. Gdybym miała zliczyć rzeczy, za które się zabrałam i odpuściłam po kilku dniach — zabrakłoby mi palców u rąk i stóp. I choć sama często się za to biczowałam, to dziś wiem, że to nie brak silnej woli. To zmęczenie. Czasem po prostu nie mamy już zasobów, żeby włożyć kolejną energię w nowy początek. Nasze dni są tak wypełnione obowiązkami, że kiedy już pojawia się wolna chwila, ciało nie chce sięgać po pędzel czy matę do jogi. Ono chce świętego spokoju. I choć głowa mówi: „Powinnaś coś robić!”, ciało szepcze: „Nie teraz”. Ale my nie słuchamy. Wolimy poczuć wyrzuty sumienia, niż przyznać, że potrzebujemy odpoczynku.

Nie oszukujmy się — motywacja to nie czarodziejska różdżka. Nie działa dlatego, że coś postanowimy i zaznaczymy datę w kalendarzu. Działa wtedy, kiedy nasze życie daje na nią przestrzeń. Kiedy jesteśmy wyspane, spokojne, a w środku nie kłębi się lista zadań i myśli. Wtedy chęć do działania pojawia się sama, bez wewnętrznego bata. Ale gdy w środku jest hałas, trudno wykrzesać z siebie nową iskrę.

Czasem zaczynamy „coś”, bo mamy nadzieję, że to nas „naprawi”, że nowe hobby sprawi, że wreszcie poczujemy się spełnione, produktywne i wartościowe. A potem, gdy zapał gaśnie, czujemy się winne, jakbyśmy zmarnowały szansę. Tylko że hobby nie musi być celem. Może być chwilą. Nie każda rzecz, która nas ciekawi, musi stać się nową pasją na lata. Możesz po prostu sprawdzić, jak to jest  i pójść dalej.

To normalne, że nie zawsze nam się chce. Przychodzą dni, gdy nawet ulubione rzeczy tracą sens. Wtedy najlepiej nie zmuszać się, tylko dać sobie oddech. Bo nic nie zabija motywacji tak skutecznie, jak poczucie winy. Ona wraca wtedy, kiedy przestajemy ją ścigać. Jak kot, który przychodzi, gdy przestajesz go wołać. I może to właśnie jest prawdziwa konsekwencja. Nie codzienne działanie bez przerwy, ale wracanie — za każdym razem, kiedy jesteś gotowa. Do tego samego pomysłu i tej samej wersji siebie, która znów ma ochotę spróbować. Bez obietnic, że „tym razem na pewno wytrwam”. Po prostu z ciekawości. Nie musisz kończyć wszystkiego, co zaczynasz. Wystarczy, że zaczynasz wtedy, kiedy naprawdę chcesz.

Katarzyna Chober

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat