Żelazo, ferrytyna i energia: o czym mówi krew, kiedy czujemy ciągłe zmęczenie

Ciągłe zmęczenie, mgła mózgowa czy wypadanie włosów mogą mieć związek z niedoborem żelaza i niską ferrytyną. Sprawdź, co warto zbadać i kiedy skonsultować wyniki.
Kiedy rano wstajesz zmęczona, a popołudniowa kawa nie robi już żadnego wrażenia, łatwo zrzucić wszystko na karb jesiennej chandry, nadmiaru obowiązków albo po prostu starzenia się. Problem w tym, że czasem organizm próbuje nam przekazać coś zupełnie innego za pomocą prostych wyników morfologii, które tak często bagatelizujemy.

Gdy bateria nie chce się naładować

Znasz to uczucie, kiedy śpisz osiem godzin, a budzisz się z poczuciem, jakbyś przez całą noc układała tory kolejowe? Zaczynasz pić kolejną filiżankę espresso, ratujesz się słodyczami na szybki zastrzyk glukozy, a Twoja wydajność w pracy drastycznie spada. Zamiast energii masz mgłę mózgową, a codzienne wejście po schodach na drugie piętro kończy się lekką zadyszką.

Żelazo i ferrytyna: jaka jest różnica?

Sama morfologia pokazuje nam tylko to, co aktualnie krąży w naczyniach krwionośnych. To tak, jakbyś sprawdzała stan gotówki w portfelu tuż przed wypłatą, ignorując całkowicie stan konta oszczędnościowego. Tym kontem oszczędnościowym dla żelaza jest ferrytyna.

Ferrytyna to białko magazynujące żelazo. Może się okazać, że poziom hemoglobiny wciąż trzyma się na w miarę przyzwoitym poziomie, bo organizm desperacko przerzuca zasoby z rezerw, żeby utrzymać nas przy życiu. Ale kiedy magazyny świecą pustkami, ferrytyna leci na łeb na szyję. I to właśnie wtedy pojawia się to permanentne, wyniszczające zmęczenie, wypadanie włosów garściami, łamliwe paznokcie i bladość skóry, której nie da się ukryć żadnym różem do policzków.

Ukryte przyczyny, o których rzadko rozmawiamy

Skąd bierze się ten niedobór? Często zakładamy, że to kwestia diety – że jemy za mało czerwonego mięsa albo przeszliśmy na wegetarianizm bez planu. Owszem, dieta ma znaczenie, ale u kobiet sprawa bywa o wiele bardziej prozaiczna i biologicznie niesprawiedliwa. Obfite, bolesne miesiączki co miesiąc fundują nam cichy drenaż zasobów. Jeśli tracimy więcej żelaza, niż jesteśmy w stanie wchłonąć z pożywienia, żaden koktajl ze szpinaku tego nie nadgoni.

Do tego dochodzą ciche problemy z układem pokarmowym. Możesz jeść tonę produktów bogatych w żelazo, ale jeśli Twoje jelita są w stanie przewlekłego stanu zapalnego, są nieszczelne albo masz problem z niskim kwasem żołądkowym, pierwiastek ten po prostu przez Ciebie „przeleci”, nie zostawiając w organizmie śladu.

Co z tym zrobić?

Zamiast kupować w ciemno losowe suplementy z apteki, które mogą przynieść więcej szkody niż pożytku (nadmiar żelaza potrafi być toksyczny i obciążać wątrobę), warto zacząć od podstaw.

  1. Po pierwsze: zrób porządne badania. Kiedy idziesz do laboratorium, poproś nie tylko o podstawową morfologię, ale od razu o ferrytynę, żelazo oraz TIBC (całkowitą zdolność wiązania żelaza). To da Ci pełny obraz sytuacji.
  2. Po drugie: pamiętaj o wchłanianiu. Jeśli suplementujesz żelazo zalecone przez lekarza, pamiętaj, że witamina C pomaga mu się wchłonąć, a kawa, herbata czy nabiał potrafią to wchłanianie zablokować na amen. Nie popijaj tabletek poranną latte.


Twoje zmęczenie to nie lenistwo. To nie jest też kwestia słabej woli. Czasem to po prostu cichy krzyk Twoich komórek, które proszą o odrobinę tlenu.

Daria Konieczna

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat