Znasz to uczucie, kiedy śpisz osiem godzin, a budzisz się z poczuciem, jakbyś przez całą noc układała tory kolejowe? Zaczynasz pić kolejną filiżankę espresso, ratujesz się słodyczami na szybki zastrzyk glukozy, a Twoja wydajność w pracy drastycznie spada. Zamiast energii masz mgłę mózgową, a codzienne wejście po schodach na drugie piętro kończy się lekką zadyszką.
Sama morfologia pokazuje nam tylko to, co aktualnie krąży w naczyniach krwionośnych. To tak, jakbyś sprawdzała stan gotówki w portfelu tuż przed wypłatą, ignorując całkowicie stan konta oszczędnościowego. Tym kontem oszczędnościowym dla żelaza jest ferrytyna.
Ferrytyna to białko magazynujące żelazo. Może się okazać, że poziom hemoglobiny wciąż trzyma się na w miarę przyzwoitym poziomie, bo organizm desperacko przerzuca zasoby z rezerw, żeby utrzymać nas przy życiu. Ale kiedy magazyny świecą pustkami, ferrytyna leci na łeb na szyję. I to właśnie wtedy pojawia się to permanentne, wyniszczające zmęczenie, wypadanie włosów garściami, łamliwe paznokcie i bladość skóry, której nie da się ukryć żadnym różem do policzków.
Skąd bierze się ten niedobór? Często zakładamy, że to kwestia diety – że jemy za mało czerwonego mięsa albo przeszliśmy na wegetarianizm bez planu. Owszem, dieta ma znaczenie, ale u kobiet sprawa bywa o wiele bardziej prozaiczna i biologicznie niesprawiedliwa. Obfite, bolesne miesiączki co miesiąc fundują nam cichy drenaż zasobów. Jeśli tracimy więcej żelaza, niż jesteśmy w stanie wchłonąć z pożywienia, żaden koktajl ze szpinaku tego nie nadgoni.
Do tego dochodzą ciche problemy z układem pokarmowym. Możesz jeść tonę produktów bogatych w żelazo, ale jeśli Twoje jelita są w stanie przewlekłego stanu zapalnego, są nieszczelne albo masz problem z niskim kwasem żołądkowym, pierwiastek ten po prostu przez Ciebie „przeleci”, nie zostawiając w organizmie śladu.
Zamiast kupować w ciemno losowe suplementy z apteki, które mogą przynieść więcej szkody niż pożytku (nadmiar żelaza potrafi być toksyczny i obciążać wątrobę), warto zacząć od podstaw.
Twoje zmęczenie to nie lenistwo. To nie jest też kwestia słabej woli. Czasem to po prostu cichy krzyk Twoich komórek, które proszą o odrobinę tlenu.
Daria Konieczna
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze