Choć pewne jego spostrzeżenia, wydają się logiczne i interesujące, to nie potrafi on przekazać nam ich, w prosty i przystępny sposób. Zapoznanie się z całym materiałem „Paleodiety”, wymaga od nas ogromnego poświęcenia czasu, uwagi i koncentracji. Nie jest to więc lektura przyjemna i łatwa w odbiorze.
Jej autor postanowił za wszelką cenę, zaznajomić nas z wszelkimi aspektami medycznymi, jakie wiążą się bezpośrednio, czy pośrednio ze zmianą naszych nawyków żywieniowych. Terminologia medyczna, trudna do zrozumienia i przełknięcia dla laików, zdecydowanie zniechęca potencjalnych czytelników, do przebrnięcia przez ponad trzystustronicową książkę o zaletach paleodiety.
Na czym właściwie polega ta nowa dieta? W skrócie chodzi o to, by cofnąć się w czasie i odżywiać tak, jak robili to nasi przodkowie z paleolitu. Według miłośników tej teorii, to rolnictwo i osiadły tryb życia, przyczyniło się do powstania wielu chorób i pogorszenia naszego zdrowia. Dlatego też całe nasze menu, powinno składać się z produktów, dostępnych dla przeciętnego człowieka pierwotnego. Mięso, owoce, warzywa, ryby, oraz owoce morza, to klucz do sukcesu. Największym przeciwnikiem diety paleo, są zboża, nabiał, rośliny strączkowe, nasiona i bulwy. To one w dużej mierze, według Wolfa, odpowiedzialne są za otyłość. Ach, no i zapomnijcie o całej ukochanej i przepysznej (za to niezdrowej) żywności przetworzonej!
Dieta paleo, niesie ze sobą wiele kontrowersyjnych zagadnień. Największe budzą węglowodany, uważane przez wielu dietetyków za potrzebne organizmowi, ze względu na utrzymanie odpowiedniego poziomu glukozy we krwi i dobre samopoczucie. Twórcy paleodiety, tłumaczą zaś, że tylko ograniczenie węglowodanów, zmusi ciało do spalania tłuszczu.
Podobne emocje wiążą się z wpływem nowej diety na naszą wątrobę, czy nerki, spożywaniem pełnoziarnistego pieczywa, czy też szkodliwością na serce diety wysokobiałkowej i niskowęglowodanowej. Robb Wolff stara się dogłębnie przeanalizować wszelkie aspekty, mogące budzić jakiekolwiek obawy czy wątpliwości.
Niestety, nie do końca udaje mu się odpowiedzieć na wszystkie nasze pytania. Nie zmienia to jednak faktu, że autor „Paleodiety”, a jednocześnie biochemik, trener siłowy i kondycyjny, stara się nas przekonać tylko do jednego. Apeluje do nas, byśmy przed wydaniem opinii na temat nowej diety, wypróbowali ją przez 30 dni. Tylko miesiąc i aż miesiąc, bo jak twierdzi Wolff, będzie to przełom w naszym życiu i nigdy już nie powrócimy do starych nawyków żywieniowych.
Gwarancją paleodiety jest znaczna utrata wagi, świetne samopoczucie, doskonała kondycja, oraz walka z chorobami. Warto może przemęczyć się 30 dni, by na własnej skórze poczuć (lub nie) zbawczą moc nowego myślenia.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Robb Wolff, „Paleodieta”, Wydawnictwo Publicat, Poznań 2011
Komentarze