Dziś w odcinku wszyscy zawodnicy starali się pokazać z jak najlepszej strony – walka toczyła się o półfinał. Komu udało się zachwycić jurorów i uzyskać tę niezwykłą przepustkę?
CV w formie szaszłyków
Tym razem jurorzy zaskoczyli kucharzy i do dyspozycji dali im nie talerze, a… patyczki do szaszłyków. Na nich zawodnicy w ćwierćfinale mieli stworzyć swoje swoiste CV – opowiedzieć bez kombinowania o smakach swojego życia. Na wykonanie tego zadania mieli 40 minut. Zwycięzca uzyska nie tylko przepustkę do półfinału, ale również tajemniczą nagrodę specjalną.
Kucharze mieli nie lada problem z wybraniem swoich smaków i zamknięciem życiorysu w tak niewielkiej formie jak szaszłyk. Szczególnie rozproszony wydawał się Daniel Wełna, który odpadł w jednym z pierwszych odcinków, a ostatnio wrócił do Top Chefa w ramach zadania ostatniej szansy. Niektóre połączenia wzbudziły zaskoczenie w jurorach. Jedynie Bartkowi Szymczakowi zdawał się nie przeszkadzać czas – przez ostatnie kilka minut „dopieszczał” on swoje szaszłyki. Adamowi Adamczakowi nie udało się w ogóle wydać dania.
Ostatecznie walka o zwycięstwo toczyła się wyraźnie między Bartkiem a Łukaszem Budzikiem, ale wygrał Bartek – dzięki obecności sosu. Otrzymał on również nagrodę specjalną – możliwość zobaczenia się z całą rodziną podczas miłego pikniku. Oczywiście – z grillem!
Gotowanie w hotelu
Gotowanie w drugim starciu odbywało się w profesjonalnej kuchni hotelowej – w hotelu Victoria, jednym z najbardziej eleganckich hoteli w Polsce. Gośćmi w drugim zadaniu okazali się być aktorka Agnieszka Sienkiewicz, Grzegorz Skawiński z zespołu Kombi oraz szef kuchni – Maciej Majewski, zarządzający gotowaniem w hotelu Victoria. Gotowanie było trudne – kucharze nie znali wyglądu ani formuły dań, a jedynie ich nazwy. Co więcej, przystawkę musieli wydać po 15 minutach, a danie po kolejnym kwadransie. Uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy: Katarzyna Daniłowicz z Łukaszem oraz Daniel z Adamem. Słabsza grupa miała odpaść do dogrywki, a lepsza – przejść do półfinału.
Na początek kucharze zapoznali się w kuchnią, w której przyszło im gotować. Pierwsi gotowali Adam i Daniel, którzy rozpoczęli swoje zadanie ze złożeniem pierwszego zamówienia przez jurorów i gości – przygotowali na przystawkę foie gras i żabie udka, a na danie główne – cielęcinę i okonia morskiego. Kasia i Łukasz na przystawkę mieli przygotować pierś z kaczki i krewetki, zaś na dania główne – prosiaka oraz powtórkę z okonia morskiego, dla porównania z poprzednią drużyną. Wszystkie dania okazały się bardzo smaczne, przez co jurorzy mieli problemy z wydaniem werdyktu. Ostatecznie do półfinału weszli Kasia i Łukasz, zaś w dogrywce spotkali się Adam i Daniel.
Ćwierćfinałowa dogrywka
Pod wiekiem czarnej skrzynki znalazł się… „Pan Tadeusz”. Co gorsza, kucharze zostali ogromnie zaskoczeni – dostali 40 minut na przygotowanie czarnej polewki, ale bez krwi. Daniel poszedł w stronę owoców morza i ryb, zaś Adam postawił na klasyczny smak mięsnego wywaru. Do uzyskania czarnego koloru Daniel użył atramentu z kałamarnicy, zaś Adam – soku z aronii.
W przypadku żadnego z dań jurorzy nie wyrazili swoich opinii podczas degustacji – nie chwalili, ale również nie ganili. Dopiero podczas wygłaszania wyniku pojawiło się parę uwag, zwłaszcza w kwestii smaku, wykorzystania sepii, czyli atramentu z kałamarnicy, a także konsystencji. Ostatecznie jednak to Adam został ostatnim półfinalistą programu, zaś Daniel po raz kolejny pożegnał się z Top Chefem.
Już za tydzień półfinał kolejnej edycji Top Chefa – którzy z czterech kucharzy dostaną się do ścisłego finału? Dowiemy się za tydzień, w czwartek o 20:40 w Polsacie.
Paulina Grzybowska
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)
Fot. Polsat
Komentarze