Znieczulica społeczna? Jeden jedyny raz o sprawie Madzi

Komentarz dlaLejdis o rodzinie W.
Tyle się mówi o tym mówi, że wydaje się, że powiedziano już wszystko. A jednak, co chwilę wypływają nowe wątki, poszlaki, domysły, odświeżając sprawę Madzi z Sosnowca.

Zdecydowałam, że odniosę się do tego ten jeden jedyny raz. I to właśnie teraz, gdy (mam nadzieję) chwila sławy państwa W. (tak ich będę nazywała, bo określenie „rodzice Madzi” z wiadomych przyczyn wolałabym pominąć) zmierza już ku końcowi, bo cóż jeszcze ta para nieszczęśliwych ludzi mogłaby nam powiedzieć? Czym zainteresować?

Postanowiłam zrobić eksperyment. Wpisałam w wyszukiwarce hasło „Madzia z Sosnowca”. Co otrzymałam? Całe mnóstwo najróżniejszych informacji o państwu W., detektywie nie-detektywie Rutkowskim, jasnowidzu i całej rzeszy innych osób tak czy inaczej wplątanych w tę przerażającą sprawę. Po prostu nie do wiary. Mama Madzi z Sosnowca to, sąsiadka małej Madzi tamto… A samej Madzi w tym wszystkim coraz mniej.

No tak. Ale znieczulicy społecznej przynajmniej nikt nam nie zarzuci! Rozwodziliśmy się nad tą kwestią z niezwykłą determinacją. Były stosy maskotek w miejscu, gdzie odnaleziono ciało Madzi z Sosnowca. Po co? Do dziś nie mam pojęcia. Były programy, dyskusje, a ostatnio nawet głosy o książce! Tak, znieczuleni z pewnością nie jesteśmy. Przecież się zaangażowaliśmy, każdy miał swoją teorię, każdy wydał opinie w sprawie i ochoczo podzielił się nią z tymi, którzy tylko chcieli słuchać.

Wprost nie mogę pozbyć się wrażenia, że w kontekście śmierci Madzi z Sosnowca pojęcie medialnych hien jest bardzo na czasie. Pożywka wprost idealna (choć zdaję sobie sprawę z tego, jak okrutnie to brzmi). Ginie dziecko, rodzice robią medialny szum, a potem nie dają o sobie zapomnieć ani na sekundę. A ponieważ ogólna reakcja jest bardzo żywa, głupotą byłoby przegapienie takiego tematu. Długo zastanawiałam się, jaki ma to ma sens dla państwa W.? Czy pragnienie sławy, rozpoznawalności (nawet w takim kontekście) jest dla nich na tyle ważne, że gotowi są zaryzykować stanie się obiektem powszechnej narodowej nienawiści? Ponieważ odpowiedź twierdząca jakoś nie chce mi przejść przez gardło, spójrzmy na problem z innej strony. Mała Madzia umiera. Wokół sprawy narasta szum (z winy Katarzyny W., ale przez chwilę do tego nie wracajmy). Pewnie państwu W., które do tej pory wiodło spokojny (?) żywot, trudno jest sobie poradzić z całym tym powszechnym zainteresowaniem. Ale są tak zwane osoby trzecie (życzliwe, a jakże), które mogą się wspaniale na całej tej sprawie wypromować. I nie mam tu jedynie na myśli detektywa nie-detektywa, ale także dziennikarzy, talk show o słabnącej popularności, programy publicystyczne,… całkiem spore grono, które bardzo chętnie wysłucha, dopyta. Wobec tak wielkiej rzeszy zainteresowanych cóż mogą począć państwo W.? Grzecznie odpowiadają, dają się fotografować, zapraszają gościnnie do domu.

Od jakiegoś czasu w kontekście sprawy małej Madzi pojawia się w mediach określenie „nekrocelebryci”. Tak… bardzo osobliwy sposób na zyskanie popularności. Ale jak widać, większości Polaków, z niesłabnącym zaangażowaniem obserwujących poczynania państwa W., w ogóle to nie przeszkadza. Co więcej, z pewnością wzbudza dodatkowe emocje. Niektórzy się oburzają: co z niej za matka! Jak można w ogóle uwierzyć w historię śliskiego kocyka? Inni z chorą wprost fascynacją śledzą kolejne popisy dwójki młodych, teraz chyba już najbardziej słynnych w Polsce rodziców. Pozostali mają już serdecznie dość całej tej medialnej szarpaniny. Ciekawa jestem, jak długo jeszcze? Gdy emocje opadną co chyba właśnie się dzieje), wierzę, że choć niektórzy zadadzą sobie pytanie: czy to wszystko, co zadziało się po śmierci Madzi z Sosnowca to rzeczywiście argument na to, że nie jest z nami tak źle, że nie dopadła nas znieczulica społeczna? Zanim odpowiemy, warto przyjrzeć się raz jeszcze temu, czemu tak naprawdę poświęcono w całej tej sprawie najwięcej uwagi…

ZK
(redakcja@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat