Zasługujesz na podwyżkę
Jestem panem i władcą firmy, w której pracujesz. Dbam o interesy twojego (a więc i mojego) miejsca pracy i o to żeby niepotrzebnie nie wydawać z kasy przedsiębiorstwa ani złotówki. Możesz być więc pewna, że nawet jeśli widzę, że jesteś bardzo dobrym pracownikiem i podoba mi się to, jak wykonujesz swoje obowiązki, sam z siebie nigdy nie zaproponuję ci podwyżki. Wolę przeznaczyć zaoszczędzone pieniądze na inne cele: rozwój firmy, technologie, maszyny albo np. na premię dla mnie. Jeśli uważasz, że należy ci się podwyżka, będziesz musiała o nią zawalczyć. I bardzo ładnie mnie o nią poprosić. Ale pamiętaj, dobrze wiem, kiedy wychodziłaś wcześniej z pracy, kiedy się spóźniłaś oraz że korzystałaś z biurowego ksera do swoich prywatnych celów. Skrupulatnie „koduję” twoje błędy i niedociągnięcia, także musisz mieć naprawdę mocne argumenty, aby mnie przekonać do tego, że dodatkowe fundusze bez wątpienia ci się należą.
Uważaj ze swoją ambicją
Twoja kariera absolutnie nie leży w moim interesie. Owszem, chcę mieć kompetentnego i wykształconego pracownika, ale jeśli posiadasz cztery fakultety, pięć szkoleń i siedem kursów z różnych dziedzin, a ja skończyłem tylko jedne studia i znam jeden język obcy, to nie myśl, że będę popierał twój dalszy rozwój i wspierał marzenia o awansie. Weź pod uwagę, że mogę być zazdrosny o twoje osiągnięcia i umiejętności. A twoja wszechstronność może razić moje ego i zagrażać mojemu stanowisku. Ponadto zbyt ambitny pracownik bardzo łatwo może zostać podkupionym przez konkurencję, a wtedy nie będę mieć już z ciebie żadnego pożytku. Zastanów się więc dwa razy, zanim będziesz się chwalić swoimi życiowymi sukcesami. Mogą one bowiem podziałać na mnie jak płachta na byka!
Twój image wymaga poprawek
Nie mam większych zastrzeżeń co do twojej pracy, ale nowy kolor twoich pasemek doprowadza mnie do szału. Nie podoba mi się także barwa twojego lakieru do paznokci, jest zbyt rażąca, ani zapach twoich perfum. Źle mi się kojarzą, bo takich samych używa moja teściowa! Powinnaś też dłużej pomyśleć nad zestawami ubrań, w których przychodzisz do pracy. Oglądanie ciebie w garsonce tego samego koloru przez pięć dni w tygodniu i kilkaset dni w roku nie podnosi twojej atrakcyjności w moich oczach. Poza tym stanowcze nie dla przesadnej ilości biżuterii, którą się obwieszasz. Nie znoszę gdy ciągle pobrzękujesz tymi swoimi wielgachnymi bransoletkami! Okropność!
Jesteś pierwsza do zwolnienia
Gdy firma przechodzi kryzys, naturalną rzeczą jest, że muszę kogoś zwolnić. Przykro mi, ale padło na ciebie! Pracujesz najkrócej, podpadłaś mi parę razy, jesteś zbyt asertywna i wygadana, więc będziesz musiała poszukać sobie innego pracodawcy. Mam już kogoś młodszego i tańszego na twoje miejsce. Przez jakiś czas zachowam to oczywiście dla siebie, ale gdy nadejdzie odpowiedni moment wręczę ci wypowiedzenie. Nie będę cię przecież wyrzucać przed Świętami. Poczekam do Nowego Roku. To ja tu rządzę, a realia są jakie są. Na pewno sobie jednak jakoś poradzisz. Życzę ci powodzenia.
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com
Komentarze