Co ciekawe, w Anglii rzeczywiście organizowane są wydarzenia określane jako Winter Market czy Winter Festival. Jednak przyczyny stosowania takich nazw okazują się zupełnie inne, niż sugerują internetowe przekazy.
Zbliżające się święta Bożego Narodzenia ponownie wywołują dyskusje o zachowaniu chrześcijańskich tradycji w europejskich państwach.
Jednym z tematów jest rzekoma zmiana nazw jarmarków bożonarodzeniowych w Wielkiej Brytanii.
Według rozpowszechnianych w internecie przekazów organizatorzy wydarzeń mieliby odchodzić od określenia Christmas Market, zastępując je nazwami Winter Market, czyli „Jarmark Zimowy”.
Powodem miałaby być obawa przed urażeniem mieszkańców wyznających islam.
Temat pojawił się również w nagraniu Pawła Przystawy, związanego z Konfederacją, opatrzonym hasłem sugerującym odwołanie Bożego Narodzenia w Anglii.
Czy władze rzeczywiście próbują wyeliminować odniesienia do chrześcijańskiego charakteru świąt?
Postanowiliśmy sprawdzić, jak brytyjscy organizatorzy nazywają swoje wydarzenia w 2026 roku i czy istnieją dowody potwierdzające ich motywacje.
Jednym z przykładów jest popularny Southbank Centre Winter Market w Londynie.
Wydarzenie odbywa się nad Tamizą, w pobliżu jednego z najważniejszych brytyjskich centrów kultury.
W 2026 roku zaplanowano je od 2 listopada do 3 stycznia 2027 roku.
Na oficjalnej stronie organizatora rzeczywiście widnieje nazwa Winter Market.
Można więc powiedzieć, że w Londynie istnieje jarmark określany jako zimowy, a nie bożonarodzeniowy.
Jednak pojawia się interesujący szczegół.
Organizacja promująca londyńską dzielnicę South Bank opisuje to samo wydarzenie również jako tradycyjny Christmas Market.
W programie znajdują się świąteczne stoiska, dekoracje, grzane napoje i atrakcje charakterystyczne dla okresu Bożego Narodzenia.
Nie przedstawiono dowodów, że nazwa Winter Market została wprowadzona na żądanie społeczności muzułmańskiej lub w celu uniknięcia obrażania wyznawców innych religii.
Wydarzenie trwa również po 25 grudnia, dlatego określenie „zimowy” pasuje do całego okresu jego funkcjonowania.
Istnienie jarmarku o nazwie Winter Market jest faktem. Nie jest natomiast dowodem na zakaz używania określenia Christmas Market.
Podobne pytania mogą pojawić się przy jednym z najbardziej znanych londyńskich wydarzeń świątecznych, czyli Hyde Park Winter Wonderland.
Nazwa dosłownie oznacza „Zimową Krainę Czarów”.
Czy to przykład zastępowania Bożego Narodzenia neutralnym określeniem?
Warto przyjrzeć się historii tego wydarzenia.
Winter Wonderland funkcjonuje pod swoją zimową nazwą od 2007 roku.
Z niewielkiego świątecznego jarmarku rozwinęło się w ogromny kompleks rozrywkowy, oferujący lodowisko, karuzele, koncerty, restauracje i tradycyjne stoiska.
Co najciekawsze, jedną z oficjalnych atrakcji Winter Wonderland w 2026 roku jest właśnie The Christmas Market, czyli Jarmark Bożonarodzeniowy.
Organizator bez przeszkód używa słowa Christmas, promując ponad 60 wystawców i świąteczne zakupy.
Gdyby określenie to miało być wycofywane z obawy przed urażeniem muzułmanów, trudno byłoby wyjaśnić, dlaczego nadal znajduje się w oficjalnych materiałach reklamowych.
Okazuje się, że spór dotyczący zastępowania Bożego Narodzenia neutralnymi nazwami nie jest nowy.
Jego początki sięgają lat 90. XX wieku.
W 1997 roku władze Birmingham postanowiły połączyć promocję różnych jesiennych i zimowych wydarzeń pod wspólnym hasłem Winterval.
Nazwa powstała z połączenia angielskich słów winter i festival.
W ramach programu organizowano między innymi wydarzenia związane z Diwali, uruchomieniem świątecznych iluminacji, jarmarkiem bożonarodzeniowym, koncertami, lodowiskiem i obchodami Nowego Roku.
Pomysłodawcą przedsięwzięcia był Mike Chubb, odpowiedzialny wówczas za miejskie wydarzenia.
Według jego późniejszych wyjaśnień celem było stworzenie jednej kampanii promocyjnej, która przyciągałaby mieszkańców i turystów do centrum Birmingham przez dłuższy okres.
Jednak w 1998 roku wybuchła kontrowersja.
Część przedstawicieli Kościoła anglikańskiego skrytykowała nazwę Winterval, interpretując ją jako próbę ograniczania chrześcijańskiego charakteru świąt.
Media zaczęły publikować informacje sugerujące, że Birmingham rezygnuje z Bożego Narodzenia, aby nie urazić innych społeczności religijnych.
W niektórych doniesieniach szczególnie wskazywano muzułmanów.
Tymczasem program Winterval nie zastąpił Bożego Narodzenia. Był nazwą zbiorczą wielu wydarzeń, a tradycyjne uroczystości świąteczne nadal odbywały się pod własnymi nazwami.
W Birmingham funkcjonował także Frankfurt Christmas Market, a na miejskich materiałach promocyjnych pojawiało się słowo Christmas.
Kontrowersja była na tyle duża, że Mike Chubb wielokrotnie wracał do sprawy.
W 2008 roku wyjaśniał, że nazwa miała przede wszystkim znaczenie marketingowe.
Chodziło o połączenie promocji licznych wydarzeń, ograniczenie kosztów i stworzenie atrakcyjnej oferty turystycznej.
Przyznawał jednocześnie, że Winterval miał charakter otwarty i obejmował wydarzenia różnych społeczności.
Nie oznaczało to jednak usuwania Bożego Narodzenia z przestrzeni publicznej.
W rozmowie z „The Guardian” w 2021 roku Chubb ponownie odniósł się do utrzymującego się przez ponad dwie dekady przekonania, że jego pomysł miał zastąpić chrześcijańskie święta.
Wieloletnią historię kontrowersji opisali również badacze samorządu i mediów.
Wskazywali, że pierwotny spór o nazwę miejskiej kampanii promocyjnej z czasem przekształcił się w opowieść o rzekomym zakazie obchodzenia Bożego Narodzenia.
Co istotne, takie oskarżenia nie były poparte dowodami na istnienie zakazu.
Aby sprawdzić, czy sytuacja rzeczywiście się zmieniła, wystarczy zajrzeć do aktualnych komunikatów brytyjskich samorządów.
W Birmingham od 5 listopada do 24 grudnia 2026 roku zaplanowano Frankfurt Christmas Market.
Tak, w tym samym mieście, które niemal trzy dekady wcześniej znalazło się w centrum kontrowersji związanej z nazwą Winterval.
Manchester również nie rezygnuje z tradycyjnego określenia.
11 września 2026 roku tamtejszy urząd miasta opublikował oficjalną zapowiedź Manchester's Christmas Markets.
Wydarzenie ma obejmować ponad 210 stoisk w dziesięciu lokalizacjach, a w programie znalazła się również świąteczna parada.
Podobnie sytuacja wygląda w Leeds.
We wrześniu władze miasta poinformowały, że tradycyjny Christmas Market powróci 19 listopada na City Square.
W oficjalnych materiałach tych miast określenie Christmas nie tylko nie znika, ale pozostaje jednym z głównych elementów promocji wydarzeń.
Nie ma zatem podstaw do twierdzenia, że w Anglii wprowadzono powszechną zasadę zastępowania jarmarków bożonarodzeniowych jarmarkami zimowymi.
W rzeczywistości nazwy wydarzeń sezonowych mogą wynikać z wielu czynników.
Część imprez trwa od listopada aż do stycznia, obejmując okres znacznie dłuższy niż same święta Bożego Narodzenia.
Inne wydarzenia łączą jarmarki z lodowiskami, koncertami, pokazami świetlnymi i atrakcjami typowo zimowymi.
Nazwy takie jak Winter Wonderland czy Winter Festival mogą więc lepiej odzwierciedlać całe przedsięwzięcie.
Dla organizatorów znaczenie ma także marketing.
Neutralna sezonowo nazwa może przyciągać odwiedzających również po zakończeniu świąt.
Nie można wykluczyć, że niektórzy organizatorzy wybierają bardziej uniwersalne nazwy również z myślą o odbiorcach różnych kultur i religii.
Jednak chęć dotarcia do szerokiej publiczności nie jest tym samym co rezygnacja z Bożego Narodzenia pod naciskiem społeczności muzułmańskiej.
Aby wykazać taką zależność, należałoby przedstawić dokumenty organizatorów, uchwały samorządowe lub wypowiedzi osób odpowiedzialnych za decyzję.
Samo pojawienie się słowa Winter nie wystarcza.
To kolejny istotny element internetowej dyskusji.
W brytyjskich sporach o nazewnictwo świątecznych wydarzeń pojawiają się sugestie, że zmiany są odpowiedzią na żądania społeczności muzułmańskiej.
Jednak w przypadku historycznego Winterval nie potwierdzono, aby takie żądania doprowadziły do powstania nazwy.
Już w 2006 roku organizacje wspierające dialog między chrześcijanami i muzułmanami wskazywały, że przedstawianie mniejszości religijnych jako przeciwników Bożego Narodzenia może prowadzić do niepotrzebnych napięć społecznych.
Warto również pamiętać, że brytyjscy muzułmanie nie stanowią jednolitej społeczności o identycznych poglądach na wszystkie kwestie społeczne i religijne.
Niektórzy uczestniczą w wydarzeniach świątecznych jako elementach kultury brytyjskiej, inni nie obchodzą Bożego Narodzenia ze względów religijnych.
Z samej obecności różnych wspólnot religijnych w Wielkiej Brytanii nie wynika jednak, że którakolwiek z nich domaga się likwidacji tradycyjnych jarmarków.
Na podstawie dostępnych do 20 października 2026 roku informacji można wskazać kilka faktów.
Po pierwsze, w Wielkiej Brytanii rzeczywiście istnieją wydarzenia noszące nazwy Winter Market, Winter Festival czy Winter Wonderland.
Po drugie, nazwy takie nie są nowością wprowadzoną w 2026 roku. Niektóre funkcjonują od kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat.
Po trzecie, oficjalne programy wydarzeń nadal zawierają jarmarki bożonarodzeniowe, choinki i inne tradycyjne elementy świąt.
Po czwarte, nie znaleźliśmy wiarygodnych dowodów potwierdzających tezę, że w 2026 roku brytyjskie miasta masowo zmieniają nazwy jarmarków po to, aby nie urazić muzułmanów.
Nie wyklucza to możliwości podejmowania lokalnych decyzji dotyczących nazewnictwa konkretnych imprez. Każdy taki przypadek należałoby jednak sprawdzić osobno.
Historia pokazuje, jak łatwo rzeczywista zmiana nazwy wydarzenia może zostać powiązana z motywacjami, których nie potwierdzają dokumenty.
Wielka Brytania jest państwem wielokulturowym, a dyskusje o obecności tradycji religijnych w przestrzeni publicznej rzeczywiście się tam toczą.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że organizowanie zimowego festiwalu jest próbą wymazywania Bożego Narodzenia.
Przykład Birmingham pokazuje, że takie przekonanie może przetrwać w debacie publicznej nawet kilkadziesiąt lat.
Bożonarodzeniowe jarmarki nadal są organizowane w największych brytyjskich miastach, a nazwa Christmas Market pozostaje powszechnie używana.
Jeżeli ktoś twierdzi, że konkretna miejscowość zmieniła nazwę jarmarku, aby nie urazić muzułmanów, warto zadać trzy pytania: o jakie miasto chodzi, kto podjął taką decyzję i jakie oficjalne uzasadnienie przedstawiono?
Bez tych informacji łatwo pomylić rzeczywistą decyzję organizacyjną z internetową interpretacją.
I właśnie ta różnica ma największe znaczenie w ocenie doniesień o rzekomym znikaniu Bożego Narodzenia z Anglii.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze